Dziewczyna z tatuażem zapowiada się na hit [VIDEO]
Film Dziewczyna z tatuażem powstał na podstawie książki Stiega Larssona, Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet. Obraz przedstawia historię dziennikarza, Mikaela Blomkwista, który – oskarżony o zniesławienie – dostaje nietypowe zlecenie od właściciela koncernu. Mikael ma zbadać sprawę okrytego tajemnicą zaginięcia 16-letniej Harriet Vanger, do którego doszło w latach 60. Każdy krok Blomkvista jest śledzony przez hakerkę, Elisbeth Salander wynajętej przez biznesmena, który zlecił śledztwo.
Z czasem przed dziennikarzem otwiera się tajemnica krwawej historii rodziny przemysłowca.
Wokół obrazu powstało już sporo szumu. Teraz film jest promowany bardzo długim trailerem, zapowiedziano również aż 3-godzinną ścieżkę dźwiękową, która będzie nadawać mrocznemu filmowi klimat i smak.
Zobaczcie długi, ale wciągający trailer. Jak myślicie – będzie warto pójść do kina?
gość, 05-12-11, 20:44 napisał(a):wersja skandynawska po przeczytaniu trylogii bardzo mnie rozczarowała, momentami nie trzymała się kupy, pozmieniane wątki ( po co ? ), źle dobrani aktorzy do odtwarzanych ról, miałam wrażenie że oni tylko odczytują to co mają napisane w scenariuszu – zero emocji, oglądałam i wyliczałam niedoróbki,dlatego wersja skandynawska jest godna polecenia dla osób które nie czytały książek ( nie będą miały nawet pojęcia o wprowadzonych zmianach ), ciekawa jestem wersji amerykańskiej Dokładnie, Erika w książce to była niezła laska(przynajmniej ja ja tak odebrałam, że dojrzała, ale niezła), a w szwedzkiej wersji filmu… szkoda gadać. Pominęli kilka fajnych wątków.
gość, 05-12-11, 09:50 napisał(a):Skandynawska ekranizacja byla pierwsza,teraz nie pobije jej nic. Amerykanie -jak zwykle-musieli nakrecic swoja wersje ,boprzeciez nie beda ogladac kina skandynawskiego-za trudne dla ich ptasich mozdzkow. Lisbeth jest jedna i nie jest nia zadna holilodzka aktoreczka. Na film nie idzie się tylko dlatego, że gra jakaś amerykańska aktoreczka. Idzie sie też po to by usłyszeć zajebista muzykę (Trent Reznor z NIN i atticus ros robil soundtrack!!! to jst czad). Najpierw idź na film, ocen, później ewentualnie hejtuj. Nie na odwrót
nie wiem czemu się tak pastwicie nad tym filmem, skoro go nie widziałyście… Kocham tę trylogię, film w wersji skandynawskiej był całkiem niezły, ale na amerykańską wersję czekam z niecierpliwością… Głownie dlatego, że David Fincher kojarzy mi się z dobrym kinem, a i obsada wyląda zachęcająco
gość, 05-12-11, 20:13 napisał(a):jeśli lisbeth to tylko naomi rapace, jeśli millennium to tylko w skandynawskiej wersji!!!!Zgadza sie. Amerykance zrobili pewnie z tego typowa papke lekkostrawna dla bezmozgowcow. Lisbeth jest tylko jedna – Noomi (nie Naomi)PS: Redaktorzyno, Lisbeth, nie Elisbeth
Ja najpierw oglądałam pierwsza część filmu po szwedzku i byłam zachwycona. Dostałam niedlugo po tym całą trylogię, przeczytałam wszystko na jednym wdechu (dosłownie) i uznałam, że szwedzka część jest troche przekłamana, nie ujeli, moim zdaniem najciekawszych smaczków, dlatego bardzo czekam na premierę polską 13 stycznia. Nie rozumiem ludzi, którzy oglądali tylko filmy, a wszystko krytykują. Mózgi sobie wymieńcie, bo mechanizm juz nie ten. :F
tyle opinii ilu widzów, każdy ma prawo do własnego zdania i nie ma się co zaklinać, że coś jest naj czy nie, w przypadku Millenium nie da się uniknąć porównań ale może najpierw należałoby przeczytać książki, obejrzeć filmy a dopiero potem dyskutować, jeżeli ktoś nie czytał trylogii a jedynie obejrzał filmy to jest sporo do tyłu – mam nadzieje, że Fincher odwalił kawał dobrej roboty i przyłożył się do filmu w odróżnieniu do pierwowzoru, czekam z nieciespliwością
Nie ma mowy, tylko Noomi Rapace i po szwedzku. Po diabla robic remake skoro oryginal jeszcze cieply. Odcinanie kuponow na nie swoim biznesie.
Szacunek dla aktorki która gra tę wykolczykowaną dziewczynę. Widziałam jej normalne zdjęcia. Mimo to w filmie wygląda mega przekonująco i szczerze mówiąc ZAJEBIŚĆIE
wersja skandynawska po przeczytaniu trylogii bardzo mnie rozczarowała, momentami nie trzymała się kupy, pozmieniane wątki ( po co ? ), źle dobrani aktorzy do odtwarzanych ról, miałam wrażenie że oni tylko odczytują to co mają napisane w scenariuszu – zero emocji, oglądałam i wyliczałam niedoróbki,dlatego wersja skandynawska jest godna polecenia dla osób które nie czytały książek ( nie będą miały nawet pojęcia o wprowadzonych zmianach ), ciekawa jestem wersji amerykańskiej
jeśli lisbeth to tylko naomi rapace, jeśli millennium to tylko w skandynawskiej wersji!!!!
Oglądałam! Polecam!!! Super film
LISBETH salander, tam nie ma e przed imieniem
identyczne jak millenium:mezczyzni ktorzy nienawidza kobiet…IDENTYCZNE, fabula, zdjecie ktore powieksza lupa, tresc wszystko tylko aktorzy inni
skandynawski film jest suuuuperna to nawet nie spojrze
Hm.. Zapowiada się ciekawie
książka jest the best!! film (skandynawski) obejrzałam z przyjemnością i zaciekawieniem, na wersję amerykańską na pewno nie pójdę 🙂 dziś będę oglądać drugą część, a w empiku widziałam i trzecią część także już ręce zacieram.
Skandynawski kryminal,skandynawski film.No bo kto jak nie oni potrafia oddac wlasciwie mroczny klimat i tresc.Amerykanie stworzyli kolejna hollywodzka produkcje,podobna do innych i dobrze, bo szersze grono osob bedzie chcialo przeczytac ksiazke czy obejrzec skandynawski film .Chocby dla porownania!
gość, 05-12-11, 09:50 napisał(a):Skandynawska ekranizacja byla pierwsza,teraz nie pobije jej nic. Amerykanie -jak zwykle-musieli nakrecic swoja wersje ,boprzeciez nie beda ogladac kina skandynawskiego-za trudne dla ich ptasich mozdzkow. Lisbeth jest jedna i nie jest nia zadna holilodzka aktoreczka. zgadzam się w 100% !!! nawet nie spojrzę na ten film…
książki nie przebije…
o żesz! Ale zebrali obsadę !fiu fiu:-). poza tym skąd możecie wiedzieć , że amerykańska wersja jest gorsza od szwedzkiej? Znawce kina się znależli od siedmiu boleści.
ta szwedzka to straszny chłam! nie dało się tego oglądać! poza tym tylko pierwsza część powieści jest wciągająca. każda kolejna to okropna nuda!!
debile opowiedzieli cały film, szwedzka wersja jest najlepsza
nie pójdę na ten film ale ścieżkę dźwiękową zbadam
Skandynawska ekranizacja byla pierwsza,teraz nie pobije jej nic. Amerykanie -jak zwykle-musieli nakrecic swoja wersje ,boprzeciez nie beda ogladac kina skandynawskiego-za trudne dla ich ptasich mozdzkow. Lisbeth jest jedna i nie jest nia zadna holilodzka aktoreczka.
TYLKO SZWEDZKA WERSJA !!!!!!!!!!
“Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet” Larssona nie jest może powieścią z gatunku klasyków światowej literatury wymagających od czytelnika myślenia, ale to na prawdę świetny, bardzo wciągający kryminał- polecam zanim ktokolwiek pójdzie do kina 🙂
szwedzka wersja lepsza