Joanna RUDA Lazer z Red Lips opowiedziała nam o swojej diecie – czy korzysta z pudełek? Czy lubi mięso? Jaka jest jej ulubiona potrawa z dzieciństwa?
Joanna RUDA Lazer zachwycała nas niedawno swymi występami w Tańcu z gwiazdami. Po zakończeniu przygody z show wokalistka wzięła się ostro do swojej pracy – niedługo, bo 8. listopada na rynku ukaże się nowa płyta zespołu Joanny, RED LIPS. Ruda jest więc na pełnych obrotach, znalazła jednak czas, by opowiedzieć Czytelnikom Kozaczka o tym, jak dba o swoje zdrowie od środka. JOanna mówi o diecie, ulubionych daniach, kulinarnych wspomnieniach z dzieciństwa – zapraszamy!
Beata Maj: Joasiu, masz świetną figurę, a w swoim CV epizod z modelingiem. Czy szczupła, kobieca sylwetka to w Twoim przypadku geny, czy musisz jednak wkładać pracę, by utrzymać linię?
Joanna RUDA Lazer: Zawsze byłam raczej szczupła, ale to chyba dlatego, że odkąd pamiętam uprawiałam dużo sportu. Po prostu to lubię. Jednak dwa lata temu zaczęłam nagle przybierać na wadze, okazało się, że cierpię na niedoczynność tarczycy i haszimoto. To dość częste u kobiet. Niestety ta dolegliwość znaczenie utrudnia utrzymanie formy. Dzięki dużej ilości treningów do Tańca z Gwiazdami i dobrze zbilansowanej diecie udało mi się jednak zrzucić kilka kilogramów. Teraz czuję się z sobą dobrze.
BM: Ostatnio zapracowana Warszawa na czele ze sporą grupą gwiazd i celebrytów namiętnie korzysta z diety pudełkowej. Czy Ty również zdecydowałaś się na takie odżywianie? Jakie są – według Ciebie plusy diety z pudełek, a jakie minusy?
Joanna: Sama przetestowałam mnóstwo dostawców cateringu. Niestety większość firm oferuje bardzo słabej jakości jedzenie i produkty, których nie powinnam spożywać przy niedoczynności tarczycy. Przy okazji udziału w Tańcu z Gwiazdami postanowiłam wypróbować nową dietę „haszimoto”. Spełnia ona moje oczekiwania, a jedzenie jest pyszne.

BM: Ostatnio bardzo modna jest dieta wegetariańska, a nawet wegańska. Mogłabyś żyć bez mięsa? Czy jesteś raczej z grupy “drapieżników”? 😉
Joanna: Do niedawna nie wyobrażałam sobie życia bez mięsa, ale dopiero całkiem niedawno odkryłam ciecierzycę, która mi bardzo smakuje, dostarcza niezbędne białko i można z niej w ekspresowym tempie wyczarować smaczne dania. Szczególnie często jadłam ją w dużych ilościach latem, kiedy nie miałam ochoty na gorące posiłki. Poza tym kocham warzywa. Lubię między posiłkami podjadać surowy kalafior, marchewkę, czy zielone ogórki, przez co coraz rzadziej sięgam po mięso.

BM: Pozwalasz sobie od czasu do czasu na małe grzeszki w Twojej diecie? Na przykład fast foody, słodyczne, pączki itp?
Joanna: Jeśli już grzeszki – to ze słodyczy wybieram pizzę! 🙂 Należę do tych osób, na których desery nie robią absolutnie żadnego wrażenia. Oczywiście nie odmawiam sernika czy strucli owocowej podczas wizyty u teściowej, ale stwierdzam, że życie bez słodyczy nie stanowiłoby dla mnie większego problemu.
BM: Jakie jest Twoje ulubione danie z dzieciństwa? 🙂
Joanna: W dzieciństwie mogłam jeść bez przerwy zupę pomidorową mojej mamy z domowymi kluseczkami oraz racuchy z jabłkami mojej babci Kundzi. Te smaki zawsze będą przenosić mnie myślami do mojego rodzinnego domu, w którym zawsze pachniało dobrym jedzeniem.
BM: Z czego nie mogłabyś zrezygnować na żadnej diecie?
Joanna: Nie umiałabym zrezygnować z zielonych ogórków, których potrafię zjeść nawet 2-3 kg dziennie 🙂
BM: Zdarzyło Ci się być na dłuższej diecie lub poście oczyszczającym? Jeśli tak, jak sobie dałaś radę?
Joanna: Kilka razy robiłam sobie kilkudniowy detoks sokowy lub warzywny, ale nie jestem ich fanką. Uważam, że dobrze zbilansowane posiłki w dłuższej perspektywie przynoszą dużo więcej korzyści dla organizmu.
BM: Masz swoją ulubioną kuchnię z dowolnego regionu świata?
Joanna: Bardzo lubię kuchnię śródziemnomorską ze względu na dużą ilość warzyw, ale moją miłością od pierwszego spróbowania jest kuchnia tajska – ale przygotowywana w Tajlandii. Nie dlatego, że w Polsce się ją źle gotuje, tylko ze względu na świeżość produktów, które na drugiej półkuli i w innej strefie klimatycznej są po prostu dostępne, podobnie jak u nas cebula, czy ziemniaki. Ryby i owoce morza mają tam zupełnie inny smak i w tym przede wszystkim tkwi sekret – w świeżości lokalnych produktów.




Dieta gwiazd… jaka z niej gwiazda? Taniec z gwiazdami jeszcze z niej gwiazdy nie uczynił…może co najwyżej celebrytkę… Ruda – nie idź tą drogą. Śpiewaj, twórz, koncertuj – to Ci przyniesie najwięcej satysfakcji.
Gdyby nie pudełka to ja bym nigdy nie schudła. Moje samozaparcie i samodyscyplina są beznadziejne. Mam catering dietetyczny warszawski dzień i jestem bardzo zadowolona, pyszne jedzenie, chudnę i nie muszę gotować.