Była pierwszą miłością Zbigniewa Wodeckiego. Ich historia chwyta za serce do dziś
Mija 9 lat od śmierci Zbigniewa Wodeckiego. Zanim stał się legendą polskiej sceny muzycznej, był młodym skrzypkiem, którego serce skradła pierwsza prawdziwa miłość. To właśnie ona zapoczątkowała jedną z najpiękniejszych historii w jego życiu, która na zawsze pozostała w pamięci jego bliskich i fanów.
Zbigniew Stanisław Wodecki był wybitnym polskim artystą m.in. piosenkarzem, multiinstrumentalistą, kompozytorem, aranżerem, prezenterem telewizyjnym i aktorem. Karierę muzyczną rozpoczął w latach 60. grając na skrzypcach w zespołach Czarne Perły i Anawa. W latach 1968–1973 akompaniował Ewie Demarczyk podczas tras koncertowych po całym świecie. W latach 70. zadebiutował jako piosenkarz, a od tego czasu wydał wiele solowych albumów, w tym „Zbigniew Wodecki” (1976) i „Obok siebie” (2002). Nagrywał również płyty świąteczne z Olgą Bończyk, Alicją Majewską i Włodzimierzem Korczem.
Artysta wylansował niezliczone przeboje, które na stałe wpisały się w polską muzykę rozrywkową. Do jego największych hitów należą „Chałupy Welcome to”, „Lubię wracać tam, gdzie byłem” oraz „Z tobą chcę oglądać świat” w duecie ze Zdzisławą Sośnicką. Popularność przyniosły mu także tytułowe piosenki z animacji „Pszczółka Maja” i „Rudolf czerwononosy renifer”. W ciągu kariery zdobywał liczne nagrody, m.in. Fryderki, Złote Fryderki i wyróżnienia państwowe, w tym Srebrny Medal „Zasłużony Kulturze Gloria Artis”. Był również wielokrotnym laureatem Krajowego Festiwalu Piosenki Polskiej w Opolu.
Oprócz działalności muzycznej prowadził programy telewizyjne i festiwale muzyczne. Był jurorem dwunastu edycji „Tańca z gwiazdami” i pojawiał się gościnnie w serialach telewizyjnych. Brał także udział w kampaniach reklamowych, łącząc talent muzyczny z charyzmą medialną. Jego wszechstronność pozwoliła mu zdobyć status jednej z ikon polskiej kultury rozrywkowej.
Gdy Zbigniew Wodecki po raz pierwszy zobaczył Krystynę, miał zaledwie 20 lat i dopiero zaczynał swoją muzyczną karierę. Ona natomiast studiowała geologię i siedziała w pierwszym rzędzie w krakowskiej Piwnicy pod Baranami słuchając koncertu. Widząc ją ze sceny, zaczął grać z takim zaangażowaniem, że struny w jego skrzypcach po prostu pękły. Dla młodego muzyka był to znak. Przyszłych małżonków przedstawił sobie kompozytor Zbigniew Konieczny, prywatnie znajomy Krystyny.
Tak to się wszystko zaczęło i chyba bardzo szybko potoczyło – wspominała o rodzicach Katarzyna Wodecka‑Stubbs w programie „Piosenki Na Wagę Złota”.
W czerwcu 1971 roku para wzięła ślub w jednym z krakowskich kościołów, a wesele odbyło się w mieszkaniu w kamienicy przy ulicy Kapucyńskiej. Choć lokal był niewielki, liczył zaledwie dwa pokoje i kilka podstawowych mebli, nikomu to nie przeszkadzało. Wśród gości znalazła się krakowska bohema, muzycy Piwnicy pod Baranami i Klubu pod Jaszczurami, a także literaci, poeci, kompozytorzy i plastycy. To właśnie tamta skromna sala weselna stała się ich pierwszym domem, który jednocześnie zainspirował Wojciecha Młynarskiego i innych twórców do opowieści o młodej miłości i początku wielkiej historii Zbigniewa i Krystyny Wodeckich.
Po ślubie Zbigniewa Wodeckiego i Krystyny Wodeckiej wkrótce pojawiły się dzieci: Joanna w 1971 roku, potem Katarzyna w 1973, a w 1975 roku ich jedyny syn, Paweł. Z czasem rodzina przeniosła się do większego mieszkania pod Wawelem, by zapewnić dzieciom więcej przestrzeni. Para świadomie ustaliła, że w czasie, gdy Zbigniew będzie rozwijał swoją muzyczną karierę, to Krystyna pozostanie w domu zajmując się dziećmi. Jednak określenie „kura domowa” nie pasowało do niej wcale, bo ona była damą, która obracała się wśród artystów i środowiska inteligencji.
Rzeczywistość rodzinnego życia nie zawsze była jednak łatwa. W rozmowie z „Miastem Pociech” opowiadał o sytuacji sprzed lat. Po powrocie z koncertów zapukał do pokoju sześcioletniego syna, a ten go nie poznał.
Mamo, przyjechał ten pan, co śpiewa Pszczółkę Maję – powiedział chłopiec.
Córki natomiast wspominają ojca ciepło i z sentymentem. Katarzyna Wodecka‑Stubbs w wywiadzie z Agatą Młynarską podkreślała, że Zbigniew był ojcem nie tylko troskliwym, ale też bliskim przyjacielem dzieci, z którym można było wygłupiać się, przytulić o poranku i dzielić codzienne myśli.
Nie był zwykłym tatą, który wraca po pracy i trzeba mu spowiadać się ze szkoły. Był raczej tatą‑kolegą i przyjacielem – wspominała.
Chociaż Zbigniew Wodecki zdobywał coraz większą popularność i stał się ikoną polskiej sceny muzycznej, jego żona Krystyna nie chciała wchodzić w świat show-biznesu i stroniła od fleszy i medialnego zgiełku.
Muzyk przyznawał, że sekretem udanego małżeństwa było to, iż Krystyna była geolożką, a nie artystką funkcjonującą przed kamerami czy na scenie.
Dwóch aktorów nie może być szczęśliwym małżeństwem, dwóch muzyków również. Za dużo pretensji. Jeśli żona źle ci wchodzi z Bachem przez dwadzieścia lat z rzędu, to można ją chyba zabić tą altówką. Miłość szlag trafia – mówił w rozmowie z „Galą”.
Przez lata jego kariery w mediach regularnie pojawiały się różne plotki o rzekomych romansach z piosenkarkami, aktorkami czy muzyczkami. Pojawiały się doniesienia, że Wodecki utrzymywał bliskie kontakty z Olgą Bończyk, Zofią Czernicką czy Renatą Zarębską. Informacje te bywały sprzeczne i często trudno było je zweryfikować, jednak dzięki wzajemnemu zaufaniu i poszanowaniu prywatności, małżeństwo Wodeckich przetrwało mimo medialnego szumu.
Czasami chciałaby dusza do raju, ale trzeba się liczyć z konsekwencjami. A tak poważnie, nie miałem czasu na romanse, bo po pierwsze byłem nieśmiały i zawsze zawstydzony w kontaktach z kobietami. Poza tym byłem skoncentrowany na robieniu kariery i zarabianiu na dom – powiedział w rozmowie z „Na Żywo”.
Zbigniew Wodecki słynął ze swojego poczucia humoru i radosnego podejścia do życia. Nawet po przejściu na emeryturę nie przestawał grać, koncertować i śpiewać, bo to publiczność dawała mu energię i powody do uśmiechu. Niestety w ostatnich latach życia pojawiły się problemy ze zdrowiem, głównie związane z sercem. W 2017 roku artysta doznał rozległego udaru, prawdopodobnie w wyniku wcześniejszej operacji wszczepienia bypassów. Zmiany w mózgu były tak poważne, że lekarze musieli wprowadzić go w stan śpiączki farmakologicznej, a przy jego łóżku nieustannie czuwała żona Krystyna Wodecka oraz dzieci.
Zbigniew Wodecki zmarł 22 maja 2017 roku w Warszawie. Msza żałobna odbyła się w Bazylice Mariackiej w Krakowie, czyli mieście, które zawsze było mu szczególnie bliskie. Podczas wynoszenia trumny zgromadzeni w bazylice fani po raz ostatni oklaskami pożegnali artystę. Z okazji uroczystości z hejnalicy Mariackiej rozbrzmiało wygrane na trąbce „What a Wonderful World” zamiast tradycyjnego hejnału, co stało się pięknym symbolem pożegnania wielkiego muzyka.