Tylko u nas! Otylia Jędrzejczak postawiła się Rosjanom i Białorusinom. To im zafundowała
Otylia Jędrzejczak po raz kolejny udowodniła, że nie boi się trudnych decyzji i otwartego sprzeciwu wobec międzynarodowych struktur sportowych. W rozmowie z Klaudią Lewandowską z kozaczek.pl mistrzyni olimpijska ujawniła kulisy nacisków dotyczących dopuszczenia rosyjskich i białoruskich sportowców do startu w mistrzostwach Europy w pływaniu w Polsce.
Presja ze strony światowej federacji
Otylia Jędrzejczak ujawniła, że jako organizator mistrzostw Europy w pływaniu w Polsce musiała zmierzyć się z wyraźnymi naciskami ze strony Światowej Federacji Pływackiej. Jak podkreśliła, impreza była ogromnym przedsięwzięciem, a jej organizacja została wysoko oceniona przez European Aquatics.
Mimo to pojawiła się próba zmiany ustaleń dotyczących udziału zawodników z Rosji i Białorusi.
Zostaliśmy ocenieni przez Europejską Federacją Pływacką na wysokim poziomie organizacji i imprezy, więc ja jestem dumna z tego, co zrobiliśmy i rzeczywiście był taki moment, kiedy Światowa Federacja Pływacka trochę chciała na nas nacisnąć, abyśmy dopuścili do startu zawodników z Rosji, z Białorusi i ja stanęłam oporem, powiedziałam, że od samego początku, kiedy kandydowałam o tą imprezę jako Polski Związek Pływacki informowałam, że ci zawodnicy nie będą mogli startować w tej imprezie — relacjonowała.
Jak zaznaczyła, wspólnie z European Aquatics doprowadzono do utrzymania pierwotnych zasad i wykluczenia sportowców z tych krajów z rywalizacji.
Lublin był blisko wojny
Jednym z kluczowych argumentów Otylii Jędrzejczak była lokalizacja mistrzostw. Lublin, jako miasto położone blisko granicy z Ukrainą ma szczególną sytuację społeczną i symboliczną.
Jak podkreśliła mistrzyni olimpijska, decyzja o niedopuszczeniu rosyjskich i białoruskich sportowców miała także wymiar bezpieczeństwa.
Przede wszystkim, że mistrzostwa odbywały się w Lublinie, który jest miejscem bliżutko ukraińskiej granicy, ponadto w Lublinie przebywa bardzo dużo uchodźców z Ukrainy i to jest ten moment, kiedy było zbyt duże ryzyko dla naszych zawodników protestami i różnymi innymi sytuacjami, które mogłyby się zdarzyć — tłumaczyła.
Dodała również, że stanowisko Polskiego Związku Pływackiego pozostaje niezmienne ze względu na trwający konflikt zbrojny.
Jako Polski Związek Pływacki i jako Europa trzymamy się cały czas tego zdania wojna się nie skończyła na Ukrainie, ona w dalszym ciągu trwa więc trzymaliśmy się tego zdania, aby zawodnicy nie mogli startować u nas podczas naszych zawodów — podkreśliła.
Otylia była przeciwna
Jak ujawniła Otylia Jędrzejczak, decyzja była przedmiotem oficjalnego głosowania w strukturach międzynarodowych. Zarząd World Aquatics naciskał na dopuszczenie sportowców z Rosji i Białorusi pod neutralną flagą, jednak Polka pozostała nieugięta, nawet będąc w mniejszości.
Jako jedyna byłam temu przeciwna podczas głosowania przeprowadzonego online. Argumentowałam, że starając się o organizację mistrzostw Europy, zresztą nadal ta uchwała European Aquatics obowiązuje, miałam świadomość, że pływacy z Rosji i Białorusi w seniorskich zawodach nie mogą startować na naszym kontynencie — powiedziała.
Podczas spotkania online prezydent światowej federacji Husain Al Musalam podnosił argument o niedyskryminowaniu sportowców. Otylia Jędrzejczak ponownie wskazała jednak na realia lokalne.
Wytłumaczyłam sprawę, w jakim jesteśmy miejscu, że Lublin jest bardzo blisko granicy z Ukrainą, gdzie toczy się wojna. Mamy wielu uchodźców u siebie. Stanęło na tym, że wszyscy oprócz mnie w zarządzie głosowali za wdrożeniem tych działań — dodała.


Bardzo mądre podejście
To bardzo mądra i odważna kobieta