Przyjaciele ujawnili całą prawdę o chorobie Dykiel. Konieczna była operacja
Śmierć Bożeny Dykiel poruszyła całą Polskę. Dla widzów była ukochaną Marią z „Na Wspólnej”, a dla współpracowników przyjaciółką i artystką z ogromnym sercem. W specjalnym materiale wyemitowanym w programie „Uwaga!” na antenie TVN aktorzy i bliscy wspominali ją ze wzruszeniem. Po raz pierwszy szerzej wybrzmiał także temat jej choroby, z którą zmagała się od lat.
Słowa, które dziś brzmią inaczej
W archiwalnych nagraniach przypomniano wypowiedź Bożeny Dykiel, która jeszcze niedawno mówiła o swoim życiu z charakterystyczną dla siebie pogodą ducha i dystansem.
Mam bardzo udane córki, mam udane wnuki i mam pracę bez liku. No czego chcieć więcej, tylko zdrowia
Dziś te słowa nabierają zupełnie innego znaczenia. Zdrowie było dla niej tematem, który wracał w rozmowach coraz częściej. Bliscy przyznają, że aktorka przez długi czas nie traktowała swoich dolegliwości z należytą powagą. Miała tendencję do bagatelizowania sygnałów wysyłanych przez organizm koncentrując się przede wszystkim na pracy i rodzinie.
Była osobą niezwykle aktywną przyzwyczajoną do intensywnego trybu życia. Teatr, plan serialowy, obowiązki domowe to wszystko chciała wykonywać na sto procent. Nawet gdy stan zdrowia wymagał zwolnienia tempa, trudno było jej zrezygnować z zawodowej aktywności. Jak wspominają jej przyjaciele z planu, często powtarzała, że dopóki może pracować, dopóty czuje się potrzebna.
Szok i niedowierzanie wśród obsady
Artur Barciś przyjaźnił się od wielu lat z Bożena Dykiel, lecz nie spodziewał się, że jej mzoe zabraknąć.
To bardzo trudne, tak nagle wspominać. Wiedziałem, że jest chora, ale że tak nagle odejdzie to zawsze jest szok — powiedział w materiale.
Aktor podkreślił, że choć najbliżsi wiedzieli o problemach zdrowotnych koleżanki, to jednak nikt nie spodziewał się tak gwałtownego finału.
Na planie długo starała się funkcjonować normalnie. Nie chciała, by choroba definiowała jej obecność w pracy. Była profesjonalistką i to dokładnie przygotowaną, skupioną, wymagającą przede wszystkim od siebie.
Lata bagatelizowanej wady serca
Jak poinformowano w programie „Uwaga!” Bożena Dykiel przez lata zmagała się z wadą serca. Początkowo nie przywiązywała do niej większej wagi uznając objawy za przemęczenie. Dopiero pogarszający się stan zdrowia sprawił, że konieczna była interwencja medyczna i operacja.
Choroba miała wpływ na jej aktywność zawodową. Coraz trudniej było jej utrzymać dawną intensywność pracy, choć do końca starała się być obecna na planie. Po raz ostatni widzowie zobaczyli ją w „Na Wspólnej” niespełna rok temu. Dla wielu była to scena, która dziś nabiera symbolicznego wymiaru.
Mimo poważnych problemów zdrowotnych zachowywała pogodę ducha. Nie chciała budzić litości ani skupiać uwagi na swoim stanie. Jak wspominają bliscy, do końca myślała przede wszystkim o rodzinie: córkach, wnukach i mężu. To oni byli dla niej najważniejsi.





Była bardzo dobrą aktorką.