Julia Von Stein ogłasza: “Potrzebuje nowej zabawki”. Jej narzeczony w szoku
Julia Von Stein zaskoczyła najnowszym wyznaniem. Nagle ogłosiła, że potrzebuje “nowej zabawki”. Narzeczony nie mógł uwierzyć w to, co usłyszał.
Julia Von Stein: kariera, życie prywatne
Format „Królowe Życia” na antenie TTV stał się prawdziwą fabryką celebrytów, promując takie postacie jak Laluna czy Dagmara Kaźmierska. Do tego elitarnego grona przebojem wdarła się Julia von Stein – ambitna bizneswoman, która nie boi się kontrowersji. Jej rodzinna profesja budzi ogromne emocje. Julia współprowadzi zakład pogrzebowy, gdzie zajmuje się m.in. projektowaniem trumien.
Dziś celebrytka z sukcesem monetyzuje zdobytą sławę w sieci. Jej kanał na YouTube śledzi już blisko 150 tysięcy subskrybentów, a każdy film generuje setki tysięcy odsłon. Prawdziwe poruszenie wywołało niedawne nagranie z zaręczyn, które w ekspresowym tempie nabiło 300 tysięcy wyświetleń. Co ciekawe, jej narzeczony, tajemniczy Marcin, konsekwentnie chroni swoją prywatność i nie pokazuje twarzy przed kamerą.
Julia Von Stein lubi drogie zabawki
Julia von Stein słynie z tego, że gdy tylko w jej głowie zakiełkuje nowa idea, musi ją zrealizować natychmiast – bez oglądania się na logikę czy koszty. Nic dziwnego, że zakup kolejnego samochodu był czystym impulsem.
Decyzją tą kompletnie zaskoczyła swojego partnera. Mężczyzna bezskutecznie próbował dociec, co było nie tak z jej dotychczasowym Mercedesem klasy G, którego wartość – w zależności od konfiguracji – może sięgać nawet 1,5 miliona złotych.
Narzeczony o pomyśle Von Stein
Według Julii “ten grat” to kompletna porażka, która do jazdy się po prostu nie nadaje.
Jest już stary, ostatnio byliśmy na przeglądzie, ma już 3 lata, a ja potrzebuję mieć jakąś taką nową zabawkę. Ja potrzebuję mieć samochód na trasy przede wszystkim, jak będziemy jeździć do Tarnowa. Tą G klasą się nie da jeździć na trasy, to jest okropny samochód. Ja się tam nie mieszczę, rozumiesz? Siedzę jak na taborecie, kręgosłup mnie boli, nogi mnie bolą, wszystko mnie boli – powiedziała.
Narzeczony nie wytrzymał po tym, co usłyszał:
Ty zamiast nowego mercedesa powinnaś sobie tira zamówić z naczepą i wtedy będziemy jeździli… – powiedział.




