Dyrektorka tego domu dziecka jest WŚCIEKŁA na Beyonce i Jaya Z

3-R1 3-R1

Serwis RadarOnline nie oszczędza gwiazd nawet w okresie świątecznym.

Właśnie na Święta Wielkanocne ukazała się kolejna niesmaczna plotka o Beyonce (35 l.) i Jayu Z (47 l.).

Podobno Bey i jej mąż byli w trakcie składania dokumentów potrzebnych do adoptowania dziecka, gdy wokalistka dowiedziała się, że zabieg in vitro, któremu poddała się kolejny raz w życiu, zadziałał.

Kończyli składać papiery adopcyjne, gdy Beyonce dowiedziała się o ciąży. Na szczęście nie rozpoczęli wizyty i spotkań z sierotami. Nie byli zawiązani z żadnym z podopiecznych domu dziecka. Ciąża Beyonce zmusiła ich do rezygnacji z adopcji. Dyrektorka placówki była wściekła, zarzuciła im brak odpowiedzialności – dowiemy się.

Zobacz: Beyonce weszła na wagę i zaczęła wariować

Jak oceniacie zachowanie Carterów?

4.4.16 Anniversary #GrandCanyon #throwback (Swipe)

Post udostępniony przez Beyoncé (@beylite)

4.4.16 Anniversary #GrandCanyon #throwback

Post udostępniony przez Beyoncé (@beylite)

     
19 Komentarze
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze

Ja urodziłam dziecko i adoptowałam dziecko. Obydwa procesy były wspaniałe: czasem radosne, czasem trudne. I nie wyobrażam sobie przerwania ciąży ani adopcji w pół drogi. Kocham dzieciaki jedną i tą samą miłością

A może chodziło o adopcyjne dziecko? Żeby nie czuło się gorzej? Żeby nie czuło się zapomniane, gdy na świat przyjdą bliźniaki? Biologiczne dzieci czują się niekochane czasem, gdy rodzeństwo się rodzi, a co dopiero adopcyjne? Gdybym zaszła w ciążę w trakcie procesu adopcyjnego, nigdy w życiu bym go nie dokończyła ze względu na dziecko, które chciałam wychowywać jak swoje. Z deszczu pod rynnę.

Ona wyglada bardzo tandetnie. Sorry ale fakt ze Tpo Bey nie znaczy ze tandetneciuchy i buty staja sie super modne. Zawsze lubiła swiecace materiały i brokat….i chyba nigdy nie była naprawde dobrze i z klasą ubrana.

Och miejmy trochę wiary w ludzi. Niektórzy są odpowiedzialni i podejmują przemyślane decyzje. I nie ma to nic wspólnego z misją zbawiania świata. Serio, żeby przejść procedurę adopcyjną trzeba cierpliwości i zdecydowania. Jeśli tego brak to misyjny zapał nic nie da.

gość, 18-04-17, 16:57 napisał(a):No właśnie… Nie masz racji, jest grono ludzi, którzy decydują się na adopcję, z powagą, świadomością i chęcią niesienia pomocy i stworzenia domu dla dziecka, które tego potrzebuje, bez względu na to czy mają własne czy nie. Bo to nie jest targ, tu się nie handluje- jak se nie pykne to se wezme z bidula, a niech tam… Dziecko to nie jest zabawka. ludzie…Większość ludzi jednak decyduje się na adopcje gdy nie może mieć własnych dzieci, taka prawda. Nie ma to nic wspólnego z traktowaniem dzieci jak zabawki. Takich w stylu “mamy już gromadę swoich dzieci ale chcemy zbawiać świat” jest promil.

dyrektorka przedszkola zapewne nie zgodzila sie podpisac za dziecko czegos w rodzaju intercyzy bo kto by chcial sie dzielic z obcymi fortuna

gość: beti, 18-04-17, 12:33 napisał(a):[quote]gość, 18-04-17, 08:02 napisał(a):Albo się chce adoptować dziecko, albo nie. Jeśli takie dziecko ma jedynie zapełnić lukę, bo się nie udało spłodzić własnego to najgorsza opcja! Jeśli tak szybko zmienili zdanie to lepiej by sie za to więcej nie zabieraliPrzeważnie tak jest, że rodzic adoptuje dziecko, gdy nie może mieć własnych i nie rozumiem co w tym złego? Lepiej, że się rozmyśliła przed niż po adopcji…[/quote]Może adoptują dziecko później, 3 dzieci na raz to za duża zmiana nie tylko dla nich, ale też dla Blue.

czar * uchy maja kase to gardza nawet sierotami

No właśnie… Nie masz racji, jest grono ludzi, którzy decydują się na adopcję, z powagą, świadomością i chęcią niesienia pomocy i stworzenia domu dla dziecka, które tego potrzebuje, bez względu na to czy mają własne czy nie. Bo to nie jest targ, tu się nie handluje- jak se nie pykne to se wezme z bidula, a niech tam… Dziecko to nie jest zabawka. ludzie…

No i co tego? Lepiej przed niż po adopcji! Tez bym tak zrobiła. Jednak większość rodziców chce mieć własne dzieci

gość, 18-04-17, 08:02 napisał(a):Albo się chce adoptować dziecko, albo nie. Jeśli takie dziecko ma jedynie zapełnić lukę, bo się nie udało spłodzić własnego to najgorsza opcja! Jeśli tak szybko zmienili zdanie to lepiej by sie za to więcej nie zabieraliPrzeważnie tak jest, że rodzic adoptuje dziecko, gdy nie może mieć własnych i nie rozumiem co w tym złego? Lepiej, że się rozmyśliła przed niż po adopcji…

W dzisiejszych czasach w stanach to juz chyba nie dyrektorki poszczególnych ośrodków decydują o procesie adopcyjnym?…

Czyli jak bey miała takie problemy z zajściem w ciążę ze teraz tylko in vitro pomogło to Blue ivy jest na bank z surogatki

Musiala zrezygnowac jak podolac opiece nad blizniakami i jeszcze aklimatyzowac inne dziecko. Ciezka sprawa nie dziwie sie jej.

To jest ich osobista sprawa!

Ta najlepiej żeby wzięli wszystkie te dzieci z domu dziecka. Bo co maja kasę to mogą? Moim zdaniem odpowiedzialnie postąpili. Nie poznali żadnego dziecka, nikomu nadziei nie narobili.

Brak odpowiedzialnosci? Bo zaszla w ciaze? To co miala usunac i dojonczyc adopcje? Ja pierd…..e

Była galeria, jest i artykuł

Albo się chce adoptować dziecko, albo nie. Jeśli takie dziecko ma jedynie zapełnić lukę, bo się nie udało spłodzić własnego to najgorsza opcja! Jeśli tak szybko zmienili zdanie to lepiej by sie za to więcej nie zabierali