Żona Michała Urbaniaka ujawnia jego ostatnie słowa: “Walczyliśmy…”
Michał Urbaniak jest wybitnym polskim muzykiem jazzowym i multiinstrumentalistą. Prywatnie przez wiele lat był związany z Urszulą Dudziak, z którą ma córkę, Mikę Urbaniak. Artysta od dekad pozostaje jedną z najważniejszych postaci polskiej sceny jazzowej. Niedawno jego żona zabrała głos, przywołując poruszające słowa muzyka, które padły w ważnym dla niego momencie.
Michał Urbaniak nie żyje. Tak brzmiały jego ostatnie słowa
Michał Urbaniak prywatnie był w związku małżeńskim z Dorotą Urbaniak. To właśnie ona po śmierci muzyka opublikowała w sieci przejmujący wpis. Podkreśliła w nim, jak wyglądały ostatnie miesiące życia mężczyzny. Zdradziła także, jakie były jego rytuały. Okazuje się, że do samego końca muzyk walczył o życie. Gdy wyszedł ze śpiączki to miał jeszcze ambitne, muzyczne plany:
Gdy w czwartek wyszliśmy na nasz codzienny spacer, gdy straciłeś przytomność i gdy karetka zabrała Cię do szpitala, świat się znowu zatrzymał. Fantastyczni ludzie nam pomogli, bo ostatnio mieliśmy do nich szczęście. Walczyliśmy codzienne przez ostatnie półtora roku. Od Twojego wyjścia z pierwszej śpiączki wszystko się zmieniło. Życie nam zwolniło, mało wyjeżdżaliśmy, ale czasem się działo… Jak to zwykle z tobą — podsumowała kobieta.
Michał Urbaniak chciał jeszcze pracować. Takie miał plany
Muzyk jazzowy w ostatnich miesiącach życia sporo jeszcze myślał o pracy. Chciał nagrać nowy album z pięknymi kompozycjami. Niestety z powodów zdrowotnych czuł się coraz gorzej, Nie udało mu się spełnić jeszcze nowych marzeń:
Starałeś się pracować. Chciałeś wydać “Kind of Blues”, spamowałeś ostro na WhatsAppie, pisałeś partytury z Peterem, szukaliście bitów z Zuzą i robiłeś filmiki z AI. Wreszcie mieliśmy czas na “Rodzinę Soprano”, którą uwielbiałeś, a raz nawet byliśmy w teatrze! Robiłam Twoje ulubione placuszki z jabłkiem z przepisu Hani. Lubiłeś oszukiwać, że wszystko jest ok. Mówiłeś: “Dosia, znowu udawałem, że jestem zdrowy”. Mieliśmy wyjechać na święta, chciałeś być z moją mamą, Kasią i Miką — podsumowała żona zmarłego muzyka.
Michał Urbaniak tak się zwracał do żony. Był z niego prawdziwy dżentelmen
Dorota Urbaniak w swojej wpisie wspomniała też o tym, że jej mąż zawsze pięknie się do niej zwracał. Michał Urbaniak mimo wielu obowiązków zawsze pamiętał o żonie i z czułością o niej mówił:
Od półtora roku codziennie wieczorem całowałeś mnie w rękę i mówiłeś: “Doś, dziękuje Ci za kolejny dzień”. Śmialiśmy się, że jesteśmy jak pacjent i pielęgniarka… A jak szykowaliśmy się do tzw. wyjścia, mawiałeś o sobie “Laluś” i wybieraliśmy szalik… Ostatnie solo na scenie zagrałeś 26 października w Warszawie. Ze spokojem przyjmowałeś tytułowanie Maestro, choć nie za bardzo lubiłeś, jak Cię tak nazywano — podkreśliła Dororta Urbaniak.




