Tylko u nas! Czernicka uchodziła za największą piękność w telewizji. Dziś opowiada o kulisach i romansach
Zofia Czernicka przez lata była jedną z najbardziej rozpoznawalnych twarzy Telewizji Polskiej. Doktor ekologii z wykształcenia, a dziennikarka z powołania przez ponad dwie dekady współtworzyła najpopularniejsze programy TVP od „Anteny” przez „Studio Lato” po „Świat kobiet”. W podcaście Kozaczka wróciła do wspomnień, relacji i tematów, które przez lata budziły ogromne zainteresowanie mediów.
Prawda o relacji z Kolbergerem
Jednym z najważniejszych wątków rozmowy była relacja z Krzysztofem Kolbergerem. Poznali się w latach 90. przy pracy nad spektaklem „Żołnierz Królowej Madagaskaru” w Operze Szczecińskiej. Od początku połączyło ich artystyczne porozumienie, które szybko przerodziło się w wyjątkową więź.
To była relacja, której mogę życzyć każdej kobiecie. Pełne partnerstwo pod każdym względem — człowieczym, opiekuńczym — wyznała Czernicka.
Media przez lata próbowały jednoznacznie nazwać ich związek, jednak sami zainteresowani mówili o nim jako o „czymś więcej niż para”. Dziennikarka podkreślała, że łączyło ich głębokie zrozumienie i emocjonalna bliskość.
Rozumieliśmy się bez słowa. Ta sama estetyka, poczucie humoru, szacunek do ludzi. Ja się czułam przy nim pełną kobietą— dodała.
Kolberger zmarł nagle w 2011 roku, co było dla niej ogromnym ciosem. Zofia Czernicka była bardzo załamana po jego śmierci. To właśnie jej syn po śmierci Krzysztofa dodawał jej otuchy i wiary w lepsze jutro. To dzięki rodzinie dziennikarka się podniosła i potrafiła się podnieść.
Mój syn powiedział wtedy: mamo, pamiętaj, że już takiego mężczyzny nigdy w życiu nie spotkasz” — wspominała ze wzruszeniem.
Ciepłe słowa o Wodeckim
W podcaście pojawił się także wątek Zbigniewa Wodeckiego, z którym Zofia Czernicka intensywnie współpracowała zawodowo. Podkreślała, że media często próbowały nadać tej relacji sensacyjny charakter, choć w rzeczywistości była ona oparta na pracy, przyjaźni i ogromnym szacunku.
To był uroczy, dowcipny człowiek. Nikt nie operował humorem tak jak Zbyszek. Był życzliwy, nie krytykował, nie wywyższał się — mówiła.
Jak zaznaczyła, Zbigniew Wodecki był „ludzki” i dużo rozmawiał z każdym, a przede wszystkim nie stawiał siebie ponad innymi i właśnie dlatego był tak bardzo lubiany.
Ma masę adoratorów
Zofia Czernicka z charakterystycznym dystansem i humorem opowiedziała też o swoim życiu prywatnym dziś. Przyznała wprost, że nie narzeka na brak zainteresowania.
Mam adoratorów. Masa adoratorów — zdradziła.
Jak wyjaśniła, adoratorów dzieli na dwie grupy wiekowe. Pierwsza to mężczyźni w jej wieku lub starsi, eleganccy, zamożni, z którymi spotyka się przy kolacjach i podróżach. Druga grupa to młodsi mężczyźni, między 30. a 40. rokiem życia.
To jest grupa ryzykowna. Trzymam ją mocno na dystans — przyznała szczerze.
Dziennikarka podkreśliła, że od dziecka nauczyła się ogromnej czujności wobec adoracji. Teraz ją wykorzystuje, dzięki temu stała się bardziej uważna i lepszą wersją samej siebie.
Jestem czujna jak ważka. Nikt mnie nie oszuka. Zawsze intuicyjnie wiedziałam, kiedy adoracja jest interesowna. Nie byłam nigdy molestowana, bo nie dawałam szans. Trzymałam wszystkich na dystans— zaznaczyła





Hm ,pani purystka jezykowa a mowi wogle, zamiast wogóle
Żałosna
Co Mnie obchodzą adoratorzy tej pani.
Co tu komentować