Aktor z “Na dobre i na złe” ujawnia kulisy choroby: “To by się skończyło moją śmiercią…”
Bartosz Obuchowicz to polski aktor, który zasłynął w szczególności jako gwiazdor serialu “Na dobre i na złe”. Kilka lat temu nagle zniknął ze świata show-biznesu i jak się okazuje, było to spowodowane zmaganiami ze śmiertelną chorobą.
Bartosz Obuchowicz o walce z chorobą alkoholową
Bartosz Obuchowicz swoją przygodę z aktorstwem zaczynał jeszcze jako dziecko. I choć przez całe życie zagrał w wielu produkcjach, to do dziś utożsamiany jest z serialowym Tomkiem z “Na dobre i na złe”, który przyniósł mu sławę i większą rozpoznawalność.
Aktor całkiem nieźle radził sobie na rynku artystycznym i nie mógł raczej narzekać, na propozycje. W pewnym momencie czar prysł, a powodem okazała się choroba alkoholowa. W rozmowie z “Plejadą” aktor przyznał się, że uzależnienie było okropnym doświadczeniem.
Przerażające było to, że chciałem się zatrzymać, a nie mogłem. To jest bardzo trudne. Każdy, kto dojdzie do takiego momentu, nie poradzi sobie sam. Potrzeba drugiego alkoholika. Tylko drugi uzależniony zrozumie, jaki jest problem – ujawnił Obuchowicz w rozmowie z “Plejadą”.
Bartosz Obuchowicz pochwalił się, jak spędza wakacje kamperem. Rzadko pokazuje się z rodziną
Aktor przyznaje, że gdyby nie skończył z uzależnieniem, wcześniej czy później choroba alkoholowa wpędziłaby go do grobu. Dziś jest wdzięczny tym, którzy mu pomogli i apelowali, że ma poważny problem.
Dwa lata zajęło mi to, żebym nie napił się przez jeden dzień. Potęga tej choroby jest niesamowita (…). Postanowiłem uciec śmierci spod kosy. Ta choroba jest śmiertelna. To by się skończyło moją śmiercią, czy to by było przez zapicie, czy wypadek samochodowy. W statystykach zapisaliby, że to udar albo wypadek samochodowy, a powinni napisać choroba alkoholowa – dodał aktor.
25-lecie „Na dobre i na złe”. Tak dziś wyglądają aktorzy sprzed dekady… (ZDJĘCIA)
Warto wspomnieć, że w życiu prywatnym 43-latek jest żonaty z Katarzyną Sobczyńską, z którą doczekał się trzech córek: Marianny, Marceliny i Michaliny. Obuchowicz przyznaje, że w trakcie nałogu nie tylko ucierpiało jego życie zawodowe, ale również osobiste. Finalnie to rodzina była jego największą motywacją i wsparciem, do wyjścia z choroby.
Pomimo tego, że rodzina była, to choroba była na tyle silna, że niestety moje starsze córki już widziały, jak piję. To coś, czego żałuję. Uzależnienie jest tak silne, że potrafi podeptać bliskich – podsumował.



![]()