Chcieli koncert od Dody za wpłatę 60 tys. na akcję Łatwoganga. Teraz wydali oświadczenie
Akcja Łatwoganga przeszła do historii dzięki ogromnej kwocie zebranej na leczenie dzieci chorych na raka. Podczas streamu jedna z firm jednak zaliczyła poważną wpadkę wizerunkową. Teraz pospieszyli z wyjaśnieniami.
Charytatywna akcja Łatwoganga
Przypomnijmy, że charytatywny stream influencera o pseudonimie Łatwogang, który zorganizował w ostatnich dniach, stał się jednym z najbardziej przełomowych momentów w historii polskiego internetu. Wszystko zaczęło się od poruszającego dissu na raka „Ciągle tutaj jestem”, nagranego przez Bedoes 2115 i 11-letnią Maję walczącą z nowotworem.
Zainspirowany tym gestem Łatwogang uruchomił transmisję na żywo, podczas której non stop odtwarzał utwór i zachęcał widzów do wpłat na pomoc dzieciom chorym na raka. Stream trwał aż 9 dni i nieoczekiwanie zamienił się w ogromny, internetowy fenomen, o którym stało się głośno na całym świecie.
Zobacz więcej: Tłumy pod blokiem Łatwoganga. Na miejscu pojawiła się policja. To zrobili funkcjonariusze
Tyle udało się zebrać
Zarówno ludzie jak i społeczność internetowa wykazała się ogromnym zaangażowaniem, a cała inicjatywa przerodziła się w wyjątkowy przykład solidarności i wspólnego działania. W trakcie trwania streama udało się zebrać ponad 250 milionów złotych na pomoc dzieciom walczącym z nowotworami, ale to nie koniec. Zbiórka wciąż trwa, a kwota rośnie. Dodatkowo budżet zasilą rzeczy od gwiazd przekazane na licytacje.
Symbolicznym miejscem całej akcji stało się małe mieszkanie influencera, w którym w ciągu kilku dni przewinęła się cała plejada gwiazd, od twórców internetowych po znane twarze telewizji i show-biznesu. Każdy chciał dołożyć swoją cegiełkę i wesprzeć zbiórkę oraz zachęcić do pomocy. Niektórzy nawet postanowili ogolić włosy w ramach solidarności z chorującymi na raka.
Zobacz więcej: Łatwogang zebrał nie tylko mnóstwo pieniędzy. Padł kolejny niewiarygodny rekord
Chcieli wpłacić na zbiórkę za koncert Dody. Teraz wydali oświadczenie
Warto dodać, że największe zaangażowanie finansowe na streamie Łatwoganga wykazały duże, znane firmy, których budżety pozwoliły na udzielenie wsparcia, co było naprawdę imponującym gestem. Niestety jedna z firm znalazła się w ogniu krytyki. W trakcie transmisji z udziałem Dody Pasibus zadeklarował przekazanie 60 tys. zł, jednak w zamian za koncert wokalistki.
Nie ma czegoś w zamian. Pomoc nie polega na “w zamian” – mówiła Doda na streamie.
Na co Łatwogang dodał:
Tutaj chodzi o to, żeby pomóc bezinteresownie.
Finalnie Pasibus szybko się zreflektował i zamiast początkowo proponowanej kwoty wpłacił 100 tys. zł. Firma jednak musiała zmierzyć się z ostrą krytyką w sieci po zaistniałym incydencie. Wczoraj jednak wydali oświadczenie, którego fragment brzmi:
Nie zabieraliśmy głosu wcześniej, bo cała Polska była skupiona na zbiórce i to był w ostatnich dniach absolutny priorytet. Po zakończeniu streama chcemy odnieść się do sytuacji. Naszą intencją, w dużej mierze spontaniczną, było wsparcie akcji poprzez nawiązanie do formuły, jaką Łatwogang stosuje na swoich kanałach, czyli challenge’u. Była to decyzja podjęta pod wpływem emocji i w tamtym momencie uwierzyliśmy, że taka forma może dodatkowo ludzi zmobilizować i podbić zaangażowanie.
Zobacz więcej: Szaleństwo na zbiórce Łatwoganga. Stream się skończył, a pieniądze nadal napływają. 251 mln to już wspomnienie





Starała się bieżni płacze. Frytki na weselu w ją beki. Cha cha cy….a