W Wielkiej Brytanii afera wokół marki Victoria’s Secret.

Chodzi o obsługę jednego z salonów marki, w którym chciała zrobić zakupy 20-letnia Abbie Walsh-Greenfield. Kobieta przyszła do sklepu z przyjaciółką i zaczęła szukać bielizny dla siebie.

Zobacz: Jennifer Lawrence o modelkach Victoria’s Secret: Powinniście umrzeć!

Problem był jednak taki, że klientka nie mogła znaleźć żadnych ubrań w rozmiarze XL. Jedyny model bielizny, na jaki trafiła, to różowe szorty do spania. Abbie oglądała szorty, gdy podeszła do niej sprzedawczyni.

Klientka twierdzi, że kobieta powiedziała:

– Cześć, masz świadomość, jakie rozmiary są w tym sklepie?

Abbie zamarła.

– Kto wie, co by się stało, gdyby komentarz tej sprzedawczyni został skierowany do kogoś o bardzo niskim poczuciu własnej wartości, do kogoś, kto by tego nie zniósł? – pyta klientka sklepu.

Abbie wyszła z salonu i skierowała się do konkurencji. Jak twierdzi, wydała tam 100 funtów w przemiłej atmosferze, „traktowana cudownie i uprzejmie.”

Rzecznik prasowy VS napisał:

Chcemy dotrzeć do klientki i podjąć odpowiednie kroki zgodne z naszym przekonaniem, że w naszych sklepach wszyscy powinni czuć się mile widziani – brzmi komentarz do całej sprawy.

Czytaj: Złośliwi komentują fason majtek Kendall Jenner na pokazie Victoria’s Secret FOTO

Spotkaliście się kiedyś z równie obcesowym podejściem ze strony sprzedawcy?

Klientka Victoria's Secret OBURZONA pytaniem, jakie zadała jej sprzedawczyni

Klientka Victoria's Secret OBURZONA pytaniem, jakie zadała jej sprzedawczyni