Świat ogarnęła royal baby frenzy, czyli gorączka związana z narodzinami małego księcia.

Książę Cambridge, bo taki też tytuł otrzyma bobas, ma zaledwie dwa dni, a już jest jedną z najbardziej znanych osób w Wielkiej Brytanii.
Gazety do znudzenia wałkowały wczoraj temat jego pojawienia się na świecie. Zrobiło się monotematycznie, wszyscy chcą wiedzieć jak najwięcej na temat porodu księżnej: kiedy odeszły wody, jaką siłę miały skurcze i czyje imię wykrzykiwała podczas bólów porodowych.

A przecież to dopiero początek. Zacznie się teraz komentowanie książęcego wózka, wyprawki, a w końcu ewentualnych kolek i pierwszego ząbka…
 

&nbsp

Okładki brytyjskiej prasy krzyczą: Jest syn!

Okładki brytyjskiej prasy krzyczą: Jest syn!

Okładki brytyjskiej prasy krzyczą: Jest syn!

Okładki brytyjskiej prasy krzyczą: Jest syn!

Okładki brytyjskiej prasy krzyczą: Jest syn!

Okładki brytyjskiej prasy krzyczą: Jest syn!

Okładki brytyjskiej prasy krzyczą: Jest syn!

Okładki brytyjskiej prasy krzyczą: Jest syn!