Do tego posunął się Szczęsny na pierwszej randce z Mariną. Nie miał innego wyjścia

Szczęsny o pierwszej randce z Mariną, fot.: Instagram Szczęsny o pierwszej randce z Mariną, fot.: Instagram

Stresował się tak, że niemal odwołał spotkanie. Zamiast tego, postanowił zagrać va banque i odegrać przed nią spektakl, w którym główną rolę grał pewny siebie playboy. Jego plan był tak brawurowy, że mógł sięgnąć po niego tylko ktoś, kto nie ma już nic do stracenia. I zadziałał idealnie.

Zobacz: Wojciech Szczęsny ze szczegółami o początkach z Mariną: „Conor, chodź zobacz, znalazłem żonę”

Sekret pierwszej randki Szczęsnego i Mariny

Bramkarz opowiedział o pierwszej randce z Mariną w wywiadzie dla “GQ”. Gdy Wojciech Szczęsny czekał pod mieszkaniem Mariny Łuczenko, jego dłonie trzęsły się tak bardzo, że ledwo mógł utrzymać kierownicę. Wiedział, że ten wieczór może zadecydować o wszystkim. W głowie kołatała mu się tylko jedna myśl: “Nie mogę tak się denerwować, bo zaraz będzie po zawodach”. Wtedy wpadł na desperacki pomysł:

Kiedy podjechałem pod jej mieszkanie i czekałem – Marina jest wiecznie spóźniona – drżały mi ręce. Widziałem, że jest słabo, więc sobie mówię: „No nie, nie mogę tak, bo zaraz będzie po zawodach. Pomyślałem, że ona wie, że ludzie się przy niej stresują. Otworzyłem okno w samochodzie, puściłem głośno muzykę, zimny łokieć, zapaliłem papierosa i udawałem, że mnie to w ogóle nie stresuje. I weszło. Randka poszła bardzo dobrze – mówił w wywiadzie dla GQ.

Zobacz: Brat Wojtka Szczęsnego jest zazdrosny o jego karierę?! „Mogłem to być ja”

Nieśmiały piłkarz i gwiazda pop

Jak doszło do tego historycznego spotkania? Szczęsny trafił na zdjęcia Marinę Łuczenko, przeglądając internet. Legenda głosi, że powiedział wtedy kolegom, że ta dziewczyna będzie kiedyś jego żoną. Zdobycie jej numeru to była jednak dopiero połowa sukcesu. Umówienie się z wokalistką u szczytu popularności okazało się nie lada wyzwaniem. Jego podstępem miało być poproszenie jej o nagranie życzeń urodzinowych dla… Roberta Lewandowskiego.

Plan nie wypalił, bo piosenkarka wówczas zupełnie nie kojarzyła piłkarskich nazwisk. Dopiero przyjaciółka uświadomiła jej, kim jest “ten Szczęsny, co z Kamilem Bednarkiem występował u Wojewódzkiego”.

Tydzień przed decydującym spotkaniem, zestresowany bramkarz sięgnął po nietypową pomoc. Obejrzał konferencję TED Talk pod tytułem „Fake it till you make it”. Prelegent przekonywał, że mowa ciała,nawet gdy jest udawana, może wywoływać u innych ludzi pożądane reakcje.

Pani psycholog opowiadała o eksperymencie, w którym fotografowali kogoś najpierw pochylonego i skulonego, a potem kazali się tej osobie wyluzować, rozwalić w fotelu na pewniaka – wspomina Szczęsny w rozmowie z GQ.

Różnica w postrzeganiu tych samych osób była kolosalna. Ta lekcja dała mu do myślenia i przypomniała wskazówki jego dawnego trenera.

Zobacz: Tragedia wstrząsnęła rodziną Szczęsnego. Wywiad dla GQ i mocne wyznanie o matce

Decyzja o wcieleniu się w rolę pewnego siebie faceta okazała się strzałem w dziesiątkę. Po latach Marina wyznała mu, że na pierwszej randce spodobał jej się właśnie dzięki tej pozornej pewności siebie. Jego gra, wsparta wiedzą z wykładu o mowie ciała, przekonała ją, że ma do czynienia z człowiekiem opanowanym i pewnym swojej wartości.

To, co zaczęło się od drżących rąk i otwartego okna samochodu, by opanować nerwy, skończyło się małżeństwem i rodziną. I choć sam przyznaje, że to była tylko mistyfikacja, to jej efekty okazały się jak najbardziej prawdziwe.

Wojtek Szczęsny na okładce GQ Polska
Wojtek Szczęsny na okładce GQ Polska
Wojtek Szczęsny i Marina, fot. AKPA
Wojtek Szczęsny i Marina, fot. AKPA
 

Marysia Nazarkiewicz - Redaktor

Marysia Nazarkiewicz redaktorka serwisu Kozaczek.pl. Zajmuję się newsami show-biznesowymi, ze szczególnym zamiłowaniem do zagranicznych dram i zapomnianych polskich historii oraz skandali sprzed lat.

0 Komentarze
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze