Dominika Gwit przyznała się do kolejnej choroby. Musiała szybko podjąć leczenie
Dominika Gwit przez lata walczyła z dodatkowymi kilogramami. Teraz popularna aktorka po raz pierwszy tak szczerze opowiada o tym, z czym jeszcze mierzy się w zaciszu własnego domu, z dala od kamer, czerwonych dywanów i presji show-biznesu.
Dominika Gwit ujawnia chorobę i decyzję o terapii
Dominika Gwit od lat jest symbolem szczerości w świecie polskiego show-biznesu. Jej zmagania z wagą, efekt jojo i w końcu akceptacja własnego ciała tworzyły historię, z którą identyfikowały się tysiące kobiet. Wydawało się, że po znalezieniu miłości, założeniu rodziny i ustabilizowaniu kariery, aktorka zamknęła trudny rozdział. Okazuje się jednak, że jej największa walka toczyła się zupełnie gdzie indziej.
Znana z roli w “Galeriankach” i licznych seriali TVN, Dominika Gwit od dawna dzieliła się z fanami swoimi wzlotami i upadkami. Publicznie opowiadała o diecie, na której schudła 50 kg, a potem o bolesnym efekcie jojo. Jej droga do akceptacji siebie stała się inspiracją.
“Jestem bardzo szczęśliwym człowiekiem”. Aktorka o rodzinie, pracy i spełnieniu
Teraz Dominika Gwit pojawiła się w podcaście RMF FM, który prowadzi Anna Maria Sieklucka. Aktorka zaczęła rozmowę od pozytywów, że jest bardzo wdzięczna za to, jak jej życie się potoczyło:
Jestem bardzo szczęśliwym człowiekiem. Mam wspaniałą rodzinę, pracę, o której zawsze marzyłam, wspaniałych przyjaciół. Nie wyobrażam sobie lepszego miejsca, jest super – mówiła z przekonaniem.
Po burzliwych latach związanych z wagą aktorka znalazła miłość, wyszła za mąż, urodziła syna i ugruntowała swoją pozycję zawodową.
Szczere wyznanie po latach walki z samą sobą
Jednak za tym obrazem szczęścia kryje się inna walka. Dominika Gwit postanowiła przerwać milczenie na temat swojego zdrowia psychicznego. Przyznała, że mimo szczęścia, to jednak walczy z codziennymi problemami:
Oczywiście mam swoje sprawy, mam nerwicę, bo jestem osobą, która się bardzo wszystkim przejmuje, bo jestem bardzo wrażliwa – wyznała.
To pierwsze tak bezpośrednie przyznanie się aktorki do tego schorzenia, które często bywa bagatelizowane lub ukrywane ze wstydu. Jej słowa odsłaniają prawdę o osobie, która mimo sukcesów i pozornej siły, zmaga się z wewnętrznymi demonami. Nadwrażliwość, która jest jej siłą jako artystki, w życiu codziennym potrafi stać się źródłem ogromnego cierpienia i niepokoju.
Kluczową decyzją, o której mówi Gwit, jest rozpoczęcie terapii. To krok wyjątkowo odważny, zwłaszcza że gwiazdy jej formatu rzadko dzielą się tak osobistymi przeżyciami z opinią publiczną:
Poszłam na terapię, żeby okiełznać swoją wrażliwość, żeby nie przejmować się wszystkim i wszystkimi – tłumaczy.
Aktorka nie chce, by choroba nią rządziła. Chce nauczyć się żyć ze swoją wrażliwością, zamiast pozwalać, by ją paraliżowała.
To również ważny sygnał dla jej fanów, szczególnie tych, którzy śledzili jej walkę z ciałem. Pokazuje, że dbanie o zdrowie to nie tylko dieta i ćwiczenia, ale także troska o psychikę. Decyzja o terapii to często większy akt odwagi niż publiczne mówienie o wadze.


Pani Dominiko, życzę Pani wszystkiego najlepszego w życiu. Proszę kontynuować terapię. Nerwica i otyłość wymaga “przepracowania” emocji z którymi od lat chyba Pani sobie jednak nie radzi. Wszystkiego dobrego!