Zjadają końskie przysmaki na TikToku. Gwiazdy sieci pod lupą specjalistów
Na TikToku regularnie pojawiają się trendy, które mają jedno zadanie: szokować i generować zasięgi. Im bardziej absurdalne i kontrowersyjne “wyzwanie”, tym większe zainteresowanie algorytmu i widzów. Tym razem padło na jedzenie… przysmaków dla koni. Influencerki włączają kamery i na oczach tysięcy odbiorców podgryzają lizawki oraz przekąski przeznaczone dla zwierząt.
Szokujący trend z TikToka. Celebrytki jedzą… przysmaki dla koni
Trend narodził się za granicą, ale szybko dotarł do Polski. Lexy Chaplin w jednym z nagrań przekonywała, że około drugiej w nocy zgłodniała, a w kuchni nie było nic do jedzenia. Znalazła za to przekąski dla koni, które zaczęła podgryzać przed kamerą, wykrzywiając się i komentując ich smak. Kilka tygodni później powtórzyła pomysł na content, tym razem dokładając “pranka” na ojcu, któremu wmówiła, że częstuje go polskim przysmakiem bożonarodzeniowym. Sama również spróbowała końskiej przekąski, by po chwili ją wypluć.
Z kolei Martirenti poszła w innym kierunku. Influencerka przekonywała, że jabłkowa lizawka dla koni “pachnie zachęcająco” i smakuje jak pudrowe cukierki z dzieciństwa.
“Trochę mnie zdziwiło, że człowiek to może jeść” – mówiła, by po chwili ocenić przysmak na “10/10”. Trudno nie odnieść wrażenia, że cały przekaz był skalkulowany pod wywołanie skrajnych reakcji i komentarzy.
Ekspertki alarmują: to nie jest jedzenie dla ludzi
Eksperci nie mają jednak wątpliwości: jedzenie przeznaczone dla zwierząt nie spełnia norm żywnościowych obowiązujących produkty dla ludzi. Dietetyczka kliniczna Monika Kroenke, w rozmowie z Plotkiem, podkreśla, że przysmaki dla koni nie podlegają nadzorowi sanepidu i nie muszą spełniać ustawy o bezpieczeństwie żywności.
Mogą zawierać substancje niedopuszczone do spożycia przez ludzi, a także zanieczyszczenia biologiczne lub fizyczne – zaznacza.
Problemem jest również skład dostosowany do potrzeb zwierząt, a nie człowieka. Jak tłumaczą specjaliści, takie przekąski mogą zawierać witaminy i minerały w dawkach odpowiednich dla masy ciała konia. U ludzi może to prowadzić do przedawkowania niektórych składników, a w konsekwencji do problemów żołądkowo-jelitowych, zaburzeń neurologicznych czy obciążenia wątroby i nerek.
Dietetyczka kliniczna i psychodietetyczka Milena Nosek, w rozmowie z Plotkiem, zwraca uwagę, że jednorazowe “spróbowanie” raczej nie doprowadzi do tragedii, ale powielanie tego typu zachowań już tak.
W lizawkach często znajdują się zioła o działaniu uspokajającym lub inne dodatki, na które człowiek może zareagować w sposób nieprzewidywalny, szczególnie jeśli ma alergie, choroby jelit czy zaburzenia gospodarki węglowodanowej – podkreśla ekspertka.
Zasięgi ważniejsze niż zdrowie?
Warto przypomnieć, że według danych Mediapanelu z 2025 roku ponad dwa miliony użytkowników TikToka w Polsce to dzieci w wieku od 7 do 14 lat. To właśnie oni są najbardziej podatni na powielanie viralowych zachowań, często bez świadomości ryzyka.
Choć influencerki takie jak Lexy Chaplin czy Martirenti traktują jedzenie końskich przysmaków jako element urozmaicenia contentu, eksperci są zgodni: to trend niepotrzebny, potencjalnie szkodliwy i oparty wyłącznie na prowokacji. W czasach, gdy dostęp do rzetelnej wiedzy o żywieniu jest łatwiejszy niż kiedykolwiek, sięganie po jedzenie dla zwierząt w imię zasięgów wydaje się nie tylko nierozsądne, ale i zwyczajnie nieodpowiedzialne.





W dzieciństwie z kolegami próbowało się psiej lub kociej karmy i nic nam nie było 😂😂 A teraz na te dzieci chuchaja, dmuchaja i wyrośnie z tego jakiś …… Ale przecież to takie cool!!😂