25 lat różnicy i wielki skandal. Tak zaczęła się miłość Beaty Ścibakówny i Jana Englerta
Nikt nie dawał im szans, dziś obchodzą 30. rocznicę ślubu.
Beata Ścibakówna i Jan Englert tworzą dziś jedno z najbardziej rozpoznawalnych małżeństw w polskim show-biznesie.
Jednak początki ich związku były dalekie od bajkowych. Dzieliło ich 25 lat różnicy wieku, a otoczenie widziało w ich relacji skandal i kontrowersję.
On- ceniony aktor i rektor Akademii Teatralnej. Ona- jego studentka, dopiero rozpoczynająca karierę.
Dla wielu taki związek nie miał prawa przetrwać.
Choć Englert i Ścibakówna poznali się na uczelni, przez długi czas nic nie wskazywało na to, że połączy ich uczucie.
Przełom nastąpił podczas wyjazdu studenckiego do Australii, gdzie wystawiano spektakl Pan Tadeusz. To właśnie tam, podczas wspólnego wypoczynku nad oceanem, doszło do sytuacji, która zaważyła na ich przyszłości.
„Namówiłem ją, żeby skakała ze mną przez fale i nagle wpadliśmy w dół bez dna. Beata zaimponowała mi swoim opanowaniem. Cały czas, bez histerii, powtarzała: panie profesorze, niech pan mnie nie puszcza”
-wspominał po latach aktor.
Po powrocie do Polski Englert coraz częściej spotykał się z Beatą.
Sam przyznał, że nigdy nie przypuszczał, iż zainteresuje go jako kobieta, a jednak jej spokój i dojrzałość go ujęły.
Szybko pojawiły się jednak plotki i komentarze, które nie dawały im spokoju.
Beata była młoda, piękna, a on już uznanym aktorem. Krytycy sugerowali, że kierowała się wyłącznie chęcią rozgłosu i kariery.
„Zachłysnęłam się tym, że wielki Jan Englert wybrał dziewczynę z prowincjonalnego miasteczka. I nie myślałam, co z tego wyniknie. Poszłam za nim jak w dym”
-wspominała Ścibakówna.
Choć dzieliło ich 25 lat, z czasem okazało się, że są na podobnym etapie emocjonalnym. Englert podkreślał, że dopiero między czterdziestką a pięćdziesiątką odnalazł w sobie spokój i gotowość na prawdziwą miłość. Beata zaskoczyła go swoją dojrzałością, która sprawiła, że poczuł się przy niej bezpiecznie i szczęśliwie.
W 1994 roku para wzięła ślub. Choć wielu nie wierzyło, że to małżeństwo przetrwa, oni konsekwentnie udowadniają, że się mylono.
Dziś para obchodzi 30. rocznicę ślubu.
Aktorka uczciła tę datę, publikując na Instagramie czarno-białe zdjęcia z ceremonii i wzruszający wpis:
„30 lat temu, w samo południe…”
Ich relacja opiera się nie tylko na miłości, ale i wspólnej pasji do teatru.
Oboje wielokrotnie podkreślali, że nie oddzielają życia prywatnego od zawodowego -rozmawiają o rolach i sztuce także w domu.
Mają córkę Helenę, która również poszła w ich ślady i próbuje swoich sił w aktorstwie.
Dziś są dowodem na to, że prawdziwe uczucie nie poddaje się ani plotkom, ani upływowi czasu. Ich historia, od skandalu i plotek, po trzy dekady wspólnego życia, inspiruje i udowadnia, że miłość bywa silniejsza niż wszelkie przeciwności.
cc
Pralki jedyne przez stryruche. J at w a ja lace zauazM, fzuqiwvz i BY DWÓR, NIE DLA ZBIGNIEW JAC KAIZ NA. QOT MA D
Mieć tak FAJN zimę i rzucić a w na fzuqiwvz link m KTÓRE R PRZWD BO BÓG DL kureqi ,
A ZOSTAŁ ZAPROJEKTOWANY IA, ZWBMY TJ JRSZCZ BYLO CM S KARNET AUWNZQYKL
szczerze, nie wyobrazam sobie fizycznej bliskosci 50 latki i 80 latka, po latach to niestety pozostaja …..interesy, przy malej roznicy wieku przynajmniej jednako mozna posmiac sie ze swego niedołęstwa, tylko w dzikich plemionach starsi brali młodki, ale to bylo spowodowane raczej wzgledami czysto materialnymi i rozrodczymi, obecnie zauroczenie starszych panow mija tak szybko jak milosc do cabrio gdy sie złapie pierwsze zapalenie ucha ….