Rok temu odszedł niezapomniany muzyk. Fani do dziś go wspominają!
Michał Orzechowski był znany pod pseudonimem DJ Hazel. Producent współpracował z gwiazdami na całym świecie i był powszechnie lubiany nie tylko w środowisku muzyki klubowej. Mija rok od jego śmierci.
DJ Hazel nie żyje
Michał Orzechowski, czyli DJ Hazel, był producentem muzycznym i dla wielu ikoną muzyki klubowej. Jego najbardziej znanym utworem bez wątpienia był kultowy utwór “Weź Pigułkę” który w momencie pisania tego artykułu zebrał ponad 11 milionów wyświetleń.
Przez lata kariery współpracował również z zagranicznymi muzykami, a w jej trakcie zdobył także wiele nagród, m.in. tytuł Wicemistrza Europy na Mistrzostwach Europy DJ-ów w Niemczech. Rezydował w polskich klubach: Ekwador Manieczki oraz Omen Club Płośnica. 7 maja zeszłego roku media obiegła informacja o śmierci DJ a Hazela. Miał zaledwie 44 lata, a jego ciało znaleziono w samochodzie – ruszyła lawina spekulacji.
Tajemnicze okoliczności śmierci DJ-a Hazela
Ciało DJ-a zostało znalezione w jego pojeździe, który stał zaparkowany w pobliżu jeziora w Skępem niedaleko Lipna. W mediach społecznościowych wiele gwiazd i fanów wyrażało swoje wyrazy współczucia dla bliskich zmarłego:
DJ Hazel nie żyje, nie mogę w to uwierzyć. Michał był jednym z pierwszych, którzy nie bali się totalnie „nieakceptowalnych” jak na tamte czasy połączeń jak zagranie z Pawbeats Orchestra „Weź pigułkę” na Przystanku Woodstock. Dziękuję za najsłynniejszą banię w Polsce, za te 15 baniek, za bycie totalnym ziomalem z niepodrabialnym dystansem i kopalnią anegdot przy każdym bydgoskim (i nie tylko) spotkaniu. Serce pęka – napisał znany producent muzyczny Pawbeat.
Głos zabrała również jego pogrążona w żałobie narzeczona:
W jednej sekundzie sprawiłeś, że moje serce zaczęło mocniej bić po latach, że w sekundzie zostało roztrzaskane na miliony kawałków, które się już nie da poskładać. Ja się z Tobą Misiaczku mój kochany nie żegnam, Ty po prostu za mną czekaj – napisała po jego śmierci.
Rok temu zmarł DJ Hazel
Dziś mija rok od śmierci DJ-a. Wciąż nie znamy dokładnych przyczyn jego śmierci, choć mija rok. Wiadomo, że do zgonu nie przyczyniły się osoby trzecie, ale według doniesień TVP, w momencie śmierci nie był pod wpływem środków odurzających, ani alkoholu.
Śmierć bliskiej osoby to nie jednorazowe wydarzenie. To proces, długa i bolesna podróż. Czasem tęsknota powraca niespodziewanie, uderza jak fala, gdy najmniej się jej spodziewamy. Wtedy znowu przeżywamy ból straty, jakby wydarzyła się właśnie teraz. Każdy nowy dzień zaczyna się od tej samej, boleśnie świeżej świadomości: ich już nie ma. To uderzenie w serce, które powtarza się każdego ranka. Żałoba nie ma końca. Uczymy się jedynie żyć z nią, radzić sobie z falami smutku, które nas zalewają – pisała o stracie jego partnerka.




