Tylko u nas! Margaret pierwszy raz o załamaniu nerwowym. Ujawniła, co się z nią działo
Margaret wróciła do ”The Voice of Poland” po kilkuletniej przerwie i jest dziś w zupełnie innym miejscu niż wtedy, gdy zasiadała w fotelu trenerskim po raz pierwszy.
Bardziej świadoma, spokojniejsza, z większym dystansem i doświadczeniem. W rozmowie z naszym reporterem szczerze opowiedziała o tamtym „cieniu siebie”, o stawianiu granic i o tym, że program stał się dla niej pewnym rodzajem lekarstwa.
Margaret o załamaniu nerwowym
Na początku rozmowy z naszym reporterem Margaret wróciła wspomnieniami do swojej pierwszej przygody z ”The Voice of Poland”. Przyznała, że choć od zawsze lubiła ten format i marzyła o udziale w nim, to czas, w którym po raz pierwszy zasiadła w trenerskim fotelu zbiegł się z bardzo trudnym okresem w jej życiu prywatnym.
Myślę, że jak byłam w ”’The Voice of Poland”, ale to była dziesiąta edycja i pamiętam, że ja kocham ten program, od zawsze go kochałam, ale moment, w którym byłam w tym programie to po prostu był dla mnie prywatnie bardzo trudny i ciężki moment. I to po prostu chyba było widać. Nawet nie, że widać, ja po prostu byłam cieniem siebie, bo to tak po prostu jest.
Margaret o pracy z innymi artystami
Przez ostatnie lata sporo Margaret w sobie zmieniła m.in. pracowała z innymi artystami, wspierała młodych twórców. To wszystko sprawiło w połączeniu pracy nad sobą, że obecnie inaczej wokalistka patrzy na branże. Nie zrzuca wszystkiego na „zły show-biznes”, tylko widzi, jak ważne są własne granice, decyzje i moment w życiu, w którym się jest.
To, wiesz, ja po prostu jestem daleko od tego, żeby tak demonizować, że showbiznes to jest jakiś. Po prostu sytuacje w życiu są różne i nieraz możesz się znaleźć w słabej sytuacji, a nieraz w dobrej. I teraz też jestem w showbiznesie, a jestem w dobrej sytuacji, a kiedyś byłam w słabej.
Lekarstwo Margaret na gorszy czas
Margaret otwarcie opowiedziała naszemu reporterowi o tym, że w pewnym momencie musiała odsunąć się od blichtru i rytmu show-biznesu. Z dystansem mówi o swoim „ucieknięciu do lasu” podkreślając, że to nie była egzaltowana poza, tylko bardzo zgodny z jej charakterem ruch w stronę życia bliżej natury i sprawdzenia siebie w innych warunkach.
Ja jestem dzikuską, ja jestem taka survivalowa, ja dużo przeżyję rzeczy. (…) I w ogóle też tak sobie myślę o tym programie. Dużo tu się działo też rzeczy takich zakulisowych. Jestem z siebie dumna, że jestem w tym miejscu, w którym jestem.

