Karolina Pajączkowska przeżyła koszmar za granicą. “Obudziłam się, gdy siedział obok i mnie dotykał”
Karolina Pajączkowska, znana widzom m.in. z programu “Królowa przetrwania”, coraz częściej decyduje się mówić publicznie o doświadczeniach, które przez lata pozostawały poza kamerami. W ostatniej rozmowie wróciła do zdarzenia sprzed lat, które, jak przyznała, długo nosiła w sobie.
Karolina Pajączkowska o zdarzeniu w Gruzji
Do zdarzenia doszło podczas pobytu dziennikarki w Gruzji. Jak relacjonowała w programie “Poranny ring”, wracała wieczorem do domu po pracy i w trakcie jazdy zasnęła w samochodzie. To właśnie wtedy sytuacja przybrała nieoczekiwany i niepokojący obrót.
Sytuacja była taka, że wracałam późno wieczorem, ale byłam po porannym dyżurze w pracy i zasnęłam. Pan pewnie myślał, że byłam pijana i zjechał w boczną uliczkę i ja się obudziłam, kiedy on siedział obok mnie i mnie dotykał w tych górnych częściach ciała. Ja teraz oczywiście mówię już z dystansem o tym, bo to było wiele lat temu – opowiedziała.
Z jej relacji wynika, że moment przebudzenia był dla niej ogromnym szokiem, a cała sytuacja rozegrała się bardzo szybko. Pajączkowska podkreśliła, że udało jej się uciec, ponieważ drzwi samochodu nie były zamknięte. Jak mówiła, reakcja była instynktowna, a adrenalina przejęła kontrolę.
Natomiast ja się ocknęłam przerażona, absolutnie przerażona. Pan był jeszcze bardziej przerażony. Na szczęście nie zamknął drzwi i mogłam uciec. Proszę mi wierzyć, że to był sprint jak Usain Bolt wtedy – wspominała.
Choć sytuacja zakończyła się bez dalszych konsekwencji fizycznych, emocje, które jej towarzyszyły, zostały z nią na długo.
Pajączkowska i poczucie winy po zdarzeniu. “Było mi wstyd pójść na policję”
Jednym z najmocniejszych wątków jej wypowiedzi było to, co wydarzyło się już po wszystkim. Dziennikarka przyznała, że przez długi czas zmagała się z poczuciem winy i wstydu, które powstrzymały ją przed zgłoszeniem sprawy.
Byłam roztrzęsiona naprawdę (…) i było mi wstyd pójść na policję, bo pomyślałam sobie: nikt mi nie uwierzy, że ja zasnęłam po porannym dyżurze – mówiła.
Jak zaznaczyła, to właśnie takie emocje mogą sprawiać, że wiele osób w podobnych sytuacjach nie decyduje się na zgłoszenie incydentu.
Karolina Pajączkowska i głos w sprawie bezpieczeństwa
W trakcie rozmowy Pajączkowska zwróciła też uwagę na kwestie związane z bezpieczeństwem pasażerów korzystających z aplikacji przewozowych oraz trudnością w realnej weryfikacji kierowców. Jej historia była punktem wyjścia do szerszej refleksji, która wykracza poza jednostkowe doświadczenie.
Zastanawiam się, ile kobiet tak naprawdę ma to samo poczucie winy, że to jest ich wina, że coś się stało, i nie zgłasza tego – dodała.
Według przywołanych danych liczba zgłoszeń podobnych zdarzeń w ostatnich latach maleje, jednak, jak sama zauważyła, statystyki nie zawsze oddają rzeczywistą skalę problemu.
To nie pierwszy raz, kiedy Karolina Pajączkowska decyduje się mówić o trudnych doświadczeniach z przeszłości. W ostatnich miesiącach coraz częściej wraca do tematów, które przez lata pozostawały prywatne, pokazując, jak duży wpływ mogą mieć na dorosłe życie. Jej najnowsza wypowiedź pokazuje, że nawet po czasie takie historie potrafią wybrzmieć z nową siłą, szczególnie gdy wpisują się w szerszą rozmowę o bezpieczeństwie i reakcjach w sytuacjach granicznych.
Historie takie jak ta często uruchamiają szerszą dyskusję o bezpieczeństwie i reakcji w sytuacjach zagrożenia. Specjaliści zwracają uwagę, że w podobnych momentach najważniejsze jest szybkie opuszczenie miejsca zdarzenia i szukanie pomocy, niezależnie od tego, czy będzie to policja, obsługa miejsca publicznego czy ktoś z otoczenia. Równie istotne jest to, by nie bagatelizować swoich odczuć i, jeśli to możliwe, zgłaszać takie sytuacje odpowiednim służbom. Wiele organizacji podkreśla też, że poczucie wstydu czy winy, o którym mówiła Pajączkowska, jest częstą reakcją, ale nie powinno powstrzymywać przed szukaniem wsparcia.





Cudowne walenie!