Artur Baranowski dał się poznać całej Polsce jako uczestnik programu „Jeden z dziesięciu”. I choć młody ekonomista ze wsi Śliwniki wziął udział w już 140. edycji (!) tego popularnego teleturnieju, prawdopodobnie będzie on jednym z najlepiej zapamiętanych finalistów formatu. A wszystko poprzez rekord, który udało mu się pobić.

Dla niewtajemniczonych, przypominamy, że 28-latek odpowiedział bezbłędnie na trzy finałowe pytania, a następnie przyjął „na siebie” wszystkie kolejne zagadnienia, nie myląc się ani razu. W efekcie uzyskał 803 punkty. Po emisji programu „Jeden z dziesięciu” z udziałem Artura Baranowskiego, 28-latkiem zaczęły interesować się media, a dziennikarze dobijali się do jego domu rodzinnego drzwiami i oknami.

Jednocześnie wywiązała się prawdziwa afera na pół Polski, gdy okazało się, że 28-latek nie dotarł na odcinek Wielkiego Finału z powodu awarii samochodu. Zgodnie z regulaminem programu, produkcja podjęła decyzję o realizacji odcinka bez udziału Artura, co wywołało ogromne oburzenie internautów:

[…] Wszyscy zawodnicy są informowani, że w przypadku niestawienia się na nagraniu, tracą możliwość uczestnictwa w wielkim finale. W prawie 30-letniej historii programu takie nagłe nieobecności miały miejsce wielokrotnie, choćby jesienią ubiegłego roku, kiedy również Wielki Finał 134. edycji został rozstrzygnięty wśród dziewięciu zawodników – mogliśmy przeczytać w oświadczeniu podpisanym przez Annę Brzywczy, prezes zarządu Euromedia TV.

Jeden z dziesięciu. Padł rekord w ostatnim odicnku. Kim jest Artur Baranowski?

Poprzedni zwycięzca „Jeden z dziesięciu” komentuje zamieszanie wokół Artura Baranowskiego i jego nieobecność w Wielkim Finale

Teraz głos w sprawie zabrał były zwycięzca teleturnieju, Wiktor Strzelczyk. Mężczyzna postanowił odnieść się do głosów sprzeciwu i oburzenia zachowaniem pracowników stacji względem rekordzisty i wspomniał o swoich własnych doświadczeniach z programem:

W mediach społecznościowych piszą, że producent powinien przełożyć nagranie lub „wysłać helikopter”. Ja przed swoimi nagraniami przyjeżdżałem do Lublina dzień wcześniej. To byłaby dla Pana Artura dobra inwestycja. Tak czy siak, jest gigantem – napisał na Twitterze.

Jego post natychmiast został skomentowany przez licznych obrońców Baranowskiego. Jeden z internautów odpowiedział zaczepnie:

Ale chyba rozumiesz tę subtelną różnicę, dlaczego nikt by się tego śmigłowca dla Ciebie nie domagał?

Strzelczyk postanowił odpowiedzieć na zaczepkę, podkreślając, że regulamin teleturnieju pozostaje taki sam dla wszystkich uczestników:

Nie rozumiem, bo regulamin jest jednakowy dla wszystkich. Poczytaj oświadczenie producenta. Zdarza się. Kilkanaście razy już się tak zdarzyło, że w finałach nie było kompletu. Ale regulamin mówi jasno.

Zgadzacie się z nim?

Ojciec rekordzisty „Jeden z dziesięciu” o synu: „Nie ma już siły rozmawiać z dziennikarzami”

pasekkozak