Michael Jackson po tym jak ucichła sprawa o molestowanie przez niego dzieci, wpadł w kolejne tarapaty. Teraz będzie musiał poradzić sobie z arabskim szejkiem Abdullah bin Hamad bin Isa al-Chalifa.

Gwiazdor podobno podczas pobytu w Bahrajnie otrzymał od księcia 7 milionów dolarów, Rolls-Royce’a wartego 250 tysięcy dolarów oraz studio nagrań. Według Jacksona był to prezent, ale według szejka miała to być zaliczka za kolejne dwie płyty Króla Popu oraz jego biografie, do których prawa miał otrzymać książę.

Chyba doszło do małego nieporozumienia, które niestety zakończy się w sądzie, ponieważ Abdullah bin Hamad bin Isa al-Chalifa złożył już pozew.

Biedny Michael nic mu ostatnio nie wychodzi.