Zdarza się, niektóre gwiazdy w specyficznym momencie swojej kariery odnajdują Boga. Muniek Staszczyk daleki był od różańca, a bardzo bliski imprezom i narkotykowym ekscesom. Teraz odnalazł Boga i wbrew pozorom, nie w silnych urojeniach po psychodelicznych narkotykach, a w Medjugorie.

– Wydaje mi się, że to jedno z najważniejszych miejsc na świecie, że tam Matka Boża robi to, co chce. Najwyższe autorytety badają różne zjawiska, do których nie ma postaw, żeby się działy i nie znajdują odpowiedzi. Mnie się też coś niewyjaśnionego przydarzyło. Pyta pani o namacalne dowody. Ja nie pojechałem tam szukać dowodów, ani sensacji i to co tam przeżyłem to jest coś bardzo osobistego. Nie chcę o tym opowiadać w gazecie, ale zdradzę tyle, że poczułem tam miłość, ogromną miłość. Poryczałem się, chociaż msza była po włosku, a ja po włosku znam 15 słów i moja żona też ryczała, a nikt się na żadne ryczenie nie umawiał.
Wiele rzeczy się tam zmieniło. Wcześniej się śmiałem z różańca, że to jakiś zabobon, a teraz jestem pierwszy do różańca. Zmienił się też mój stosunek do kobiet – mówi artysta w Rzeczpospolitej.

Będzie bardziej kościelna wersja T. Love?

Cały wywiad przeczytacie tutaj.

&nbsp

Muniek Staszczyk odnalazł Boga