Szapołowska i Dykiel znały się ze szkolnej ławki. Tak wspomina ją aktorka
12 lutego 2026 roku zapisał się w historii polskiej kultury jako dzień pożegnania jednej z najwybitniejszych aktorek pokolenia. Bożena Dykiel zmarła w wieku 77 lat pozostawiając po sobie role, które na stałe weszły do kanonu polskiego kina i teatru. Wśród artystów, którzy publicznie ją pożegnali znalazła się także Grażyna Szapołowska, koleżanka z młodości i sceny.
Pierwsze spotkanie w szkole teatralnej
Grażyna Szapołowska wróciła wspomnieniami do czasów studenckich, kiedy po raz pierwszy zobaczyła Bożenę Dykiel. To było jeszcze przed wspólną pracą w teatrze w okresie egzaminów w szkole teatralnej. Tak o niej pomyślała:
Ona była już po studiach i chodziła piękna, długowłosa blondynka o długich nogach, w krótkich spódniczkach do połowy uda — jedne były w kratkę, inne ciemne, czarne. Zawsze była uśmiechnięta, ciekawa świata
Wspomnienie Grażyny Szapołowskiej pokazuje artystkę, jako młodą kobietę, która od początku przyciągała uwagę swoją energią i charyzmą. Już wtedy miała w sobie coś, co wyróżniało ją na tle innych m.in. naturalność połączoną z odwagą i pewnością siebie.
Teatr, który ją zachwycał
Ich relacja zacieśniła się w Teatrze Narodowym, gdzie drogi obu aktorek przecięły się na dobre. Później, Grażyna Szapołowska przyznała, że ogromne wrażenie zrobiła na niej rola Bożeny Dykiel w „Balladynie” w reżyserii Adama Hanuszkiewicza.
Kiedy zobaczyłam tak piękną kobietę, która wjeżdżała na hondzie między publiczność, pomyślałam sobie: Boże, jaki to cudowny, nowoczesny teatr. Jakie to było wizualne, jakie piękne i pod tym wpływem dostałam się do teatru Hanuszkiewicza
To właśnie ta rola stała się dla Grażyny Szapołowskiej inspiracją i impulsem do związania się z tym zespołem. Bożena Dykiel była już wtedy wówczas symbolem nowoczesności na scenie i artystką, która nie bała się eksperymentu i przekraczania schematów.
Przyjaźń i wspólne doświadczenia
Obie aktorki łączyły nie tylko sceniczne wybory, ale także osobiste doświadczenia. Wspominały, że niemal równocześnie oczekiwały narodzin dzieci, co dodatkowo zbliżyło je do siebie. Dodatkowo, w ciąży były także jedne z najbardziej wybitnych aktorek.
Właściwie razem rodziłyśmy w teatrze nasze dzieci. Adam Hanuszkiewicz żartował, że zatrudni gospodynię, bo wszystkie jesteśmy w ciąży. Bo i Ewa Ziętek była wtedy w ciąży, i Halinka Nowicka, Bożenka i ja
Grażyna Szapołowska w swoim wspomnieniu podkreśliła także ogromne poświęcenie, jakie wiąże się z zawodem aktora. Nie zawsze jest to prosta i łatwa droga, która zazwyczaj jest spowita ogromnymi, krętymi zakrętami. Aktorzy poświęcają całe swoje życie prywatne dla bycia tu i teraz w zawodzie, który pomimo wielu przeszkód kochają.
Aktorzy bardzo, bardzo wiele poświęcają dla tego zawodu i proszę, żebyśmy wszyscy o tym pamiętali. Nie zapominał o tym jej Rysio, wspaniały mąż, który otaczał ją, a potem również wszystkich aktorów, ogromnym szacunkiem, bo wiedział, ile kosztuje ten zawód




