Kinga Rusin z partnerem UCIEKALI z rajskiej wyspy! „Nie daliśmy rady…”
Kinga Rusin, która od lat dzieli się z fanami relacjami z egzotycznych podróży, tym razem zaskoczyła bardzo szczerą i krytyczną opinią o jednym z najpopularniejszych kierunków turystycznych na świecie. Mowa o Barbadosie, kojarzonym z idyllicznymi plażami, turkusową wodą i słonecznym klimatem. Niestety, jak przyznała dziennikarka, rzeczywistość była daleka od bajki.
Kinga Rusin zachorowała na egzotycznej wyprawie. „Odcięło mi prąd!”
Kinga Rusin zawiedziona Barbadosem! Uciekła z ukochanym w sam środek dżungli
Rusin, która odwiedziła wyspę w towarzystwie swojego partnera Marka Kujawy, nie szczędziła ostrych słów:
Zdążyliśmy objechać całą wyspę. Z jej czaru została… nazwa i marketingowy chwyt na Rihannę (stąd pochodzi słynna piosenkarka). (…) Nie daliśmy na Barbadosie rady… Za mało natury, za duży bałagan: od architektury po zwykłe życie. (…) Chaotyczna deweloperka, korki, masowa turystyka z gigantycznymi wycieczkowcami na czele wszystko zniszczyły. Została mikro enklawa na zachodzie, gdzie odgrodzono wysokimi murami bogate posiadłości i kilka luksusowych hoteli, mocno ograniczając zwykłym ludziom dostęp do plaży.
Według Rusin wyspa została przytłoczona przez turystykę masową i urbanistyczny chaos, a tzw. „raj” okazał się przereklamowany.
Po rozczarowaniu Barbadosem para zdecydowała się uciec na mniej znaną, spokojniejszą wyspę – Dominikę (nie mylić z Dominikaną). To właśnie tam odnaleźli ciszę, naturę i ukojenie – a wszystko w luksusowym hotelu położonym w samym sercu dżungli.
Kinga Rusin wraca do telewizji! Widzowie przecierają oczy ze zdumienia
Po rozczarowaniu Barbadosem para zdecydowała się uciec na mniej znaną, spokojniejszą wyspę – Dominikę (nie mylić z Dominikaną). To właśnie tam odnaleźli ciszę, naturę i ukojenie, a wszystko w luksusowym hotelu położonym w samym sercu dżungli.
Czarny kostium na czarnej plaży w dżungli. Uciekliśmy z Barbadosu na malutką Dominikę (nie mylić z Dominikaną)! Na najpiękniejsze czarne (wulkaniczne) plaże, jakie do tej pory widzieliśmy (przebijają nawet te na hawajskiej wyspie Maui czy na polinezyjskim Tahiti – napisała w kolejnym poście.
Jak się okazało, Kinga i Marek byli jedynymi gośćmi w hotelu, co tylko spotęgowało bajkowy klimat wyjazdu.
Szczytem szczęścia było to, że – jak się okazało – byliśmy jedynymi gośćmi w jedynym dobrym hotelu na wyspie (rozpoczął się teoretycznie sezon huraganów). Hotel otaczał prawdziwy ogród botaniczny, z mnóstwem przepięknych kwiatów i unikatowych drzew. Czuliśmy się tu niemalże jak para królewska – podsumowała dziennikarka.
![]()
W młodości pozapinana pod szyję głowa siwieje starocie na wierzchu
Brak słów powodzi się !!!!!!!