Violetta Villas zmarła przez zator tłuszczowy?
Prawdopodobnie zator tłuszczowy był przyczyną śmierci Violetty Villas – dowiedziało się nieoficjalnie Radio Wrocław. Do zatoru mogło dojść wskutek powikłania po złamaniu nogi, do którego doszło na kilka lub kilkanaście dni przed śmiercią.
Ostateczne ustalenia sekcji zwłok zostaną podane dziś w południe.
Wiadomo już także, że nie wszystkie informacje zostaną podane do publicznej wiadomości. Pogrzeb divy nie będzie wstrzymywany, ponieważ prokuratura zabezpieczyła materiały do ewentualnych dodatkowych badań.
Postępowanie sprawdzające prowadzone przez prokuraturę ma sprawdzić czy do śmierci Villas nie przyczyniły się osoby trzecie.
Była wielką artystką z wielką klasą.W owych czasach z polskich piosenkarek jako jedyna bywała na salonach świata.Za życia ludzkie hieny obdzierały Ją ze sławy i tego co posiadała.Po śmierci tylko gówniarze,którzy sami są nikim mogą mówić o Niej zle
ze w ciągu 3 lattak podupadla na zdrowiu bo jeszcze nie tak dawno byla w programie szansa na sukces i nie widac bylo zadnej choroby czula sie swietnie tańczyla i spiewala.Ponoc ta slużąca zamykala ja na skobel
kazdy czlowiek umrze na cos. Nikt nie umiera po prostu “ze starosci”. Zawsze jest przyczyna.. ale czy cos to zmieni?? W takim wieku w jakim ona byla zdrowie juz nie to…
Wkurza mnie, że co portal to spekulacje, na każdym podają inną przyczynę śmierci p. Villas. Odeszła, dajmy Jej spokój…
gość, 09-12-11, 11:28 napisał(a):Zator tłuszczowy jest praktycznie niemożliwy do przewidzenia i do wyłapania. Tak czy inaczej – szkoda Villas, nie miała łatwego życia.Racja, łatwego życia nie miała na pewno. Smutne jest to, co ją spotkało
Gemmei, 09-12-11, 14:07 napisał(a):Starość nie radość, co nie zmienia faktu, że mogłaby żyć o wiele dłużej gdyby nie jej opiekunka od siedmiu boleści. Jestem ciekawa kto odziedziczy spadek po pani Villas.jak to kto?? opiekunka ma wszystko zapisane.. Villas zmieniła testament jak syn chciał ją leczyc psychiatrycznie to się go wyrzekła zapewne za namową “przyjaciółki”
Mój wujek był sąsiadem pani Czesi Gospodarek wiele lat, wielbił ją. Ile to ja się nasłuchałam o jej włosach, głosie, opowiadał skąd jej pseudonim Violleta Villas itd. Kto by pomyślał,że skończy wśród obcych hien.
Starość nie radość, co nie zmienia faktu, że mogłaby żyć o wiele dłużej gdyby nie jej opiekunka od siedmiu boleści. Jestem ciekawa kto odziedziczy spadek po pani Villas.
gość, 09-12-11, 13:15 napisał(a):nigdy spiewac nie umiala…operetka moze i owszem, ale nie muzyka popularna…do tego opetana choroba psychiczna utopiona w alkoholu…nie wspomne o tych niechlujnych wlosach…no ale teraz, jak to zawsze kazdy ja kochal, byl jej fanem numer 1…Za to Ty jesteś specjalistka od śpiewu. Śpiewala fenomenalnie, miała wielooktawowy głos. Ale co może wiedzieć fanka POPu. Villas nigdy do popu się nie pchała. Znała swoje miejsce i była szanowana na całym świecie. A to że na starość troszkę przygłupiała to jest bardzo powszechne wśród starych opuszczonych osób. Jesteś żenująca
Zator tłuszczowy jest praktycznie niemożliwy do przewidzenia i do wyłapania. Tak czy inaczej – szkoda Villas, nie miała łatwego życia.
nigdy spiewac nie umiala…operetka moze i owszem, ale nie muzyka popularna…do tego opetana choroba psychiczna utopiona w alkoholu…nie wspomne o tych niechlujnych wlosach…no ale teraz, jak to zawsze kazdy ja kochal, byl jej fanem numer 1…