Dominika Gwit przyznała się do efektu jojo

a-gwit-35-R1 a-gwit-35-R1

Kilka dni temu Dominika Gwit pojawiła się na premierze filmu. Nie dało się nie zauważyć, że aktorka wygląda pełniej, niż kilka miesięcy temu, gdy z triumfem i wielką radością oznajmiała światu, że schudła aż 48 kg.

Dziś Dominika gościła w studio Dzień Dobry TVN. Podczas rozmowy z Marcinem Prokopem przyznała, że ostatnio przytyła i pogubiła się na swej drodze szukania wagi idealnej. Padła ofiarą efektu jojo.

– Życie przed dietą, w czasie diety i po diecie to są trzy zupełnie różne sprawy – mówiła aktorka.

Marcin Prokop zapytał:

– Ty miałaś tak, że przegięłaś z tą dietą w którymś momencie, tak mówiąc wprost?

– No tak… Był taki moment, że ja wpadłam w pewnego rodzaju obsesję. Chciałam być jak najchudsza. To się okazało, nie było dla mojego zdrowia najlepsze, ale dążyłam do tego, bo strasznie mnie to cieszyło, ja bardzo chciałam… – odpowiedziała Dominika

– Wpadłaś w obsesję? – upewnił się dziennikarz.

– No, w pewnym momencie wpadłam w obsesję. Natomiast teraz przytyłam, bo sama gdzieś tam widzę, że po diecie – jeżeli o mnie chodzi – ja sama nie umiem sobie poradzić. Weszłam teraz na drogę pomocy – poszłam do coacha żywieniowego i będziemy odnajdywać właściwą drogę dla naszego organizmu, bo prawda jest taka, że ja już znam obie skrajności i muszę znaleźć ten złoty środek. Naprawdę długą i bolesną drogę przeszłam sama ze sobą gdzieś tam w głowie, żeby to zrozumieć – wyjaśniła Gwit.

Dodała, że nie umiała sama pogodzić treningów z dietą:

– Trzeba wiedzieć, co jeść przy jakim treningu. Ja się rozjechałam zaczęłam tak dużo trenować i myślałam, że dobrze jem, popełniałam błędy… Mnie jest potrzebny ktoś, kto się na tym zna – mówiła.

Kiedy Prokop zauważył, że w przypadku aktorki presja otoczenia i fanów musiała być duża i niełatwa do przyjęcia, Gwit przyznała:

Ja wszystko to wzięłam na klatę, biorę codziennie, no bo tak jest, ja jestem w mediach, trzeba sobie z tym radzić. Jest mi ciężko, bo jestem tylko człowiekiem i nie zawsze radzę sobie z tak dużą liczbą emocji, aczkolwiek wiem, że sama się na to zgodziłam, jakoś z tym trzeba żyć.

Na koniec aktorka, która wciąż zamierza walczyć o zdrowie i figurę, podsumowała:

– Ja się zaczęłam odchudzać dla zdrowia i zdrowie było dla mnie najważniejsze, aczkolwiek wiem, że w pewnym momencie przegięłam i zdrowie zaczęło szwankować w drugą stronę i to dosyć poważnie. Ale to była jakaś moja obsesja.

Całą rozmowę, podczas której głos zabrała trenerka żywieniowa Dominiki, Daria Ładocha, znajdziecie tutaj.

Dominika Gwit w “dzień Dobry TVN” opowiedziała o efekcie jojo

Dominika Gwit przyznała się do efektu jojo

Dominika Gwit na premierze filmu “Listy do M. 2”

Dominika Gwit przyznała się do efektu jojo

Dominika Gwit przyznała się do efektu jojo

Starsze zdjęcia aktorki

Dominika Gwit przyznała się do efektu jojo

Dominika Gwit przyznała się do efektu jojo

Dominika Gwit przyznała się do efektu jojo

   
Beata Maj

Beata Maj - Head of Brand Content Redaktor Naczelna

Cenię gwiazdy, które inspirują i zarażają dobrą energią. Najchętniej piszę o polskich celebrytach - lubię tych, którzy mają do siebie dystans.

113 Komentarze
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze

Widzicie to dziewczyny? Szanujcie swoją urodę, bo mogłybyście wyglądać tak jak ona.

[b]gość, 15-11-15, 20:57 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 15-11-15, 12:00 napisał(a):[/b]Wiesz, tylko ja już tak nie jem. Do liceum tak robiłam, ale już w trakcie jadłam coraz mniej. Nie miałam obiadów w szkole, tylko zwykłe kanapki robione w domu. Na tą chwilę to jem mało, już nie potrzebuję tyle jeść. 3-4 razy na dzień – i to małe porcje- i mi wystarczy 🙂 Po prostu tak sobie myślę, że miałam taki czas wtedy, a teraz już tak nie muszę robić 🙂 I co najlepsze nie czuję zbyt wielkiego głodu. Może wtedy, gdy dorastałam, moje zapotrzebowanie na jedzenie było tak ogromne. Teraz mogę zjeść jednego cukierka na dzień i mi wystarczy :)To masz fajnie i Ci zazdroszczę bo ja musiałam się od zawsze pilnować 😉 ale chodzi o to, że młodzi ludzie mają nadwagę i wpieprzają jak świnki a potem jęk i głodówka bo ja tak źle wyglądam! Po prostu trzeba mniej żreć i tyle. Ja rozumiem, są ludzie z chorobami ale bez przesady 80% społeczeństwa choruje na dwie najstarsze choroby świata – LENISTWO i OBŻARSTWO![/quote]Zgadzam się w 100%. Ludzie nie umieją powiedzieć STOP i potem jest płacz. Nie wiem jak można ważyć ponad 100 kg. To jest niewyobrażalne. Jeszcze rozumiem jakieś chore osoby, ale takie, którym nic nie dolega i doprowadzają się do takiego stanu. OMG! I tak samo jest mi tak osobiście przykro, bo ja ważę ok, a jestem sama, a takie osoby mają kogoś. Nie mam nic do nich, każdy na kogoś zasługuje, ale po prostu jest mi tak po ludzku przykro ;( Bo nie wiem co jest ze mną nie tak…. Eh….

[b]gość, 14-11-15, 19:56 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 14-11-15, 15:38 napisał(a):[/b]Ktoś tu pisał, że problemy z wagą zaczynają się w dzieciństwie. It’s a bullshit! Ja za bardzo nie ćwiczyłam w podstawówce, zawsze się udawało, że się ćwiczy, bo tak większość robiła. Przez całe gimnazjum jadłam tak dużo, że jak sobie przypomnę teraz, to nie wiem jak ja to zmieściłam. Słodycze tak samo. Wpierdal***m na potęgę. W liceum nie ćwiczyłam w ogóle. I co? Teraz mając 22 lata, jestem dalej szczupła, ważę 51-52 przy 163. Jestem na granicy niedowagi. Także to idzie genami, bo jak wy mówicie, że je się tabliczkę czekolady na raz, to ja też tak robiłam, tylko, że pół tabliczki na dwa dni podzieliłam. I dalej jestem szczupła.Jesteś tym wyjątkiem (z szybkim metabolizmem) ale takich jak Ty nie jest dużo.Poza tym przy takim żarciu wszystkiego Twój organizm od środka to wrak. Wiem wiem zaraz będziesz przekonywać, że miałaś badania i w ogóle jesteś najzdrowsza na świecie. Po prostu mż to jedyna słuszna dieta![/quote]Wiesz, tylko ja już tak nie jem. Do liceum tak robiłam, ale już w trakcie jadłam coraz mniej. Nie miałam obiadów w szkole, tylko zwykłe kanapki robione w domu. Na tą chwilę to jem mało, już nie potrzebuję tyle jeść. 3-4 razy na dzień – i to małe porcje- i mi wystarczy 🙂 Po prostu tak sobie myślę, że miałam taki czas wtedy, a teraz już tak nie muszę robić 🙂 I co najlepsze nie czuję zbyt wielkiego głodu. Może wtedy, gdy dorastałam, moje zapotrzebowanie na jedzenie było tak ogromne. Teraz mogę zjeść jednego cukierka na dzień i mi wystarczy 🙂

Ktoś tu pisał, że problemy z wagą zaczynają się w dzieciństwie. It’s a bullshit! Ja za bardzo nie ćwiczyłam w podstawówce, zawsze się udawało, że się ćwiczy, bo tak większość robiła. Przez całe gimnazjum jadłam tak dużo, że jak sobie przypomnę teraz, to nie wiem jak ja to zmieściłam. Słodycze tak samo. Wpierdal***m na potęgę. W liceum nie ćwiczyłam w ogóle. I co? Teraz mając 22 lata, jestem dalej szczupła, ważę 51-52 przy 163. Jestem na granicy niedowagi. Także to idzie genami, bo jak wy mówicie, że je się tabliczkę czekolady na raz, to ja też tak robiłam, tylko, że pół tabliczki na dwa dni podzieliłam. I dalej jestem szczupła.

[b]gość, 15-11-15, 12:00 napisał(a):[/b]Wiesz, tylko ja już tak nie jem. Do liceum tak robiłam, ale już w trakcie jadłam coraz mniej. Nie miałam obiadów w szkole, tylko zwykłe kanapki robione w domu. Na tą chwilę to jem mało, już nie potrzebuję tyle jeść. 3-4 razy na dzień – i to małe porcje- i mi wystarczy 🙂 Po prostu tak sobie myślę, że miałam taki czas wtedy, a teraz już tak nie muszę robić 🙂 I co najlepsze nie czuję zbyt wielkiego głodu. Może wtedy, gdy dorastałam, moje zapotrzebowanie na jedzenie było tak ogromne. Teraz mogę zjeść jednego cukierka na dzień i mi wystarczy :)To masz fajnie i Ci zazdroszczę bo ja musiałam się od zawsze pilnować 😉 ale chodzi o to, że młodzi ludzie mają nadwagę i wpieprzają jak świnki a potem jęk i głodówka bo ja tak źle wyglądam! Po prostu trzeba mniej żreć i tyle. Ja rozumiem, są ludzie z chorobami ale bez przesady 80% społeczeństwa choruje na dwie najstarsze choroby świata – LENISTWO i OBŻARSTWO!

[b]gość, 14-11-15, 15:38 napisał(a):[/b]Ktoś tu pisał, że problemy z wagą zaczynają się w dzieciństwie. It’s a bullshit! Ja za bardzo nie ćwiczyłam w podstawówce, zawsze się udawało, że się ćwiczy, bo tak większość robiła. Przez całe gimnazjum jadłam tak dużo, że jak sobie przypomnę teraz, to nie wiem jak ja to zmieściłam. Słodycze tak samo. Wpierdal***m na potęgę. W liceum nie ćwiczyłam w ogóle. I co? Teraz mając 22 lata, jestem dalej szczupła, ważę 51-52 przy 163. Jestem na granicy niedowagi. Także to idzie genami, bo jak wy mówicie, że je się tabliczkę czekolady na raz, to ja też tak robiłam, tylko, że pół tabliczki na dwa dni podzieliłam. I dalej jestem szczupła.Jesteś tym wyjątkiem (z szybkim metabolizmem) ale takich jak Ty nie jest dużo.Poza tym przy takim żarciu wszystkiego Twój organizm od środka to wrak. Wiem wiem zaraz będziesz przekonywać, że miałaś badania i w ogóle jesteś najzdrowsza na świecie. Po prostu mż to jedyna słuszna dieta!

Polecam artykuł “od-leptyny-do-greliny-koniec-z-efektem-jo-jo”, ja już od paru lat to wiem. Przeszłam kiedyś efekt jojo i żarłam bez przerwy przez cały tydzień, nie mogłam przestać, bo czułam ogromny głód. Nie wolno głodzić się na diecie, trzeba jeść tak, by chudnąć i by grelina i leptyna wytwarzały się w normalnych ilościach. Nie można też ćwiczyć za dużo, tylko umiarkowanie, bo to ma wpływ na leptynę i zaburza jej działanie. Najlepsze dla mnie jest umiarkowane jedzenie przez cały dzień, po 18.00 nie jem, gdyż organizm naturalnie chudnie nocą i ja wykorzystuję ten fakt. Do kolacji piję szklankę maślanki, jem serek wiejski, jajko, tak by dostarczać na noc więcej aminokwasów. Ćwiczę 2-4 razy w tygodniu po ok 25-40 minut.

Może Pan Gaca się wypowie ? W końcu to on odchudzal Dominike

Ja jej współczuje, to odchudzanie przed całą Polską to na pewno musiała być dla niej duża presja.

[b]gość, 13-11-15, 12:10 napisał(a):[/b]Bzdury piszesz, znam co najmniej kilka osób, które jedzą jak wróbelek, a i tak są grube. Przeważnie to “szczęśliwe” posiadaczki problemów hormonalnych, albo osoby na sterydach.. I ograniczanie porcji, ani ruch wcale nie sprawia, że chudną – co najwyżej daje im tyle, że nie są otyłe, a mają nadwagę. Natomiast w drugą stronę też znam kobiety, które wsuwają po 5 tysięcy kalorii dziennie i są bardzo chude, kiedy zmniejszają ilość przyjmowanych kalorii to zaczynają wyglądać jak anorektycy, i nie piszę tu tylko o kobietach, ale także o facetach. Bo ludzie niestety mają różny metabolizm, bardzo często warunkowany np. różnymi zaburzeniami gospodarki hormonalnej.Mieszkasz z tymi osobami, że masz pewnośc, że jedzą jak wróbelek? Jako osoba, która miała problemy z dodatkowymi kg zdradze Ci sekret- niektórzy puszyści mają małą schizę na punkcie jedzenia przy ludziach, że ktoś coś sobie o nich pomyśli itd i często jest tak, że w towarzystwie dzióbią, a potem w samotności nadrabiają, tym bardziej, że najczęściej to w samotności, a nie w grupie fajnych znajomych włącza się tryb “zajadania” smutków. Sama mam problemy hormonalne, nawet z tego powodu w celach diagnostycznych leżałam na specjalistycznym oddziale, gdzie większośc to były młode kobiety 20-30lat i “o dziwo” te, które nie dokarmiały się słodyczami mimo problemów hormonalnych były szczupłe, a były też takie 100kg + które potrafiły ostentacyjnie odmówić zjedzenia szpitalnego obiadu, ale za to zaraz wcinały drożdzówkę i schodziły do bufetu na porcję pierogów gdzie jeszcze zaopatrywały się w jakieś batoniki – autentyczna historia. Najlepsze było to, że te dziewczyny wszem i wobec twierdziły, że one wcale dużo nie jedzą 🙂

Gruba locha

[b]gość, 13-11-15, 21:25 napisał(a):[/b]Gruba lochaale z ciebie prostak i kretyn

Świnka Pepa

[b]gość, 13-11-15, 14:40 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 13-11-15, 14:09 napisał(a):[/b]Problemy z wagą zaczynają się już w dzieciństwie. Sorry taka mentalność. Moja córka chodzi do 3 klasy podstawówki i na 33 osoby w klasie aż 15 osób nie ćwiczy! Są to małe grubaski, które na drugie śniadania dostają jogurciki w tubce, czekoladki! Zero owoców i warzyw! Nawyki żywieniowe są najwazniejsze w utrzymaniu wagi. I nie mówię, że trzeba sobie wszystkiego odmawiać tylko trzeba się ograniczać. Zjeść jedną kostkę czekolady a nie całą tabliczkę! Zjeść kilka chipsów a nie całą wielką pakę. Wypić trochę coli a nie całą butle w jeden dzień! Oczywiście, że są ludzi z problemami zdrowotnymi, sama mam problemy z tarczycą ale staram się nad tym panować naturalnie a nie lekami i od 6 lat daję radę. Ktoś tu pisze, że można “żreć” fast food i nie tyć – tak to prawda ale niech ktoś taki zrobi dokładne badania i zobaczy jaki z niego wrak “od środka”. Ludzie mniej jeśc i się ruszać a waga nie będzie problemem!1 kostka czekolady? kilka chipsów?ahahaha ja pierdolę…A zjedz sobie człowieku i całą czekoladę skoro musisz, ale zamiast jechać idź na pieszo, zrób tego dnia przynajmniej 5 km szybkiego chodu, albo chociaż posprzątaj dom na błysk.Jedna kostka czekolady- lizanie cuikierka przez papierek. To dopiero katowanie siebie.Lepiej już nie próbować wcale.[/quote]chyba bym zwymiotowała po całej czekoladzie:) Nie pisze to osoba z pierwszej wiadomości, ale Pani wyżej ma całkowitą rację:)

[b]gość, 12-11-15, 23:26 napisał(a):[/b]Ciężka praca jest ze zrzuceniem dużej nadwagi. Raz, że trzeba zmienić złe nawyki żywieniowe na zawsze (!), dwa przy otyłości hormony (np. insulina) są zupełnie rozregulowane, a trzy szczupłe osoby jedzą po prostu niewielkie porcje. Moje wszystkie koleżanki (te szczupłe) jedzą minimalne porcje i to nie 5x dziennie, a 1-2 posiłki dziennie. Nie znam żadnej szczupłej kobiety, która je solidne śniadania i obiady, a do tego II śniadanie, podwieczorek i nawet skromną kolację – one wszystkie jedzą porcje dla wróbelków. Ot i to jest niestety cała tajemnica. Jedyne co może uratować kobietę lubiącą normalnie zjeść, to są regularne, mocne treningi.Myślę, że Twoje znajome mają po prostu rozregulowany metabolizm. Niestety, ale w momencie głodzenia się organizm włącza tryb oszczędnościowy i przyzwyczaja się do takiej małej podazy kalorii, dlatego ich ograniczanie w diecie nie jest wskazane. Potem przez tydzień będziesz jadła te 1800-2000kcal i od razu kilka kg na plusie. Masz racje, najlepiej jest jeśc normalnie i trenować. Zresztą ciała takich kobiet są o wiele atrakcyjniejsze od tych niby szczupłych, a często “skinny fat” lasek

[b]gość, 13-11-15, 14:09 napisał(a):[/b]Problemy z wagą zaczynają się już w dzieciństwie. Sorry taka mentalność. Moja córka chodzi do 3 klasy podstawówki i na 33 osoby w klasie aż 15 osób nie ćwiczy! Są to małe grubaski, które na drugie śniadania dostają jogurciki w tubce, czekoladki! Zero owoców i warzyw! Nawyki żywieniowe są najwazniejsze w utrzymaniu wagi. I nie mówię, że trzeba sobie wszystkiego odmawiać tylko trzeba się ograniczać. Zjeść jedną kostkę czekolady a nie całą tabliczkę! Zjeść kilka chipsów a nie całą wielką pakę. Wypić trochę coli a nie całą butle w jeden dzień! Oczywiście, że są ludzi z problemami zdrowotnymi, sama mam problemy z tarczycą ale staram się nad tym panować naturalnie a nie lekami i od 6 lat daję radę. Ktoś tu pisze, że można “żreć” fast food i nie tyć – tak to prawda ale niech ktoś taki zrobi dokładne badania i zobaczy jaki z niego wrak “od środka”. Ludzie mniej jeśc i się ruszać a waga nie będzie problemem!U mojej młodszej siostry w szkole jest dokładnie to samo. Nawet małe paczki chipsów przynoszą, cukierki, batony! Szok! Ja też lubię czasem sobie pofolgować, zjeść coś tłustego i niezdrowego ale ludzie wszystko ma swoje granice!

[b]gość, 13-11-15, 14:40 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 13-11-15, 14:09 napisał(a):[/b]Problemy z wagą zaczynają się już w dzieciństwie. Sorry taka mentalność. Moja córka chodzi do 3 klasy podstawówki i na 33 osoby w klasie aż 15 osób nie ćwiczy! Są to małe grubaski, które na drugie śniadania dostają jogurciki w tubce, czekoladki! Zero owoców i warzyw! Nawyki żywieniowe są najwazniejsze w utrzymaniu wagi. I nie mówię, że trzeba sobie wszystkiego odmawiać tylko trzeba się ograniczać. Zjeść jedną kostkę czekolady a nie całą tabliczkę! Zjeść kilka chipsów a nie całą wielką pakę. Wypić trochę coli a nie całą butle w jeden dzień! Oczywiście, że są ludzi z problemami zdrowotnymi, sama mam problemy z tarczycą ale staram się nad tym panować naturalnie a nie lekami i od 6 lat daję radę. Ktoś tu pisze, że można “żreć” fast food i nie tyć – tak to prawda ale niech ktoś taki zrobi dokładne badania i zobaczy jaki z niego wrak “od środka”. Ludzie mniej jeśc i się ruszać a waga nie będzie problemem!1 kostka czekolady? kilka chipsów?ahahaha ja pierdolę…A zjedz sobie człowieku i całą czekoladę skoro musisz, ale zamiast jechać idź na pieszo, zrób tego dnia przynajmniej 5 km szybkiego chodu, albo chociaż posprzątaj dom na błysk.Jedna kostka czekolady- lizanie cuikierka przez papierek. To dopiero katowanie siebie.Lepiej już nie próbować wcale.[/quote]Chodziło mi o to, że jak ktoś nie chce się ruszać a nie chce sobie odmawiac słodyczy to lepiej jeść mniej niż opychać się na maxa i tyć. Ja jestem ogólnie za wszelkim ruchem i sportem i nie, nie mam świra na chudość ale fajniej być chudszym i sprawniejszym niż otyłym i leniwym 😉

[b]gość, 13-11-15, 14:17 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 13-11-15, 13:12 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 13-11-15, 12:13 napisał(a):[/b]Zawsze spasione świnie mówią, że hormony, że “coś”. Oczywiście zdarzają się ludzie chorzy ale jest to mały odsetek od tych kanapowych leniwców. Nawet hormony można ustabilizować bez tycia tylko trzeba mieć dobrego lekarza. Ludzi z dobrym metabolizmem i chorych jest niewiele. Większość to leniwe świnie, które zapychają żarciem i tak tragiczny już wyglądTy za to jesteś mocno upośledzoną świnią i zwykłym ludzkim śmieciem :)skoro twierdzisz, że ludzi chorych jest tak mały odsetek to przytocz oficjalne dane, którymi się posilasz, w przeciwnym wypadku to są twoje wyimaginowane teorie notabene osoby zdrowo jebniętej na umyśle, a nas nie interesują twoje fantazje, równie dobrze ja mogę napisać, ze większość ludzi trzyma w domu słonia w butelce, a czemu tak twierdzę ? “bo tak” Jesteś na serio tak ubogą intelektualnie istotą, że to wręcz zatrważające, że takie osobniki chodzą po tej planecie.[/quote]Jakaś gruba świnia się obruszyła 🙂 Mniej żryj i nie będzie problemu. Zajrzyj do danych GUS zobaczysz jaki jest odsetek osób otyłych. Z tych osób otyłych tylko kilka % jest chorych. Prawda jest taka, że leniwy tryb życia, szybkie i przetworzone jedzenie doprowadza ludzi na świecie do wag grubo ponad 100kg![/quote]dokładnie, zawsze lepiej zasłonić się hormonami i sterydami. Przez przetworzone żarcie macie te problemy z hormonami, tam ich jest najwięcej! grubasy zawsze się tłumaczą, szczupli ludzie nie żrą tylko jedzą 🙂

[b]gość, 13-11-15, 14:51 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 13-11-15, 14:40 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 13-11-15, 14:09 napisał(a):[/b]Problemy z wagą zaczynają się już w dzieciństwie. Sorry taka mentalność. Moja córka chodzi do 3 klasy podstawówki i na 33 osoby w klasie aż 15 osób nie ćwiczy! Są to małe grubaski, które na drugie śniadania dostają jogurciki w tubce, czekoladki! Zero owoców i warzyw! Nawyki żywieniowe są najwazniejsze w utrzymaniu wagi. I nie mówię, że trzeba sobie wszystkiego odmawiać tylko trzeba się ograniczać. Zjeść jedną kostkę czekolady a nie całą tabliczkę! Zjeść kilka chipsów a nie całą wielką pakę. Wypić trochę coli a nie całą butle w jeden dzień! Oczywiście, że są ludzi z problemami zdrowotnymi, sama mam problemy z tarczycą ale staram się nad tym panować naturalnie a nie lekami i od 6 lat daję radę. Ktoś tu pisze, że można “żreć” fast food i nie tyć – tak to prawda ale niech ktoś taki zrobi dokładne badania i zobaczy jaki z niego wrak “od środka”. Ludzie mniej jeśc i się ruszać a waga nie będzie problemem!1 kostka czekolady? kilka chipsów?ahahaha ja pierdolę…A zjedz sobie człowieku i całą czekoladę skoro musisz, ale zamiast jechać idź na pieszo, zrób tego dnia przynajmniej 5 km szybkiego chodu, albo chociaż posprzątaj dom na błysk.Jedna kostka czekolady- lizanie cuikierka przez papierek. To dopiero katowanie siebie.Lepiej już nie próbować wcale.[/quote]chyba bym zwymiotowała po całej czekoladzie:) Nie pisze to osoba z pierwszej wiadomości, ale Pani wyżej ma całkowitą rację:)[/quote]Hahaha jak można zjeść tylko jedną kostkę czekoladki to lepiej nie jeść nic? Serio? Czyli co lepiej wpieprzać bez opamiętania i się nie przejmować? Kto mówi o lizaniu cukierka przez papierek? Dziewczyna pisze żeby się ograniczać a nie się katować i odmawiać wszystkiego! To jest właśnie zdrowe podejście! Jeść wszystko ale w normalnych ilościach a nie wpieprzać bez opamiętania i rozwalać sobie organizm od środka!

[b]gość, 13-11-15, 13:12 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 13-11-15, 12:13 napisał(a):[/b]Zawsze spasione świnie mówią, że hormony, że “coś”. Oczywiście zdarzają się ludzie chorzy ale jest to mały odsetek od tych kanapowych leniwców. Nawet hormony można ustabilizować bez tycia tylko trzeba mieć dobrego lekarza. Ludzi z dobrym metabolizmem i chorych jest niewiele. Większość to leniwe świnie, które zapychają żarciem i tak tragiczny już wyglądTy za to jesteś mocno upośledzoną świnią i zwykłym ludzkim śmieciem :)skoro twierdzisz, że ludzi chorych jest tak mały odsetek to przytocz oficjalne dane, którymi się posilasz, w przeciwnym wypadku to są twoje wyimaginowane teorie notabene osoby zdrowo jebniętej na umyśle, a nas nie interesują twoje fantazje, równie dobrze ja mogę napisać, ze większość ludzi trzyma w domu słonia w butelce, a czemu tak twierdzę ? “bo tak” Jesteś na serio tak ubogą intelektualnie istotą, że to wręcz zatrważające, że takie osobniki chodzą po tej planecie.[/quote]Jakaś gruba świnia się obruszyła 🙂 Mniej żryj i nie będzie problemu. Zajrzyj do danych GUS zobaczysz jaki jest odsetek osób otyłych. Z tych osób otyłych tylko kilka % jest chorych. Prawda jest taka, że leniwy tryb życia, szybkie i przetworzone jedzenie doprowadza ludzi na świecie do wag grubo ponad 100kg!

Problemy z wagą zaczynają się już w dzieciństwie. Sorry taka mentalność. Moja córka chodzi do 3 klasy podstawówki i na 33 osoby w klasie aż 15 osób nie ćwiczy! Są to małe grubaski, które na drugie śniadania dostają jogurciki w tubce, czekoladki! Zero owoców i warzyw! Nawyki żywieniowe są najwazniejsze w utrzymaniu wagi. I nie mówię, że trzeba sobie wszystkiego odmawiać tylko trzeba się ograniczać. Zjeść jedną kostkę czekolady a nie całą tabliczkę! Zjeść kilka chipsów a nie całą wielką pakę. Wypić trochę coli a nie całą butle w jeden dzień! Oczywiście, że są ludzi z problemami zdrowotnymi, sama mam problemy z tarczycą ale staram się nad tym panować naturalnie a nie lekami i od 6 lat daję radę. Ktoś tu pisze, że można “żreć” fast food i nie tyć – tak to prawda ale niech ktoś taki zrobi dokładne badania i zobaczy jaki z niego wrak “od środka”. Ludzie mniej jeśc i się ruszać a waga nie będzie problemem!

[b]gość, 13-11-15, 13:44 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 13-11-15, 13:12 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 13-11-15, 12:13 napisał(a):[/b]Zawsze spasione świnie mówią, że hormony, że “coś”. Oczywiście zdarzają się ludzie chorzy ale jest to mały odsetek od tych kanapowych leniwców. Nawet hormony można ustabilizować bez tycia tylko trzeba mieć dobrego lekarza. Ludzi z dobrym metabolizmem i chorych jest niewiele. Większość to leniwe świnie, które zapychają żarciem i tak tragiczny już wyglądTy za to jesteś mocno upośledzoną świnią i zwykłym ludzkim śmieciem :)skoro twierdzisz, że ludzi chorych jest tak mały odsetek to przytocz oficjalne dane, którymi się posilasz, w przeciwnym wypadku to są twoje wyimaginowane teorie notabene osoby zdrowo jebniętej na umyśle, a nas nie interesują twoje fantazje, równie dobrze ja mogę napisać, ze większość ludzi trzyma w domu słonia w butelce, a czemu tak twierdzę ? “bo tak” Jesteś na serio tak ubogą intelektualnie istotą, że to wręcz zatrważające, że takie osobniki chodzą po tej planecie.[/quote]nie ja pisałam wcześniejszy komentarz, rzeczywiście jest wulgarny ale osoba ma sporo racji. Ludzi rzeczywiście otyłych – stosujących sterydy, mających problemy z tarczycą, z hormonami jest mniej niż osób które mają nadciśnienie, cukrzycę itd – to jest wynik lenistwa, złego trybu życia, braku wiedzy o odżywianiu. Być może sama masz ten problem dlatego się tak oburzyłaś.[/quote]Do drugiego komentarza – za to Ty jesteś intelektualistką. Zareagowałaś w sposób jakby to Ciebie dotyczyło. Słownictwo rodem z patologii! Idź zjedź 10 pączków i popij colą a potem płacz, że masz problemy z hormonami, tarczycą czy sterydami

[b]gość, 13-11-15, 14:09 napisał(a):[/b]Problemy z wagą zaczynają się już w dzieciństwie. Sorry taka mentalność. Moja córka chodzi do 3 klasy podstawówki i na 33 osoby w klasie aż 15 osób nie ćwiczy! Są to małe grubaski, które na drugie śniadania dostają jogurciki w tubce, czekoladki! Zero owoców i warzyw! Nawyki żywieniowe są najwazniejsze w utrzymaniu wagi. I nie mówię, że trzeba sobie wszystkiego odmawiać tylko trzeba się ograniczać. Zjeść jedną kostkę czekolady a nie całą tabliczkę! Zjeść kilka chipsów a nie całą wielką pakę. Wypić trochę coli a nie całą butle w jeden dzień! Oczywiście, że są ludzi z problemami zdrowotnymi, sama mam problemy z tarczycą ale staram się nad tym panować naturalnie a nie lekami i od 6 lat daję radę. Ktoś tu pisze, że można “żreć” fast food i nie tyć – tak to prawda ale niech ktoś taki zrobi dokładne badania i zobaczy jaki z niego wrak “od środka”. Ludzie mniej jeśc i się ruszać a waga nie będzie problemem!1 kostka czekolady? kilka chipsów?ahahaha ja pierdolę…A zjedz sobie człowieku i całą czekoladę skoro musisz, ale zamiast jechać idź na pieszo, zrób tego dnia przynajmniej 5 km szybkiego chodu, albo chociaż posprzątaj dom na błysk.Jedna kostka czekolady- lizanie cuikierka przez papierek. To dopiero katowanie siebie.Lepiej już nie próbować wcale.

[b]gość, 13-11-15, 13:12 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 13-11-15, 12:13 napisał(a):[/b]Zawsze spasione świnie mówią, że hormony, że “coś”. Oczywiście zdarzają się ludzie chorzy ale jest to mały odsetek od tych kanapowych leniwców. Nawet hormony można ustabilizować bez tycia tylko trzeba mieć dobrego lekarza. Ludzi z dobrym metabolizmem i chorych jest niewiele. Większość to leniwe świnie, które zapychają żarciem i tak tragiczny już wyglądTy za to jesteś mocno upośledzoną świnią i zwykłym ludzkim śmieciem :)skoro twierdzisz, że ludzi chorych jest tak mały odsetek to przytocz oficjalne dane, którymi się posilasz, w przeciwnym wypadku to są twoje wyimaginowane teorie notabene osoby zdrowo jebniętej na umyśle, a nas nie interesują twoje fantazje, równie dobrze ja mogę napisać, ze większość ludzi trzyma w domu słonia w butelce, a czemu tak twierdzę ? “bo tak” Jesteś na serio tak ubogą intelektualnie istotą, że to wręcz zatrważające, że takie osobniki chodzą po tej planecie.[/quote]nie ja pisałam wcześniejszy komentarz, rzeczywiście jest wulgarny ale osoba ma sporo racji. Ludzi rzeczywiście otyłych – stosujących sterydy, mających problemy z tarczycą, z hormonami jest mniej niż osób które mają nadciśnienie, cukrzycę itd – to jest wynik lenistwa, złego trybu życia, braku wiedzy o odżywianiu. Być może sama masz ten problem dlatego się tak oburzyłaś.

[b]gość, 13-11-15, 12:10 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 13-11-15, 09:45 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 13-11-15, 09:35 napisał(a):[/b]powiem Wam tak: zawsze myślałam, że jem dużo a mimo to jestem bardzo szczupła. Ale jak popatrzyłam na koleżanki które są przy kości to byłam w szoku ile i jak szybko portafią zjeść na weselu – rosół, solidny obiad, zaraz potem kawa, jakieś cukierki i 3 ! kawałki ciasta. Mi byłoby niedobrze po takiej porcji na raz. Prawdą jest też to że nie przepadam za cukierkami, batonikami itp, lubię ciasto, ale jeden kawałek i nie zaraz po obiedzie. Wydaje mi się że o to chodzi z tymi nadmiarowymi kilogramami, ludzie za dużo jedzą – po prostuMasz rację, mam tak samo. Jeszcze nie spotkałam człowieka, który byłby gruby a jadł jak wróbelek. Rozumiem, że hormony itd. ale jak je się mniej to żołądek też nie jest tak rozepchany. Zawsze powtarzam że najlepsza dieta to – mniej żreć[/quote]Bzdury piszesz, znam co najmniej kilka osób, które jedzą jak wróbelek, a i tak są grube. Przeważnie to “szczęśliwe” posiadaczki problemów hormonalnych, albo osoby na sterydach.. I ograniczanie porcji, ani ruch wcale nie sprawia, że chudną – co najwyżej daje im tyle, że nie są otyłe, a mają nadwagę. Natomiast w drugą stronę też znam kobiety, które wsuwają po 5 tysięcy kalorii dziennie i są bardzo chude, kiedy zmniejszają ilość przyjmowanych kalorii to zaczynają wyglądać jak anorektycy, i nie piszę tu tylko o kobietach, ale także o facetach. Bo ludzie niestety mają różny metabolizm, bardzo często warunkowany np. różnymi zaburzeniami gospodarki hormonalnej.[/quote]Zawsze spasione świnie mówią, że hormony, że “coś”. Oczywiście zdarzają się ludzie chorzy ale jest to mały odsetek od tych kanapowych leniwców. Nawet hormony można ustabilizować bez tycia tylko trzeba mieć dobrego lekarza. Ludzi z dobrym metabolizmem i chorych jest niewiele. Większość to leniwe świnie, które zapychają żarciem i tak tragiczny już wygląd

[b]gość, 13-11-15, 09:45 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 13-11-15, 09:35 napisał(a):[/b]powiem Wam tak: zawsze myślałam, że jem dużo a mimo to jestem bardzo szczupła. Ale jak popatrzyłam na koleżanki które są przy kości to byłam w szoku ile i jak szybko portafią zjeść na weselu – rosół, solidny obiad, zaraz potem kawa, jakieś cukierki i 3 ! kawałki ciasta. Mi byłoby niedobrze po takiej porcji na raz. Prawdą jest też to że nie przepadam za cukierkami, batonikami itp, lubię ciasto, ale jeden kawałek i nie zaraz po obiedzie. Wydaje mi się że o to chodzi z tymi nadmiarowymi kilogramami, ludzie za dużo jedzą – po prostuMasz rację, mam tak samo. Jeszcze nie spotkałam człowieka, który byłby gruby a jadł jak wróbelek. Rozumiem, że hormony itd. ale jak je się mniej to żołądek też nie jest tak rozepchany. Zawsze powtarzam że najlepsza dieta to – mniej żreć[/quote]Bzdury piszesz, znam co najmniej kilka osób, które jedzą jak wróbelek, a i tak są grube. Przeważnie to “szczęśliwe” posiadaczki problemów hormonalnych, albo osoby na sterydach.. I ograniczanie porcji, ani ruch wcale nie sprawia, że chudną – co najwyżej daje im tyle, że nie są otyłe, a mają nadwagę. Natomiast w drugą stronę też znam kobiety, które wsuwają po 5 tysięcy kalorii dziennie i są bardzo chude, kiedy zmniejszają ilość przyjmowanych kalorii to zaczynają wyglądać jak anorektycy, i nie piszę tu tylko o kobietach, ale także o facetach. Bo ludzie niestety mają różny metabolizm, bardzo często warunkowany np. różnymi zaburzeniami gospodarki hormonalnej.

[b]gość, 13-11-15, 12:13 napisał(a):[/b]Zawsze spasione świnie mówią, że hormony, że “coś”. Oczywiście zdarzają się ludzie chorzy ale jest to mały odsetek od tych kanapowych leniwców. Nawet hormony można ustabilizować bez tycia tylko trzeba mieć dobrego lekarza. Ludzi z dobrym metabolizmem i chorych jest niewiele. Większość to leniwe świnie, które zapychają żarciem i tak tragiczny już wyglądTy za to jesteś mocno upośledzoną świnią i zwykłym ludzkim śmieciem :)skoro twierdzisz, że ludzi chorych jest tak mały odsetek to przytocz oficjalne dane, którymi się posilasz, w przeciwnym wypadku to są twoje wyimaginowane teorie notabene osoby zdrowo jebniętej na umyśle, a nas nie interesują twoje fantazje, równie dobrze ja mogę napisać, ze większość ludzi trzyma w domu słonia w butelce, a czemu tak twierdzę ? “bo tak” Jesteś na serio tak ubogą intelektualnie istotą, że to wręcz zatrważające, że takie osobniki chodzą po tej planecie.

Zawsze spasione świnie mówią, że hormony, że “coś”. Oczywiście zdarzają się ludzie chorzy ale jest to mały odsetek od tych kanapowych leniwców. Nawet hormony można ustabilizować bez tycia tylko trzeba mieć dobrego lekarza. Ludzi z dobrym metabolizmem i chorych jest niewiele. Większość to leniwe świnie, które zapychają żarciem i tak tragiczny już wyglądodpowiedź w punkt ! ludzi z chorowanych jest najmniej, reszta to świnki nie potrafiące zmienić nawyków, które wpierdzielają codziennie smażone mięsko, słodycze, jogurciki, żółte sery i mleko które z prawdziwym nabiałem nie mają nic wspólnego. Spójrz na wózki w hipermarkecie, zobaczysz co Ci schorowani otyli ludzie jedzą. Jesteś tym co jesz, a jak żresz to wyglądasz jak świniak. kropka.

[b]gość, 13-11-15, 10:44 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 13-11-15, 09:45 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 13-11-15, 09:35 napisał(a):[/b]powiem Wam tak: zawsze myślałam, że jem dużo a mimo to jestem bardzo szczupła. Ale jak popatrzyłam na koleżanki które są przy kości to byłam w szoku ile i jak szybko portafią zjeść na weselu – rosół, solidny obiad, zaraz potem kawa, jakieś cukierki i 3 ! kawałki ciasta. Mi byłoby niedobrze po takiej porcji na raz. Prawdą jest też to że nie przepadam za cukierkami, batonikami itp, lubię ciasto, ale jeden kawałek i nie zaraz po obiedzie. Wydaje mi się że o to chodzi z tymi nadmiarowymi kilogramami, ludzie za dużo jedzą – po prostuMasz rację, mam tak samo. Jeszcze nie spotkałam człowieka, który byłby gruby a jadł jak wróbelek. Rozumiem, że hormony itd. ale jak je się mniej to żołądek też nie jest tak rozepchany. Zawsze powtarzam że najlepsza dieta to – mniej żreć[/quote]Powiem Wam tak – teoria “mż” to jedyna słuszna dieta! Ja nie byłam nigdy gruba ani za chuda, Przy wzroście 170 ważyłam 60kg. Jadłam i nadal jem wszystko ale w pewnych ograniczeniach. A jak zdarzy mi się popłynąć to po prostu wyciskam z siebie pot na siłowni 40min dłużej. Myślę, że ludzie grubi zawsze szukają usprawiedliwienia, a to hormony, a to kiepska przemiana materii albo “grube kości”. A prawda jest taka, że jak przestaną wpieprzać jak świnie to schudną. Wszystko jest dla ludzi ale w dobrych ilościach.[/quote]zgadzam się w 100 %! moja koleżanka która wiecznie “na dietach” i wiecznie próbuje schudnąć, zaprosiła mnie do domu. Na obiad podała mi tonę frytek, smażone na głębokim tłuszczu w panierce mięso a do tego dobrą kapustę kiszoną, ale co z tego jak dodała do niej kilka łyżek majonezu. Myślałam że rzygnę:P jakbym tak jadła to też bym się wiecznie odchudzała:P

nie kojarze jej. Gdzie ona grala?

Dominika powinna spuścić z tonu i nabrać pokory

kto normalny chudnie kilkadziesiąt kilogramów w tak krótkim czasie….. nigdy tego te tępe dzidy nie pojmą

[b]gość, 13-11-15, 09:35 napisał(a):[/b]powiem Wam tak: zawsze myślałam, że jem dużo a mimo to jestem bardzo szczupła. Ale jak popatrzyłam na koleżanki które są przy kości to byłam w szoku ile i jak szybko portafią zjeść na weselu – rosół, solidny obiad, zaraz potem kawa, jakieś cukierki i 3 ! kawałki ciasta. Mi byłoby niedobrze po takiej porcji na raz. Prawdą jest też to że nie przepadam za cukierkami, batonikami itp, lubię ciasto, ale jeden kawałek i nie zaraz po obiedzie. Wydaje mi się że o to chodzi z tymi nadmiarowymi kilogramami, ludzie za dużo jedzą – po prostuMasz rację, mam tak samo. Jeszcze nie spotkałam człowieka, który byłby gruby a jadł jak wróbelek. Rozumiem, że hormony itd. ale jak je się mniej to żołądek też nie jest tak rozepchany. Zawsze powtarzam że najlepsza dieta to – mniej żreć

ja w wieku 16 lat cierpiałam na anoreksję, wycieńczona trafiłam do szpitala, leki, psychoterapia, i co ? po 4 latach nadwaga… teraz znowu mam chwiejną wagę… jestem bardzo zaburzona na tle jedzenia… katuję swój organizm i nie dbam o siebie, dużo pale, bardzodużo, i piję, zdarzają sie substancje psychoaktywne, po co, po to żeby w końcu poczuć się lepiej i sie zaakceptować… niestety u mnie problemy z odżywianiem zostaną do końca zycia…. to jest taki mój defektA ten wpis to jakaś próba usprawiedliwienia swojej słabości i szukania wsparcia? Dużo palisz, pijesz, przyjmujesz narkotyki i to ma być sposób na zaakceptowanie siebie? I już się chyba pogodziłaś że tak będzie zawsze. To jakby alkoholik postanowił w piciu sięgnąć dna, bo to mu pozwoli zaakceptować siebie i dla spokoju sumienia wmówił sobie, że już tak ma i trudno. Każde problemy i zaburzenia zaczynają się w głowie. Coś lub ktoś bardzo się przyczynił do Twoich zaburzeń i zalanie tego alkoholem i sfajczenie papierosami raczej nie pomoże w żaden sposób, co najwyżej oprócz problemów z odżywianiem wyhodujesz sobie dodatkowo uzależnienie alkoholowe i jakiegoś raka przy okazji. Ale po co ja to piszę, Ty zapewne i tak zrobisz jak Ci wygodnie.

[b]gość, 13-11-15, 09:45 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 13-11-15, 09:35 napisał(a):[/b]powiem Wam tak: zawsze myślałam, że jem dużo a mimo to jestem bardzo szczupła. Ale jak popatrzyłam na koleżanki które są przy kości to byłam w szoku ile i jak szybko portafią zjeść na weselu – rosół, solidny obiad, zaraz potem kawa, jakieś cukierki i 3 ! kawałki ciasta. Mi byłoby niedobrze po takiej porcji na raz. Prawdą jest też to że nie przepadam za cukierkami, batonikami itp, lubię ciasto, ale jeden kawałek i nie zaraz po obiedzie. Wydaje mi się że o to chodzi z tymi nadmiarowymi kilogramami, ludzie za dużo jedzą – po prostuMasz rację, mam tak samo. Jeszcze nie spotkałam człowieka, który byłby gruby a jadł jak wróbelek. Rozumiem, że hormony itd. ale jak je się mniej to żołądek też nie jest tak rozepchany. Zawsze powtarzam że najlepsza dieta to – mniej żreć[/quote]Powiem Wam tak – teoria “mż” to jedyna słuszna dieta! Ja nie byłam nigdy gruba ani za chuda, Przy wzroście 170 ważyłam 60kg. Jadłam i nadal jem wszystko ale w pewnych ograniczeniach. A jak zdarzy mi się popłynąć to po prostu wyciskam z siebie pot na siłowni 40min dłużej. Myślę, że ludzie grubi zawsze szukają usprawiedliwienia, a to hormony, a to kiepska przemiana materii albo “grube kości”. A prawda jest taka, że jak przestaną wpieprzać jak świnie to schudną. Wszystko jest dla ludzi ale w dobrych ilościach.

Bo baleron to stan umysłu a niekiedy ciała . W przypadku Gwit yo stan umysłu !

powiem Wam tak: zawsze myślałam, że jem dużo a mimo to jestem bardzo szczupła. Ale jak popatrzyłam na koleżanki które są przy kości to byłam w szoku ile i jak szybko portafią zjeść na weselu – rosół, solidny obiad, zaraz potem kawa, jakieś cukierki i 3 ! kawałki ciasta. Mi byłoby niedobrze po takiej porcji na raz. Prawdą jest też to że nie przepadam za cukierkami, batonikami itp, lubię ciasto, ale jeden kawałek i nie zaraz po obiedzie. Wydaje mi się że o to chodzi z tymi nadmiarowymi kilogramami, ludzie za dużo jedzą – po prostu

takie “chomiki” mają babki, które mają bulimie i rzygają…

[b]gość, 12-11-15, 23:26 napisał(a):[/b]Ciężka praca jest ze zrzuceniem dużej nadwagi. Raz, że trzeba zmienić złe nawyki żywieniowe na zawsze (!), dwa przy otyłości hormony (np. insulina) są zupełnie rozregulowane, a trzy szczupłe osoby jedzą po prostu niewielkie porcje. Moje wszystkie koleżanki (te szczupłe) jedzą minimalne porcje i to nie 5x dziennie, a 1-2 posiłki dziennie. Nie znam żadnej szczupłej kobiety, która je solidne śniadania i obiady, a do tego II śniadanie, podwieczorek i nawet skromną kolację – one wszystkie jedzą porcje dla wróbelków. Ot i to jest niestety cała tajemnica. Jedyne co może uratować kobietę lubiącą normalnie zjeść, to są regularne, mocne treningi.Zależy co rozumiesz pod pojęciem “normalnie” Mam 175 wzrostu i ważę 60 kg. Od zawsze.Niestety jem strasznie tłusto i mocno bo tak lubię. Gdybym jadła normalnie, jak człowiek czyli normalne porcje, normalne jedzenie i słodycze niewiele i rzadko ważyłabym chyba z 50 kg.Gdybym jadła jak wróbelek przestałabym istnieć.Fakt, ze spotykałam osoby chude mówiące- że mogą zjeść wszystko i że jedzą wszystko. No i jadły, tak. Na śniadanie dwie delicje i pół kanapki, potem na obiad jeden kawałek pizzy, ale nie do końca zjedzony (ja wciągnęłam 5) potem jakiś banan i koniec. Niektórzy jedzą strasznie mało, są bardzo chudzi i pieprzą, ze jedzą wszystko. No, jedzą, ale bardzo bardzo mało. Np na obiad garstka chipsów “ale ja wszystko jem, chipsy jem, słodycze jem”Ci, którzy mają świetną przemianę materii ale lubią sobie podjeść nie wyglądają jak anorektycy. Szczupli i tyle,. ale bez zachudzenia.Nie ma zachudzonej osoby, która dużo je, chyba, ze chora. Ja piszę o ludziach zdrowych.

wygląda dalej jak przed metamorfozą, bo pewnie je tak samo jak wcześniej, wróciła do starych przyzwyczajeń, a niestety komórki tłuszczowe tylko czekają na taki moment

Po pierwsze nie musi być osoba medialną! Kim ona jest? Zagrała kiedyś tam w serialu i epizod w filmie i koniec. Może spokojnie zejść z piedestalu “sławy ” i szukać szczęścia poza nim

“coucha żywieniowego”? o ja pierdolę, co za ułomny upośledzony świat! Ludzie nie umieją się ubrać, pomalować, zjeść też nie potrafią. patologia.To się nazywa dietetyk tak na marginesie ty głupia buło!

Ta twarz… To nie jest kwestia diety.. to juz choroba. Biedna bedzie taka do konca zycia. Ciagla walka z wiatrakami

Z pełniejszą buzią wygląda ładniej. Przykry ten efekt jo jo. Rozwaliła sobie tylko metabolizm 🙁

Ciężka praca jest ze zrzuceniem dużej nadwagi. Raz, że trzeba zmienić złe nawyki żywieniowe na zawsze (!), dwa przy otyłości hormony (np. insulina) są zupełnie rozregulowane, a trzy szczupłe osoby jedzą po prostu niewielkie porcje. Moje wszystkie koleżanki (te szczupłe) jedzą minimalne porcje i to nie 5x dziennie, a 1-2 posiłki dziennie. Nie znam żadnej szczupłej kobiety, która je solidne śniadania i obiady, a do tego II śniadanie, podwieczorek i nawet skromną kolację – one wszystkie jedzą porcje dla wróbelków. Ot i to jest niestety cała tajemnica. Jedyne co może uratować kobietę lubiącą normalnie zjeść, to są regularne, mocne treningi.

[b]gość, 12-11-15, 21:06 napisał(a):[/b]Jaka ona mało urodziwaA Ty na pewno Missss Dubaju:-/

[b]gość, 12-11-15, 18:20 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 12-11-15, 17:55 napisał(a):[/b]Tak, KONRAD GACA! Warto zapamiętać, by nie słuchać jego radwystarczy popatrezc na profile uczestników Fat Killers, żeby zobaczyć efekt jo-jo. Smutne.[/quote]Jezu oglądałam kiedyś ten program jak widziałam ten tłuszcz który tam wpieprzali to aż mi niedobrze było. Nigdy nie miałam problemów z wagą bo od małego uprawiam sport ale miałam koleżankę, która walczyła o zrzucenie 30kg po ciąży. Dziewczyna jak sama mówiła po prostu mniej żarła i więcej uprawiała sportu. Nie odmawiała sobie słodyczy ale wszystko rozsądnie. Więc da się i zdrowo i z głową schudnąć tylko trzeba chcieć się ruszać bo samo sie nie wchłonie

[b]gość, 12-11-15, 23:02 napisał(a):[/b]Swinianiezbyt ładnie się nam przedstawiłaś

Nie powinna mówić “nasz” organizm, bo nie jeston wspolny z nowym coachem. Ten nowy też może się mylić. A organizm jest jej własny i może robić z nim, co chce.

[b]gość, 12-11-15, 15:41 napisał(a):[/b]ja w wieku 16 lat cierpiałam na anoreksję, wycieńczona trafiłam do szpitala, leki, psychoterapia, i co ? po 4 latach nadwaga… teraz znowu mam chwiejną wagę… jestem bardzo zaburzona na tle jedzenia… katuję swój organizm i nie dbam o siebie, dużo pale, bardzodużo, i piję, zdarzają sie substancje psychoaktywne, po co, po to żeby w końcu poczuć się lepiej i sie zaakceptować… niestety u mnie problemy z odżywianiem zostaną do końca zycia…. to jest taki mój defektTeż niestety miałam tak samo, najpierw anoreksja, potem wpadłam w bulimię, a potem przyszła potężna nadwaga.. I borykam się z kilogramami do dziś, do tego rozchwiane hormony.. Natomiast teraz uczę się zdrowego odżywiania, panowania nad apetytem, mam zdecydowanie większą wiedzę nt. żywienia, i tak sobie myślę, że gdybym kiedyś miała tą wiedzę co dziś to nie wpadłabym w takie zaburzenia odżywiania, uważam wręcz, że w szkołach powinno się uczyć młodzież o żywieniu, wskazywać im jak zbilansować dietę, jak żywienie wpływa na organizm, jak kontrolować apetyt, a przede wszystkim jak akceptować swoje ciało – bo niestety o tym się kompletnie zapomina.