Łatwogang zebrał miliony. Onkolog ma ważną wiadomość: “Ja zupełnie w to nie wierzę”
Szok po rekordowej zbiórce Łatwoganga. Internet świętuje historyczny wynik, ale lekarze biją na alarm i mówią wprost o poważnym problemie systemowym. Miliony Polaków zaangażowały się w pomoc dzieciom chorym na raka, jednak kulisy całej akcji pokazują coś, o czym wcześniej mało kto mówił. Czy ten sukces to jednocześnie sygnał, że coś w Polsce nie działa tak, jak powinno?
Sukces Łatwoganga, który poruszył całą Polskę
W ostatnich dniach cały kraj żył jedną akcją, czyli charytatywnym streamem Łatwoganga. Transmisję śledziły setki tysięcy osób jednocześnie, a do inicjatywy dołączali kolejni influencerzy, celebryci i zwykli internauci.
Z każdą godziną rosła nie tylko kwota na liczniku, ale też emocje i poczucie, że dzieje się coś absolutnie wyjątkowego. Jednak w tle tego ogromnego sukcesu zaczęły pojawiać się pytania, które dla wielu mogą być niewygodne…
Nie ma żadnej sprzeczności w chwaleniu zbiórki Latwogang i wspieraniu jej oraz w jednoczesnym domaganiu się, by nasze państwo zapewniło europejskie standardy w ochronie zdrowia.
— Jakub Wiech (@jakubwiech) April 26, 2026
Problemem nie jest zbiórka - tylko fakt, że jako społeczeństwo pozwalamy na to, by nasze państwo… pic.twitter.com/VI3bl9rAcT
Lekarz nie ma wątpliwości. “Problemem nie jest zbiórka…”
Dopiero po czasie głos zabrali eksperci. Jak podkreślił lekarz związany z Naczelną Izbą Lekarską, sama zbiórka, choć imponująca, to nie rozwiązuje najważniejszych problemów:
Pierwsza kwestia jest taka, że jeśli chodzi o leczenie dzieci w onkologii dziecięcej, to absolutna większość terapii jest refundowana. To jest trochę obalanie pewnego mitu, bo tak naprawdę te pieniądze tylko w małej części idą na samo leczenie. Trzeba jasno powiedzieć, że NFZ w większości przypadków staje tutaj na wysokości zadania – podsumował dr Jakub Kosikowski w rozmowie z “Faktem”.
Zwrócono uwagę, że większość terapii onkologicznych dla dzieci w Polsce jest już refundowana, a prawdziwy problem leży gdzie indziej, czyli w systemie wsparcia dla rodzin. Chodzi m.in. o sytuacje, gdy rodzic musi zrezygnować z pracy, by opiekować się chorym dzieckiem, co prowadzi do ogromnych problemów finansowych i życiowych.
Te ponad 250 mln zł może realnie pomóc rozwiązać wiele bardzo poważnych problemów, których państwo samo dziś po prostu nie rozwiązuje, a których NFZ też nie jest w stanie załatwić, bo to nie jest jego rola. Pytanie brzmi bardziej: czy jesteśmy gotowi na systemowe zmiany w tej opiece socjalnej? I powiem szczerze – ja zupełnie w to nie wierzę. Dlatego myślę, że to jest po prostu kolejne wołanie na puszczy – podsumował w rozmowie z “Faktem”.
Ekspert podkreślił też, że takie zbiórki pokazują coś jeszcze: społeczeństwo próbuje łatać luki, których państwo nie jest w stanie skutecznie wypełnić. I choć akcja Łatwoganga jest powodem do dumy, dla wielu stanowi też sygnał alarmowy.
Rekordowe miliony i skala, jakiej jeszcze nie było
Jedno jest pewne, że pod względem liczb ta akcja przeszła do historii. Łatwogang prowadził transmisję przez 9 dni, a jej finał przyciągnął ogromną uwagę całego internetu.
Efekt? Zebrano ponad 250 milionów złotych, a według części danych nawet ponad 280 milionów złotych na rzecz Fundacja Cancer Fighters.
W akcję zaangażowały się setki twórców, firm i widzów, a skala mobilizacji była bezprecedensowa. To największa tego typu zbiórka w historii polskiego internetu, która nie tylko pomogła konkretnym dzieciom, ale też rozpoczęła ważną dyskusję o stanie systemu opieki i realnym wsparciu dla rodzin.




