Kate Winslet mogła nie zagrać w “Titanicu”. Teraz żałuje, że wcieliła się w Rose?!
Najbardziej znany film o miłości? Na liście wysoko z pewnością znajdzie się „Titanic”. Mimo że od premiery tej produkcji minie w tym roku 27 lat, romantyczną historię Rose i Jacka większość z nas chętnie ogląda, gdy tylko emitowana jest w telewizji. Nie zaskakuje też fakt, że wiele osób zna tę opowieść na pamięć, bez problemu odtwarzając scena po scenie. Ale czy wiecie, że o mały włos nie zobaczylibyście w tym filmie Kate Winslet?
Dziś trudno to sobie wyobrazić, niemniej pierwotnie jej rolę miała otrzymać Nicole Kidman. Później myślano, by zaproponować ją między innymi Gwyneth Paltrow, Claire Danes czy Gabrielle Anwar. Dlaczego 48-latka nie była pierwszym wyborem producentów? Kate Winslet była w latach 90. aktorką kojarzoną głównie z kostiumowymi produkcjami. W związku z tym, obsadzenie jej w filmie, którego akcja dzieje się na początku XX wieku, wydawało się zbyt oczywistym ruchem.
Kate Winslet żałuje grania w “Titanicu”?!
I o ile sam twórca filmu z pewnością nie żałuje swojej decyzji, po jednej z ostatnich wypowiedzi Kate, może się wydawać, że ona sama dziś byłaby w stanie odmówić przyjęcie roli Rose. Dlaczego?!
Zendaya pokazała nagie pośladki w odważnym projekcie Thierry’ego Muglera z 1995 roku
Jakie plusy wynikały z grania w „Titanicu”? Korzyści finansowe i otwarcie nowych drzwi w Hollywood. Minusy? Jak twierdzi aktorka, duża rozpoznawalność.
Bycie sławną było okropne. Odczuwałam wdzięczność, oczywiście, że tak. Miałam dwadzieścia parę lat i udało mi się wynająć mieszkanie. Ale nie chciałam, żeby mnie śledzono, kiedy dosłownie karmiłam kaczki. Miałam poczucie, że muszę wyglądać i zachowywać się w określony sposób. Media ingerowały w moje życie w znacznym stopniu. Moje życie stało się nieprzyjemne – wyznała w rozmowie z magazynem Net-a-Porter.
