Maja Sablewska opowiada o tragedii z dzieciństwa

1-30-r1-R1 1-30-r1-R1

Zaczynała od opiekowania się gwiazdami. Wielu z nas kojarzy ją u boku Dody. Potem przeszła ogromną metamorfozę, zasiadała w jury X Factora, wreszcie dostała własny program, który podbił serca widzów. Oczywiście mowa o Mai Sablewskiej, która wyznała, że nie zawsze miała z górki. W dzieciństwie padła ofiarą nieszczęśliwego wypadku, który swój finał miał na sali operacyjnej.

Zauważyliście, że Maja jedno oko ma zielone, jedno niebieskie? Genetyka? Niestety, nie. Stylistka jest po przeszczepie soczewki:

– Zaczęło się niewinnie – od jazdy na rowerze. Nauczył mnie jej tata. Byłam tak dumna, że chciałam się tym z kimś podzielić. Przewiozłam moją koleżankę. Kiedy zobaczyła to jej mama, zdenerwowała się i bardzo na mnie nakrzyczała. Wróciłam do domu i postanowiłam, że pogram w gumę. Bez koleżanki? Zahaczyłam gumę o klamkę, a ta strzeliła w moje prawe oko. Straciłam wzrok – wyznała Maja w rozmowie z Galą.

Najpierw Sablewska musiała nosić bardzo grube okulary, przez co była wyśmiewana w podstawówce:

– Niemal codziennie płakałam.

Przeszczep wykonano, gdy miała 15 lat. Wtedy przestano ją szykanować.

Współczujemy.

&nbsp
Maja Sablewska opowiada o tragedii z dzieciństwa

Maja Sablewska opowiada o tragedii z dzieciństwa

Maja Sablewska opowiada o tragedii z dzieciństwa

   
21 Komentarze
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze

Tutaj sie wychowalam, wszędzie patologia społeczna , niby nauczyciele , niby świetne społeczeństwo – wszystko było patologiczne – Polska – przyzwolenie na znęcanie sie, nad minimetrem wyzwolonej myśli .

A potem dzieci prześladujace innych w szkole, jeśli zostają szefami prześladują dalej – swoich pracownikow. Wiedzą, ze mogą, wiedzą jak. Czują, ze to w porządku, bo nikt ich nigdy nie ukarał za to, to przeciez tylko takie “przekomarzanie”. Niektórzy trafiają na ludzi, którzy już są świadomi co to właściwie jest i wyciągają konsekwencje. Skarżą o mobbing.

Matka tej koleżanki to jakaś furiatka. Zabiłyby się na tym rowerze?

[b]gość, 03-07-14, 09:13 napisał(a):[/b]Ludzie wyolbrzymiają takei szkolne “prześladowania”. Fakt, czasem zdarzają się ekstremalne przypadki, ale w większości to zwykłe przekomarzanie. To wzmacnia charakter i nieco przygotowuje do prawdziwego życia, kiedy nikt nikogo po główce przecież nie głaszcze… Jak dla mnie narzekanie na szykanowanie w szkole to jest oznaka słabości i cackanie się ze sobą. Z resztą komu w szkole nie dokuczali?! A potem się ludzie dziwią, że dzisiejsza młodzież taka delikatna, chłopaki wygladają jak dziewczyny itd……………. co to za brednie ! chyba jesteś takim bydłem bo o człowieku mowy tutaj nie maChyba mało w d*pę od życia dostałeś/aś, pisząc takie brednie. Osobiście ze względu na swoją wcześniejszą wagę byłam wyśmiewana i obrażana na każdym kroku, nauczyciele jak to nauczyciele udawali, że nie widzą, a ja wracając do domu, codziennie korzystałam z okazji, żeby wyryczeć się w poduszkę. To wzmacnia charakter, tak? Mój wzmocniło tak, że nie ufam ludziom, długi czas byłam nieśmiała i miałam problemy z nawiązywaniem znajomości. Teraz jestem innym człowiekiem ale ból psychiczny pozostał. Nie dopuszczam do siebie ludzi, nie zwierzam im się z moich uczuć, odrzucam każdego na kim mi zależy, bo boję się, że skończy się to zranieniem, a w życiu już dość przeżyłam. Serio? Twierdzisz, że to niewinne przekomarzania?Ludzie a szczególnie dzieci nie myślą co mówią. Po latach o tym zapominają. Ale uwierz mi, że osoba, która usłyszała od nich przykre słowa zapamięta je do końca życia.

[b]gość, 03-07-14, 09:13 napisał(a):[/b]Ludzie wyolbrzymiają takei szkolne “prześladowania”. Sprzedawczyni z pobliskiego sklepu miała kiedyś dzień na zwierzenia i opowiedziała mi historię swojej córki, którą miesiącami wyśmiewały koleżanki. Powodem było wszystko. Dziewczyna powoli pogrążała się w depresji, aż nadszedł dzień, kiedy w szatni przed lekcją wf koleżanki uznały, że ma wyplamione majtki. W rzeczywistości był to obrazek w kształcie jabłuszka naprasowany na tkaninę. Dziewczyna wróciła do domu i straciła kontakt z rzeczywistością. Nie odezwała się już nigdy. Przebywa w szpitalu psychiatrycznym. Rodzice nie mają córki a ona sam nie ma “prawdziwego życia”, jak się wyraziłaś. Nie ma żadnego życia Wegetuje.

[b]gość, 03-07-14, 13:13 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 03-07-14, 09:01 napisał(a):[/b]Ludzie wyolbrzymiają takei szkolne “prześladowania”. Fakt, czasem zdarzają się ekstremalne przypadki, ale w większości to zwykłe przekomarzanie. To wzmacnia charakter i nieco przygotowuje do prawdziwego życia, kiedy nikt nikogo po główce przecież nie głaszcze… Jak dla mnie narzekanie na szykanowanie w szkole to jest oznaka słabości i cackanie się ze sobą. Z resztą komu w szkole nie dokuczali?! A potem się ludzie dziwią, że dzisiejsza młodzież taka delikatna, chłopaki wygladają jak dziewczyny itd…pierdolisz jak potłuczona albo też byłaś takim szkolnym prześladowcą[/quote]dokładnie-jak się jest katem a nie ofiarą to poniewieranie w szkole nazywa się “przekomarzaniem”. Niestety, ale dzieci też potrafią być bardzo okrutne i rujnować życie swoim kolegom, bo nie nauczono ich gdzie kończy się żart, a zaczyna pastwienie nad innymi

[b]gość, 03-07-14, 10:07 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 03-07-14, 09:13 napisał(a):[/b]Ludzie wyolbrzymiają takei szkolne “prześladowania”. Fakt, czasem zdarzają się ekstremalne przypadki, ale w większości to zwykłe przekomarzanie. To wzmacnia charakter i nieco przygotowuje do prawdziwego życia, kiedy nikt nikogo po główce przecież nie głaszcze… Jak dla mnie narzekanie na szykanowanie w szkole to jest oznaka słabości i cackanie się ze sobą. Z resztą komu w szkole nie dokuczali?! A potem się ludzie dziwią, że dzisiejsza młodzież taka delikatna, chłopaki wygladają jak dziewczyny itd……………. co to za brednie ! chyba jesteś takim bydłem bo o człowieku mowy tutaj nie maChyba mało w d*pę od życia dostałeś/aś, pisząc takie brednie. Osobiście ze względu na swoją wcześniejszą wagę byłam wyśmiewana i obrażana na każdym kroku, nauczyciele jak to nauczyciele udawali, że nie widzą, a ja wracając do domu, codziennie korzystałam z okazji, żeby wyryczeć się w poduszkę. To wzmacnia charakter, tak? Mój wzmocniło tak, że nie ufam ludziom, długi czas byłam nieśmiała i miałam problemy z nawiązywaniem znajomości. Teraz jestem innym człowiekiem ale ból psychiczny pozostał. Nie dopuszczam do siebie ludzi, nie zwierzam im się z moich uczuć, odrzucam każdego na kim mi zależy, bo boję się, że skończy się to zranieniem, a w życiu już dość przeżyłam. Serio? Twierdzisz, że to niewinne przekomarzania?Ludzie a szczególnie dzieci nie myślą co mówią. Po latach o tym zapominają. Ale uwierz mi, że osoba, która usłyszała od nich przykre słowa zapamięta je do końca życia.[/quote]Popieram. Niektóre doświadczenia nie wzmacniają tylko rozwalają psychikę na całe życie.

[b]gość, 03-07-14, 09:01 napisał(a):[/b]Ludzie wyolbrzymiają takei szkolne “prześladowania”. Fakt, czasem zdarzają się ekstremalne przypadki, ale w większości to zwykłe przekomarzanie. To wzmacnia charakter i nieco przygotowuje do prawdziwego życia, kiedy nikt nikogo po główce przecież nie głaszcze… Jak dla mnie narzekanie na szykanowanie w szkole to jest oznaka słabości i cackanie się ze sobą. Z resztą komu w szkole nie dokuczali?! A potem się ludzie dziwią, że dzisiejsza młodzież taka delikatna, chłopaki wygladają jak dziewczyny itd…pierdolisz jak potłuczona albo też byłaś takim szkolnym prześladowcą

[b]gość, 03-07-14, 10:07 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 03-07-14, 09:13 napisał(a):[/b]Ludzie wyolbrzymiają takei szkolne “prześladowania”. Fakt, czasem zdarzają się ekstremalne przypadki, ale w większości to zwykłe przekomarzanie. To wzmacnia charakter i nieco przygotowuje do prawdziwego życia, kiedy nikt nikogo po główce przecież nie głaszcze… Jak dla mnie narzekanie na szykanowanie w szkole to jest oznaka słabości i cackanie się ze sobą. Z resztą komu w szkole nie dokuczali?! A potem się ludzie dziwią, że dzisiejsza młodzież taka delikatna, chłopaki wygladają jak dziewczyny itd……………. co to za brednie ! chyba jesteś takim bydłem bo o człowieku mowy tutaj nie maChyba mało w d*pę od życia dostałeś/aś, pisząc takie brednie. Osobiście ze względu na swoją wcześniejszą wagę byłam wyśmiewana i obrażana na każdym kroku, nauczyciele jak to nauczyciele udawali, że nie widzą, a ja wracając do domu, codziennie korzystałam z okazji, żeby wyryczeć się w poduszkę. To wzmacnia charakter, tak? Mój wzmocniło tak, że nie ufam ludziom, długi czas byłam nieśmiała i miałam problemy z nawiązywaniem znajomości. Teraz jestem innym człowiekiem ale ból psychiczny pozostał. Nie dopuszczam do siebie ludzi, nie zwierzam im się z moich uczuć, odrzucam każdego na kim mi zależy, bo boję się, że skończy się to zranieniem, a w życiu już dość przeżyłam. Serio? Twierdzisz, że to niewinne przekomarzania?Ludzie a szczególnie dzieci nie myślą co mówią. Po latach o tym zapominają. Ale uwierz mi, że osoba, która usłyszała od nich przykre słowa zapamięta je do końca życia.[/quote]OMG jakbym o sobie czytała…

maja nienopowiedziala nam jeszcze o swojej porannej kupie

Dlr

W

Przeszczep mozgu

Ludzie wyolbrzymiają takei szkolne “prześladowania”. Fakt, czasem zdarzają się ekstremalne przypadki, ale w większości to zwykłe przekomarzanie. To wzmacnia charakter i nieco przygotowuje do prawdziwego życia, kiedy nikt nikogo po główce przecież nie głaszcze… Jak dla mnie narzekanie na szykanowanie w szkole to jest oznaka słabości i cackanie się ze sobą. Z resztą komu w szkole nie dokuczali?! A potem się ludzie dziwią, że dzisiejsza młodzież taka delikatna, chłopaki wygladają jak dziewczyny itd……………. co to za brednie ! chyba jesteś takim bydłem bo o człowieku mowy tutaj nie ma

[b]gość, 03-07-14, 09:01 napisał(a):[/b]Ludzie wyolbrzymiają takei szkolne “prześladowania”. Fakt, czasem zdarzają się ekstremalne przypadki, ale w większości to zwykłe przekomarzanie. To wzmacnia charakter i nieco przygotowuje do prawdziwego życia, kiedy nikt nikogo po główce przecież nie głaszcze… Jak dla mnie narzekanie na szykanowanie w szkole to jest oznaka słabości i cackanie się ze sobą. Z resztą komu w szkole nie dokuczali?! A potem się ludzie dziwią, że dzisiejsza młodzież taka delikatna, chłopaki wygladają jak dziewczyny itd…Sorry, ale NIE.W dorosłym życiu nikt nie ma prawa cię dotknąć bez twojej zgody, ani zabrać twoich rzeczy. W dorosłym życiu przestępstwa zgłasza sie na policję. To, co dzieje sie w szkołach (bicie, wymuszenia, pietnowanie “donosicielstwa”) nie jest przygotowaniem do dorosłego życia, co najwyzej do jakiejś patologii.

Ludzie wyolbrzymiają takei szkolne “prześladowania”. Fakt, czasem zdarzają się ekstremalne przypadki, ale w większości to zwykłe przekomarzanie. To wzmacnia charakter i nieco przygotowuje do prawdziwego życia, kiedy nikt nikogo po główce przecież nie głaszcze… Jak dla mnie narzekanie na szykanowanie w szkole to jest oznaka słabości i cackanie się ze sobą. Z resztą komu w szkole nie dokuczali?! A potem się ludzie dziwią, że dzisiejsza młodzież taka delikatna, chłopaki wygladają jak dziewczyny itd…

dobrze że ma gały

Niema tego zlego , coby na dobre nie wyszlo, w dziecinstwie nieszczescie, a w doroslym zyciu szczescie , dzieki diecie zmienily jej sie rysy twarzy

przeszczep czego?

Nogi ma super!!