W piątek w gdyńskiej dzielnicy Wielki Kack doszło do zabójstwa 6-letniego dziecka. Kobieta około godziny 10.00 poinformowała policję, że jej mąż zabił w mieszkaniu ich syna. Kiedy funkcjonariusze dotarli do mieszkania, zobaczyli chłopca z ranami ciętymi szyi oraz martwego psa.

Policja dotarła do głównego świadka z wypadku syna Sylwii Peretti!

Nie żyje sześcioletni chłopiec z Gdyni

O zabójstwo podejrzewa się ojca dziecka, 44-letniego Grzegorza Borysa, którego do tej pory nie odnaleziono. Trwa policyjna obława, ale niestety funkcjonariuszom towarzyszą okropne warunki pogodowe przez deszcz i silny wiatr. W poszukiwania zaangażowani są policjanci z Trójmiasta, Bydgoszczy, Żandarmeria Wojskowa, służby leśne oraz grupy poszukiwawczo-ratownicze PSP.

Policjanci udostępnili w sieci wizerunek podejrzanego:

Sąsiedzi w rozmowie z „Onetem” zdradzają, jakim sąsiadem był mężczyzna. Okazuje się, że ojciec zabitego chłopca jest wojskowym i wzbudzał już wcześniej dziwne emocje:

To był dziwny facet. On długi czas w kominiarkach chodził albo w ciemnych okularach. Nikt o to nie pytał. No bo wojskowy. Myślałam, że może on nie chce pokazywać twarzy ze względu na swoją pracę. Bo na przykład był komandosem – mówi Pani Anna.

Szok po interwencji policji w gabinecie ginekologicznym. Policja komentuje sprawę pani Joanny z Krakowa

Twierdzi też, że był surowym ojcem i bardzo szybko się denerwował: „Denerwował się na przykład, że dzieciak źle podał piłkę. Nie lubił też Ukraińców. Nie chciał, by przychodzili się bawić. Potrafił robić z tego powodu awanturę”.