Tak wyglądał sobotni koncert Ryszarda Rynkowskiego. Powiedział to ze sceny
Niedawno odbył się pierwszy koncert Ryszarda Rynkowskiego po śmierci jego ukochanej żony – Edyty. Koncert niespodziewanie został przerwany, a artysta zdecydował się na poruszające wyznanie.
Zmarła żona Ryszarda Rynkowskiego
To był niezwykle ciężki rok dla Ryszarda Rynkowskiego – z wielu powodów. Głównym z nich była śmierć jego ukochanej żony – Edyty. Zaraz po jej śmierci – ruszyło wielkie śledztwo, w wyniku którego ustalono, że zgon żony Rynkowskiego nastąpił z przyczyn naturalnych – chorowała na długo przed tragedią.
Sekcja przeprowadzona w poniedziałek o 9 rano wykazała niewydolność oddechowo-krążeniową. Natomiast bezpośrednią przyczyną śmierci było pęknięcie żylaków przełyku – przekazywała mediom Izabela Oliver, rzeczniczka prasowa Prokuratury Okręgowej w Toruniu.
Fani artyści musieli jeszcze długo czekać na jego kolejny występ, jednak w końcu się doczekali. Nikt jednak nie spodziewał się tego, co się wydarzy.
Ryszard Rynkowski musiał nagle przerwać swój własny koncert
Fani z niecierpliwością czekali na jego powrót – pod koniec stycznia Rynkowski zagrał swój pierwszy koncert po wielomiesięcznej przerwie. Wystąpił w centrum kultury w Pruszkowie i jak wyznał – niedawno przeszedł poważną operację, która utrudnia mu swobodne poruszanie się.
Trochę gorzej chodzę, bo mam tutaj taki kawałek metalu, w środku… W związku z tym trochę wolniej chodzę i nie jest to sprawa ta, która czeka na mnie w sądzie, broń Boże – tłumaczył swoją sytuację.
Jak się jednak okazało, z tego powodu jego koncert musiał zostać przerwany, a sam muzyk szybko opuścił miejsce, w którym występował. Fani byli zszokowani takim przebiegiem wydarzeń.
Ryszard Rynkowski z poruszającym wyznaniem
W trakcie koncertu Ryszard Rynkowski zdecydował się na niezwykle poruszające wyznanie, w którym opowiedział o tym, w jak ciężkim momencie swojego życia się znalazł. Jego słowa doprowadziły widownię do łez.
Cieszę się z tego, że ten rok się skończył. Mam nadzieję, że już nic gorszego spotkać mnie nie może. To jest pierwszy koncert, jaki gram dla publiczności. Bardzo wam dziękuję, że jesteście ze mną. Co tu powiedzieć… Trudno cokolwiek powiedzieć. Nie chcę się rozczulać nad sobą, ale dostałem dużą pałką po łbie, tak to nazwę. To jest coś, co mnie bardzo powaliło. Przepraszam, że o tym mówię, ale jest mi ciężko, jest mi ciężko. Czas to jest taki dar losu, który pozwala przetrwać, zapomnieć – ja nie wiem, czy potrafię zapomnieć… – mówił łamiącym się głosem.
Po godzinie koncertu muzyk gorzej się poczuł, przez co musiał wrócić do hotelu. O szczegółach całego zajścia opowiedział później
Pan Ryszard pojechał do hotelu. Jest pod naszą opieką, managementu i organizatora i osoby postronne absolutnie nie muszą się niepokoić. Koncert został przerwany. Pan Ryszard nie zaśpiewał jedynie ostatniego utworu – zapewnił.





Wypijmy za błedy. Za bł3ddy na gmirhze.
Pijaku nie trud* się, nie jest
Eś Kozidrak. A alt na GÓRZE MAKIET NIW JA ORZY KOT CZ W Z N Z DNIA W AO TRZY I PRZEZ O 🏦 NA QUT TO CZY W. SPRZEDAM KO.
Ostatnie na pios,,enkę dzieci które mczcyl w n twój z butelką w rękach to zaooal ,, wygląda okmu za błędy, za biedy na bł3dn goRze