Przed śmiercią Jankowska-Cieślak niemal całkowicie odcięła się od ludzi. Dopiero teraz wiadomo dlaczego
We wtorek, 15 kwietnia, media obiegła smutna wiadomość o śmierci Jadwigi Jankowskiej-Cieślak. Miała 74 lata. Choć przez lata była ikoną polskiego kina i teatru, w ostatnich latach życia konsekwentnie usuwała się w cień. Nie chodziło jednak wyłącznie o brak potrzeby poklasku. Za jej decyzją stały również dramaty, z którymi zmagała się w ciszy.
Nie żyje Jadwiga Jankowska-Cieślak. Wybitna aktorka zmarła w wieku 74 lat
Zniknęła z mediów, unikała kamer i ludzi, a jej ostatnia rola miała miejsce dwa lata temu. Dziś już wiemy, co kryło się za wycofaniem wybitnej aktorki
Jadwiga Jankowska-Cieślak nie ukrywała nigdy, że nie przepada za celebrycką otoczką zawodu aktora.
,,Gwiazdorska otoczka jest najbardziej męczącą stroną tego zawodu” – przyznała w jednym z wywiadów. Zamiast bankietów, wybierała domowe zacisze. Tam czekały na nią książki, ogród i ukochane psy.
Zawsze mam dużo rzeczy do zrobienia, pieski czekają, kolejka książek, ogród… Nie mam czasu błyszczeć – mówiła z charakterystyczną dla siebie szczerością.
Nie żyje Conrado Yanez! Zwycięzca 10. edycji MustBeTheMusic
Nie była duszą towarzystwa, nie szukała uwagi. ,,Stoję sobie raczej z boku, nikomu się nie narzucam. Lubię własne towarzystwo” – mówiła. To właśnie zwierzęta stały się jej codziennymi towarzyszami.
Z ludźmi różnie bywa, a psy nigdy nie zawodzą – kwitowała.
Choć zawodowo osiągnęła niemal wszystko, życie prywatne nie oszczędziło jej dramatów. W krótkim czasie pożegnała trzy najbliższe osoby: męża Piotra Cieślaka oraz dwóch braci. Wszyscy zmarli na skutek ciężkich chorób.
,,Przyglądałam się, jak najbliższy mi człowiek znika, i nic nie mogłam zrobić” – wspominała w jednym z wywiadów. Odejście męża w 2015 roku było dla niej ciosem, po którym długo nie mogła się podnieść.
Po śmierci ukochanego zamieszkała z dziećmi w podwarszawskim Józefowie. To wtedy jeszcze bardziej zamknęła się w sobie.
Nikomu tego nie życzę. To trudne do pojęcia, okropne. Nieakceptowalne. Nie wiadomo, jak potem żyć – mówiła dla Onetu.
Choć rzadko pojawiała się publicznie, aktorka zapisała się w historii polskiego kina złotymi zgłoskami. Jej rola w filmie „Inne spojrzenie” przyniosła jej Złotą Palmę w Cannes, a polscy widzowie pokochali ją za występy w „Janie Sercu”, „Polskich drogach” czy „Rysie” Michała Rosy. Na ekranie po raz ostatni pojawiła się dwa lata temu, w „Warszawiance” z Borysem Szycem.
Jej odejście to nie tylko strata dla polskiej kultury, ale też przypomnienie, że nie każdy artysta pragnie blasku fleszy. Niektórzy wolą milczenie, własne towarzystwo i… wierność sobie.
![]()


Oj tak mój kochany ojciec za nim brat bliźniaki A 2 tygodnie temu mama. Została z synem. Boli i nic nie kiedy możesz zrobić A boli i ciężko. Bol paraliż życiowy. Czekam co dalej jak żyć.
No i dlaczego, gdzie ta rewelacj, kozaczki….
Powiedziala prawde teraz aktorzy to celebryci,wszystko na sprzdaz i politycznie poprawni.Chodza na scianki zeby byc slawnym i dostac torebke nispodzianke.Bardzo dobra aktorka takich niestety coraz mniej.Niech spoczywa w spokoju kondolencje dla rodziny .