Każdego dopada chandra, nawet gwiazdy mają lepsze i gorsze dni. Sebastian Karpiel-Bułecka przyznaje w Super Expressie, że kilka razy ocierał się o depresję.

Było kilka sytuacji, w których dopadał mnie przytłaczający smutek. Budziłem się rano, za oknem słońce, a ja widziałem ciemność. Robię się wtedy milczący, siedzę sam w domu. Na pewno otarłem się o depresję. Nie brałem antydepresantów, ale doraźnie jakąś tabletkę uspokajającą wewnętrzny dygot – wyznał Karpiel-Bułecka.

Jak sobie radził ze smutkiem? Jak prawdziwy góral.

Wiem, że nie wolno się użalać nad sobą. Zbieram się. Ok, jest mi smutno, więc idę z kolegami na wódkę – powiedział muzyk.

To chyba nie jest najlepsza metoda walki z depresją. Co o tym sądzicie?

&nbsp

Sebastian Karpiel Bułecka: Na depresję wódka z kolegami