Zmarł na siłowni w wieku 30 lat. Testament rodzi pytania
12 czerwca 2024 roku w nagłych i wciąż nie do końca wyjaśnionych okolicznościach zmarł Mateusz Strzelczyk. Informacja o śmierci 30-letniego sportowca wstrząsnęła opinią publiczną w całym kraju. Choć oficjalnie jako przyczynę zgonu wskazano zawał serca, dziś bliscy Mateusza domagają się ponownego zbadania sprawy, podnosząc poważne wątpliwości co do okoliczności jego śmierci.
Nagła śmierć Mateusza Strzelczyka
12 czerwca 2024 r. podczas rozgrzewki przed treningiem crossfitowym Mateusz Strzelczyk nagle źle się poczuł, a następnie stracił przytomność. Pomimo długotrwałej reanimacji, nie udało się go uratować. Lekarze stwierdzili, że przyczyną zgonu był zawał serca. Warto wspomnieć, że wcześniej młody sportowiec nie miał żadnych problemów zdrowotnych, a nawet tydzień przed tragedią brał udział w międzynarodowych zawodach crossfitowych Hyrox w Gdańsku.
Warto dodać, że Mateusz Strzelczyk był także reprezentantem Polski w wioślarstwie i medalistą mistrzostw Polski, związanym z klubem Posnania Poznań. Po zakończeniu kariery wioślarskiej zajął się intensywnym trenowaniem crossfitu, a nawet brał udział w zawodach.
Nagła śmierć Mateusza była wielkim szokiem dla jego bliskich, jednak największym zaskoczeniem było to, że 30-latek przed swoją śmiercią sporządził testament, w którym cały majątek przepisał swojej partnerce Karolinie. Dla najbliższych zmarłego jest to dość podejrzana kwestia, ponieważ jak twierdzą, sportowiec planował rozstanie.
Co więcej, po śmierci sportowca jego partnerka przejęła część jego biznesu i zamieszkała w mieszkaniu, które formalnie należy do jego matki. Gdy mama Mateusza próbowała odzyskać dostęp do mieszkania, to została z niego wyrzucona, a Karolina miała ją potraktować nawet gazem pieprzowym.
Zobacz więcej: Przyczyny śmierci ciężarnej żony reprezentanta Polski. Wiadomo, co z maleńką córeczką
Tragiczne podejrzenia ws. śmierci młodego sportowca
Choć od śmierci Mateusza Strzelczyka mija już 1,5 roku, to jego najbliżsi mają wciąż podejrzenia, że jego odejście wcale mogło nie być przypadkiem, a było przepustką do przejęcia majątku. Dla bliskich zmarłego sportowca, niepokojące było zachowanie jego partnerki po jego śmierci, która nerwowo pytała o sekcję zwłok oraz wyniki. Co więcej, Karolina mimo wielu próśb mamy i siostry Mateusza nie oddała im jego rzeczy osobistych.
Zobacz więcej: Odszedł nagle w domu Steczkowskiej. Sekcja zwłok wykazała, że nie miał szans
Sprawa wydaje się jeszcze bardziej skomplikowana po tym jak jeden z rozmówców “Państwa w Państwie” ujawnił, że partnerka zmarłego Mateusza zaczęła spotykać się z mężczyzną znanym jako Maciej P. Informator twierdził, że miał mieć obsesję na punkcie biznesu sportowca, jakim były myjnie samochodowe.
Jeszcze bardziej podejrzane wydaje się to, że Mateusz niedługo przed śmiercią miał w rozmowie z siostrą powiedzieć: “Zrobiłem coś wbrew sobie…”. To wszystko sprawia, że mama i siostra zmarłego Mateusza chcą ponownego zbadania sprawy. Prokuratura Okręgowa w Poznaniu umorzyła śledztwo i nie wykazała działania osób trzecich, a przyczyną zgonu miał być zawał serca.
Zobacz więcej: Nie żyje legenda disco polo. Miał zaledwie 50 lat