Na początku września tego roku świat żył historią zaginionej Amerykanki. Chodziło o 22-letnią Gabby Petito, która kilka tygodni wcześniej udała się w podróż kamperem wraz ze swoim narzeczonym. Niemniej jednak mężczyzna z wycieczki powrócił sam, a słuch po blogerce zaginął. Brian Laundrie, czyli ukochany zaginionej, po przyjeździe do domu wynajął prawnika i nabrał wody w usta, gdy pytano go o to, gdzie jest teraz jego dziewczyna. Chwilę później mężczyzna rozpłynął się w powietrzu.

I choć nikt już wtedy prawdopodobnie nie miał nadziei, że Gabby wróci do rodziny cała i zdrowa (w między czasie na jaw wychodziły różne zeznania świadków czy nagrania wideo, które obciążały partnera influencerki), kilka tygodni po zgłoszeniu zaginięcia, amerykańskie organy sciągania potwierdziły, że dziewczyna nie żyje już od pewnego czasu. Przyczyną zgonu było uduszenie. Jednocześnie chwilę później okazało się, że Brian, który był głównym podejrzanym w sprawie, popełnił samobójstwo.

Odbył się pogrzeb Gabby Petito. Najbliżsi chcą upamiętnić ją w wyjątkowy sposób

Powstał film dokumentalny o historii Gabby Petito

I mimo że nie upłynęło jeszcze wiele czasu od tej tragedii, amerykańscy producenci już wyczuli w tej historii duży potencjał i… w zaledwie kilka miesięcy nakręcili dokumentalny film o Gabby. Prawa do nakręcenia tego materiału wykupiła stacja Peacock TV. Kiedy można spodziewać się premiery tego filmu? Już 17 grudnia. Nie musimy chyba dodawać, że jest to naprawdę zawrotne tempo produkcji?

FBI potwierdziło: znalezione ludzkie szczątki należą do chłopaka Gabby Petito

„Zabójstwo Gabby Petito: prawda, kłamstwa i social media”, bo to o nim mowa, będzie się opierać na materiałach archiwalnych, a także relacjach rodziców i macochy zmarłej dziewczyny. W dokumencie mają pojawić się nie pokazywane dotąd zdjęcia blogerki, a także nieznane wcześniej szczegóły na temat tego zabójstwa.

Myślicie, że to dobry pomysł?