Christina Ricci: Lubię, gdy mój biust jest zgnieciony
Od dawna plotkowano o tym, że Christina Ricci zmniejszyła biust. I faktycznie, gdy do sieci wyciekło zdjęcie gwiazdy topless (po tym, jak zafundowała sobie tatuaż na dekolcie) wiadomo było, że to prawda – na piersiach pozostały charakterystyczne blizny.
Aktorka nadal jednak dąży do tego, by biust wyglądał na jak najmniejszy. Dziwne?
Ricci zdradziła, że zazwyczaj nie nosi biustonoszy, przynajmniej nie tych pięknych, koronkowych. Zamiast tego woli… ciasne, sportowe staniki!
Christina jest niziutka i drobna, a jej naturalny biust był nieproporcjonalnie duży (choć panom to nie przeszkadzało). Nawet teraz, po operacji, najczęściej rezygnuje z wydekoltowanych sukienek, bo nie pozwala na to noszona przez nią bielizna.
– Nie noszę prawdziwych biustonoszy – wyznała. – Mam staniki sportowe. Nienawidzę tych tradycyjnych. Nie lubię tego, jak wyglądam z moimi normalnymi piersiami. Lubię, gdy są przygniecione.

Christina Ricci topless – to zdjęcie zrobiono tuż po wykonaniu tatuażu na jej prawej piersi.

Z malym biustem wszystko wyglada lepiej! Mam ten sam problem, gdyby nie biust nosilabym xs a tak musze nosic s albo m.
okropne blizny. jeszcze gorszy tatuaż. jeszcze kolczyków w sutkach brakuje.
>>Może i miała nieproporcjonalnie duży biust, ale na pewno nie mocno, skoro nigdy tego nie zauważyłam.
Moim zdaniem większy problem stanowi to, że ten biust jest po prostu niekształtny. Boziu drogi, żeby tak własne piersi zmaltretować. . . Swoją drogą kobiety w paranoi wyglądu przekraczają wszelkie granice. Ktoś słyszał może o facecie obwiązującym sobie kulki albo wacka, bo niby za duże i spodnie się kiepsko układają?
Ni etrzeba byó sobie wszczepiać implantów. Blizny ma okropne, oszpeciła sięna całe życie.Jak sie zestarzeje będa wyglądały jeszcze gorzej.
Jej życie, jej sprawa. Jednak wydaje mi się to błędną decyzją. Może i miała nieproporcjonalnie duży biust, ale na pewno nie mocno, skoro nigdy tego nie zauważyłam. Gdyby nieproporcjonalność była naprawdę duża (i dodatkowo na pewno byłaby zbyt dużym obciążeniem dla kręgosłupa), można by było pomyśleć o zmniejszeniu piersi. Ale tak bez wyraźnego powodu okropnie szpecić się bliznami i tatuażem? No chyba, że wyjęła sylikony. Tak poza tym, mam wrażenie, że teraz właśnie jej biust jest wizualnie troszkę za mały. Jak człowiek ma za dużo pieniędzy i za mało problemów, to sobie wymyśla różne rzeczy, przeważnie głupie. Widać to m.in. po ilości glonojadów w świecie celebrytów.
Wszędzie gdzie się nie spojrzy(szczególnie kolekacje ubrań, bielizny) zazwyczaj są komentarze na temat biustu, że za mały, że modelka jest płaska i przez to nie jest prawdziwą kobietą, bla bla bla. Ja osobiście dziękuję Bogu za mały biust bo do niczego on mi nie potrzebny, a jest wygodny.
gość, 09-11-13, 09:43 napisał(a):małe są wygodniejsze, moja koleżanka miała monstrualne wory i też zmniejszyłamoja koleżanka też..choć w przypadku ricci wolałabym życ z “przydużymi” piersiami, niz miec blizny..
kto ma duży biust?ona go nie zabrała ze sobą
małe są wygodniejsze, moja koleżanka miała monstrualne wory i też zmniejszyła
Jej decyzja. Ja mam B a i tak mi przeszkadzają, kiedy na przykład “puchną” przed okresem.
Ten tatuaz wszystko psuje.
To taki szok, że kobieta może się czuć bardziej komfortowo z mniejszym biustem?
gość, 09-11-13, 10:33 napisał(a):Jej decyzja. Ja mam B a i tak mi przeszkadzają, kiedy na przykład “puchną” przed okresem.rany!! tyle piszą PIEKNE WIELKIE BIUSTY że myślałam że ja jakaś nienormalna jestem, też mam mały i mi i mojemu narzeczonemu się taki podoba, mały jędrny i tyle, nie cierpię balonów i jakoś nie spotkałam się nigdy z opinią że muszę je mieć, takie wielkie. Nie wiem kto i po co tak nakręca wokół powiększania piersi atmosferę