Świat sportu pogrążony w żałobie. Nie żyje 31-letni idol
Smutne informacje obiegły świat sportu. W wieku zaledwie 31 lat zmarł młody zawodnik, który jeszcze kilka lat temu uchodził za wielki talent. W ostatnich latach angażował się także w pomoc innym, szczególnie osobom w kryzysie psychicznym.
Świat stracił wielkiego człowieka
O śmierci sportowca poinformowano 2 kwietnia w mediach społecznościowych jednej z fundacji. W opublikowanym wpisie podkreślono, jak ogromną rolę odgrywał w życiu wielu osób. Z przekazu wynika, że był nie tylko utalentowanym zawodnikiem, ale przede wszystkim człowiekiem o wielkim sercu, który wspierał innych i dawał im nadzieję.
Świat stracił Wielkiego człowieka. Wielkiego dosłownie i w przenośni. Był wspierający, empatyczny, uśmiechnięty — przekazano.
Współpracownicy podkreślili, że wnosił spokój i siłę do pracy z osobami w kryzysie zdrowia psychicznego, a jego działalność wykraczała daleko poza sport.
Mistrz i człowiek, który pomagał innym
Sportowiec swojej karierze uchodził za ogromny talent. Już jako nastolatek osiągał świetne wyniki, a jego rozwój zapowiadał duże sukcesy. Skok na wysokość 5 metrów dał mu przepustkę do międzynarodowej rywalizacji. Zmarłym sportowcem jest Filip Cybulski, który były tyczkarzem i mistrzem Polski juniorów.
Jednak za sportowymi osiągnięciami kryła się trudna historia prywatna. W jego życiu nie brakowało dramatycznych wydarzeń, które wpłynęły na jego zdrowie psychiczne.
Miałem epizod maniakalny. Żyłem w swoim urojonym świecie. Wymyśliłem sobie, że muszę bardzo mało spać. […] Nie czułem upływu czasu — mówił.
Mimo prób powrotu do sportu, kontuzje i kolejne kryzysy sprawiły, że jego kariera wyhamowała.
Walczył nie tylko na stadionie
Po zakończeniu kariery zaangażował się w pomoc innym. Wspierał osoby zmagające się z problemami psychicznymi i działał na rzecz zwiększania świadomości w tym obszarze. Nie ukrywał jednak, że sam wielokrotnie spotykał się z brakiem zrozumienia.
Zero empatii. Skończyło się na tym, że to ja musiałem przepraszać za swoją chorobę. Wyobrażasz sobie, że ktoś choruje na raka i musi przepraszać? Absurd — mówił.
Ogromnym wsparciem była dla niego partnerka, która pomagała mu przetrwać najtrudniejsze momenty.

