Dominika Gwit to 35-letnia aktorka, która zasłynęła ze swojej metamorfozy – ekstremalnie schudła 50 kg i napisała na ten temat książkę. Po jakimś czasie kilogramy jednak wróciły, a Dominika przyznała, że zmaga się nie tylko z nadwagą, ale również insulinoopornością i problemami z tarczycą.

Dominika Gwit w stroju kąpielowym: „Wiele z Was pyta mnie jak to jest, że się nie WSTYDZĘ”

Dominika Gwit o swojej metamorfozie z 2014 roku

Teraz Dominika pojawiła się w podcaście „Lajf noł makeup” Małgorzaty Ohme, w którym wróciła wspomnieniami do swojej spektakularnej metamorfozy z 2014 roku. W rozmowie przyznała, że pogoń za idealną sylwetką odbiła się na jej zdrowiu – wpadła w zaburzenia odżywiania oraz utraciła szczęście, które odzyskała dopiero po ponownym zaakceptowaniu swojego ciała:

Wiesz, to było dawno temu. W 2014 roku więc prawie dziesięć lat temu. To była już któraś próba odchudzania, bo mnie się zawsze wydawało, że jak będę chuda, to będę szczęśliwa. To była ogromna lekcja w moim życiu. Tamta metamorfoza w 2014 roku, ja byłam bardzo młoda. Miałam 25 lat i wydawało mi się, że to była jedyna droga do tego, żeby zmienić życie. Trzeba przyznać, otyłość jest chorobą. Jeszcze wtedy nie byłam zdiagnozowana. Zostałam zdiagnozowana na zespół metaboliczny, jak miałam 30 lat. Ja wtedy wpadłam w paranoje, to był trudny czas w moim życiu. Ta dieta, na której byłam, to wszystko było nie tak jak trzeba. Po latach wiem, że to była moja największa lekcja w życiu. Wtedy dowiedziała się, co jest szczęściem i nauczyłam się kochać siebie. Stanęłam przed lustrem po tym, jak przytyłam znowu 20 kg i powiedziałam: kocham cię. Moim największym sukcesem jest fakt, że od pięciu lat, odkąd się leczę, nie przytyłam.

Aktorka wyznała też, że w momencie, gdy w końcu udało jej się uzyskać wymarzoną sylwetkę, wcale nie czuła się szczęśliwa. Zamiast tego, była „najsmutniejszym człowiekiem na świecie”:

Jak ja schudłam 50 kg, to byłam najsmutniejszym człowiekiem na świecie. Moja mama się mnie zapytała: dziecko, gdzie ty jesteś? Przestałam się śmiać, uśmiechać, porzuciłam wszystkie swoje pasje, przestałam rozmawiać o kinie, które kochałam. Przez rok wszystko przestało istnieć, liczyły się tylko gramy, ile brokułów, kurczaka zjadłam. 17 razy dziennie się ważyłam, mierzyłam, ile mam mięśni, ile tkanki tłuszczowej. Dramat. Byłam smutna, nieszczęśliwa, choć wydawało mi się, że jestem najszczęśliwsza na świecie. Jak osiągnęłam rozmiar 34 i zaczęłam żartować, że będę ubierać się w sklepie dla dzieci, to było dla mnie największe szczęście. Teraz patrzę na tamtą siebie z wielkim przerażeniem. Mnie trzeba było zabrać wtedy do psychologa.

„Chyba trochę ubyło kilogramów” – fani zachwycają się szczuplejszą sylwetką Dominiki Gwit

pasekkozak

scena z: Dominika Gwit, SK:, , fot. Baranowski Michał/AKPA

scena z: Dominika Gwit, SK:, , fot. Gałązka/AKPA

scena z: Dominika Gwit, SK:, , fot. Baranowski/AKPA

scena z: Dominika Gwint, SK:, , fot. Niemiec/AKPA

scena z: Dominika Gwit, Klaudia Halejcio, SK:, , fot. Baranowski/AKPA

scena z: Dominika Gwit, SK:, , fot. Piętka Mieszko/AKPA

scena z: Dominika Gwit, SK:, , fot. Gałązka/AKPA

scena z: Dominika Gwit, SK:, , fot. Gałązka/AKPA

scena z: Dominika Gwit, SK:, , fot. Piętka Mieszko/AKPA

scena z: Dominika Gwit, SK:, , fot. Kurnikowski/AKPA

Dominika Gwit i Wojciech Dunaszewski na imprezie branżowej.

Dominika Gwit, Wojciech Dunaszewski, fot. Baranowski/AKPA.

Dominika Gwit z mężem na ściance.

Dominika Gwit, Wojciech Dunaszewski, fot. Kurnikowski/AKPA.

scena z: Dominika Gwit, SK:, , fot. Piętka Mieszko/AKPA