Dramatyczne wyznanie Celine Dion o zmarłym mężu: Kiedy odszedł, odczułam ulgę
Był miłością jej życia.
Był miłością jej życia.
Choć od śmierci męża Celine Dion (48 l.) minęło już 10 miesięcy, to wokalistka dalej nie może pogodzić się z jego śmiercią.
W wywiadach wielokrotnie przekonywała, że René Angélil był miłością jej życia i najlepszym przyjacielem. Najnowsze wyznanie artystki udowadnia, że przez wiele lat tworzyli szczęśliwy związek oparty na zaufaniu i wzajemnym szacunku.
Co więcej, piosenkarka wyznała w rozmowie z CBS News, że jej mąż był jedynym… którego pocałowała w życiu!
– Zanim odszedł, to było dla nas bardzo, bardzo trudne. Szczególnie dla mnie oraz dzieci, kiedy widzieliśmy, jak mężczyzna mojego życia umiera każdego dnia. Kiedy odszedł, odczułam ulgę, że jedyny mężczyzna, którego kochałam, jedyny, jakiego w życiu pocałowałam oraz jedyny, jakiego kiedykolwiek kochałam, był przy mnie.
I dalej:
– Tak. Nigdy nie pocałowałam żadnego innego mężczyzny w moim życiu. Więc mężczyzna mojego życia był moim partnerem i razem tworzyliśmy jedność. Zatem kiedy przestał cierpieć, powiedziałam sobie, że w końcu mu ulżyło. I, że zasługuje na to, aby w końcu przestał przeżywać katusze.
Ponadto wyznała, że wciąż kocha swojego męża, choć nie ma go przy jej boku. Portal Music-News przytacza jej dalszą wypowiedź w tej kwestii:
– Dalej go kocham i przede wszystkim kocham nasze dzieci. Fani również mnie kochają oraz uwielbiam pracować z moimi ludźmi. Zatem moje życie nie jest pozbawione tego uczucia.
Oraz:
– Jednak jest taka piosenka, którą nagrała Sia: Kiedy chodzę spać, wyobrażam sobie, że jesteś obok. Więc idę do łóżka codziennie z moim ukochanym. Wciąż jest ze mną na scenie. Dalej jestem jego żoną i nic się w tej kwestii nie zmieniło.
Niestety w ostatnich latach życia René Angélil cierpiał na nowotwór gardła.
Rene zajął się jej karierą, kiedy Celine miała raptem 13 lat.
Ukochany wokalistki zostawił dla niej swoją byłą małżonkę. Z piosenkarką mieli trzech synów Rene-Charlesa (14 l.) oraz bliźniaki Nelsona i Eddiego (5 l.).
Dion wyznała w wywiadzie dla USA Today, że kiedy dowiedziała się o diagnozie:
– Pytaliśmy lekarzy wielokrotnie, jak długo on wytrzyma? Trzy tygodnie? Trzy miesiące? Rene chce wiedzieć. Mówiłam: Boisz się? Rozumiem. Mów mi o tym. I on mówił: chcę umrzeć w Twoich ramionach.
Angélil zmarł 14 stycznia w Las Vegas.
Tak to jest kiedy odchodzi ktoś kto cierpi a my nie możemy jemu pomóc . Przekonałam się o tym dwa razy ,odejście bliskiej osoby i taka ulga jakby ogromny ciężar spadł z nas
Normalna mumia…ona jest straszna..horror