Syn byłej minister finansów ścigany listem gończym. Zapadł się pod ziemię
Jeszcze niedawno prowadził kancelarię, pojawiał się w sądzie i funkcjonował w środowisku prawniczym jako adwokat z wpływowej rodziny. Dziś jego nazwisko znalazło się w policyjnej bazie osób poszukiwanych, a funkcjonariusze apelują o pomoc w ustaleniu miejsca pobytu. Sprawa dotyczy Szymona L., syna byłej minister finansów w rządzie PiS, który miał rozpocząć odbywanie prawomocnej kary więzienia, ale nie stawił się w zakładzie karnym.
Szymon L. poszukiwany listem gończym. Nie stawił się do odbycia kary
Szczeciński adwokat został prawomocnie skazany na karę czterech lat więzienia. Wyrok zapadł w listopadzie 2025 roku po postępowaniu apelacyjnym, które zakończyło wieloletni proces dotyczący kilku poważnych zarzutów. Zgodnie z decyzją sądu mężczyzna miał rozpocząć odbywanie kary na początku 2026 roku. Nie pojawił się jednak w wyznaczonym terminie w zakładzie karnym. Nie odbierał telefonów i nie przebywał pod znanym adresem zameldowania w Grzepnicy pod Szczecinem.
Policja przez pewien czas próbowała ustalić jego miejsce pobytu nieoficjalnie, jednak działania nie przyniosły efektu. W rezultacie wystawiono list gończy, a jego dane oraz zdjęcie zostały opublikowane w policyjnych komunikatach.
Funkcjonariusze podkreślają, że każda informacja dotycząca miejsca pobytu poszukiwanego może mieć znaczenie. Nie wykluczają, że mężczyzna może przebywać poza granicami kraju lub posługiwać się innymi danymi.
Zarzuty wobec adwokata. Wyłudzenia, grypsy z aresztu i powoływanie się na wpływy
Sprawa, która doprowadziła do wyroku, dotyczy kilku przestępstw, jakie śledczy przypisali prawnikowi. Najpoważniejszy zarzut dotyczył wyłudzenia pieniędzy od klientki, która miała zapłacić za pomoc w odzyskaniu prawa jazdy.
Według ustaleń prokuratury adwokat miał przyjąć 30 tys. zł za “załatwienie” sprawy, a następnie domagać się kolejnych 100 tys. zł, powołując się na rzekome wpływy w prokuraturze i policji. Śledczy twierdzili, że takie możliwości w rzeczywistości nie istniały.
Lista zarzutów była jednak dłuższa. W postępowaniu pojawiły się także wątki dotyczące utrudniania śledztwa poprzez wynoszenie grypsów z aresztu, paserstwa, a także składania fałszywych zeznań. Jeden z przekazywanych listów miał zawierać groźby wobec innych osób.
W pierwszej instancji sąd skazał prawnika na siedem lat więzienia, jednak po apelacji kara została obniżona do czterech lat. Wyrok stał się prawomocny i od tego momentu mężczyzna był zobowiązany do stawienia się w zakładzie karnym.
Syn byłej minister finansów i lekarza. Rodzina nie ma związku ze sprawą
Dodatkowe zainteresowanie sprawą wzbudza fakt, że poszukiwany adwokat pochodzi z dobrze znanej rodziny. Jego matka była ministrem finansów w rządzie PiS i profesorem ekonomii, a ojciec jest lekarzem od lat związanym z zachodniopomorską medycyną.
Śledczy podkreślają jednak, że działalność mężczyzny nie ma związku z jego rodziną, a zarzuty dotyczą wyłącznie jego własnych działań.
Nazwisko prawnika pojawiało się już wcześniej w mediach. Kilka lat temu publicznie oskarżał innego adwokata o poważne przestępstwa, twierdząc, że jest zastraszany. Niedługo później sam został zatrzymany przez służby i usłyszał pierwsze zarzuty, które ostatecznie doprowadziły do procesu zakończonego wyrokiem.
Obecnie policja nadal prowadzi poszukiwania i apeluje do wszystkich osób, które mogą mieć informacje o miejscu pobytu Szymona L., o kontakt z funkcjonariuszami. Sprawa pozostaje otwarta, a śledczy nie wykluczają, że poszukiwany może próbować ukrywać się przez dłuższy czas.

