Tragiczna historia Chestera Benningtona z Linkin Park. Idealne życie było jedynie przykrywką…
Informacja o tym, że wokalista Linkin Park, Chester Bennington nie żyje zaszokowała miliony fanów na całym świecie. Wokalista powiesił się w swoim mieszkaniu dokładnie w urodziny swojego najlepszego przyjaciela Chrisa Cornella, który odebrał sobie życie dwa miesiące temu.
Co skłoniło artystę do takiego samego czynu?
Był wtedy siedmioletnim chłopcem. W swojej biografii napisał, że:
– Kiedy wracam myślami do czasów, kiedy byłem naprawdę młody, do czasów, kiedy byłem molestowany i kiedy miały miejsce te wszystkie okropne rzeczy, to się wzdrygam.
Niestety przez lata nikomu nie zdradził, co się stało, ponieważ bał się odtrącenia i braku zrozumienia. To spowodowało u niego ogromną traumę i popchało w kierunku narkotyków i alkoholu.
Pierwszy raz po substancje psychoaktywne sięgnął w wieku 11 lat. Później uzależnił się od kokainy i metaamfetaminy, która doszczętnie go zniszczyła i pozostawiła trwałe ślady w mózgu. W jednym z wywiadów zdradził, że:
– Brałem kwasy nawet 11 razy dziennie. Jestem dalej w szoku, że wciąż mogę mówić po takiej ilości! Paliłem crack, potem poprawiałem metamfetaminą i szalałem do rana.
A potem jeszcze dokładałem opium… Ważyłem jakieś 50 kilo, a moja mama mówiła, że wyglądałem, jakbym wyszedł z Auschwitz.
Z alkoholem i narkotykami rozstał się w 2007 roku, kiedy poszedł na terapię odwykową. Zakończył ją w 2011, będąc zupełnie innym człowiekiem.
Wciąż nie wiadomo, co było przyczyną śmierci artysty.
Wiele wskazuje na to, że nie mógł pogodzić się ze śmiercią Cornella, na którego pogrzebie śpiewał Hallelujah Leonarda Cohena, był też ojcem chrzestnym syna Cornella, Christophera juniora.
To jednak nie tłumaczy, dlaczego odebrał sobie życie. Przyjaciele wokalisty są w szoku, podobnie jak rodzina, która nie zauważyła żadnych symptomów nadciągającego nieszczęścia.
Chester pozostawił po sobie sześcioro dzieci oraz kochającą żonę. W mediach społecznościowych często pokazywał zdjęcia bliskich zaznaczając przy tym, jak bardzo jest szczęśliwy i spełniony.
Czy jego śmierć ma drugie dno? Czy ktoś się do niej przyczynił?
Tego dowiemy się już niebawem, ponieważ sprawą zajmuje się policja i niczego na razie nie wyklucza.
Chester miał 41 lat. Był dwukrotnie żonaty, osierocił sześcioro dzieci.
Chester nigdy nie ukrywał, że miał ciężkie życie i niegdy nie mówił, że jest idealnie- wręcz przeciwnie mówił o tym w wywiadach, więc tytuł tego artykułu uwłacza zmarłemu, wstyd.
Krążyły infrmacje, że pracował nad materiałem/filmem o pedofilii w Hollyw…o handlu dziećmi i generalnie żywym towarem. Zdaniem wielu dopadł go seryjny samobójca a nie depresja.
Niech spoczywa w pokoju.
Syn podesty…. Ponoć