Ruszyło “Sanatorium miłości”. Uczestniczka już wszystkich zirytowała. Seniorzy wściekli
Nowy sezon „Sanatorium miłości” dopiero się rozpoczął, a wśród kuracjuszy już pojawiły się pierwsze napięcia. Jedną z najbardziej wyrazistych uczestniczek programu okazała się Barbara ze Szczecina. Jej pewność siebie i bezpośredni styl bycia szybko zaczęły wzbudzać emocje.
Kim jest Barbara z „Sanatorium miłości”?
Barbara przez wiele lat prowadziła bardzo aktywne życie zawodowe. Jak sama opowiadała w programie, była mężatką przez około dziesięć lat. Jej mąż pracował jako marynarz, jednak z czasem odszedł, gdy ich syn był jeszcze mały. Od tamtej pory kobieta musiała radzić sobie sama i wychowywać dziecko w pojedynkę.
Karierę zawodową zaczynała jako projektantka w biurze projektowym. Później postawiła na własny biznes i przez lata prowadziła salon fryzjerski. W kolejnych latach pracowała także jako agentka ubezpieczeniowa. Po zakończeniu działalności w branży finansowej zdecydowała się na zupełnie inną drogę zawodową i zaczęła pracować jako opiekunka osób starszych.
Do dziś zajmuje się tym zawodem, głównie poza granicami Polski. Jak zdradziła, zazwyczaj wyjeżdża na kilkutygodniowe zlecenia do pracy za granicą. Dzięki temu prowadzi bardzo aktywne życie, często podróżuje i poznaje nowych ludzi.
Od początku było o niej głośno
Już od pierwszych chwil w programie Barbara dała się poznać jako osoba niezwykle pewna siebie i bardzo bezpośrednia. W zapowiedzi swojego udziału w show jasno podkreślała, że nie boi się rywalizacji.
Nie każdy zna język miłości tak jak ja. Będzie nas kilka, na pewno myślę. Taka rywalizacja. A ja jestem takim typem sportowym i walecznym — deklarowała jeszcze zanim dotarły pozostałe uczestniczki.
Tak mocna deklaracja od razu zwróciła uwagę pozostałych kuracjuszek. Gdy wszystkie panie spotkały się pod tężnią w Konstancinie szybko okazało się, że Barbara bardzo lubi mówić i chętnie przejmuje inicjatywę w rozmowach. Pozostałe uczestniczki zaczęły jednak odczuwać irytację, ponieważ Barbara często nie dawała dojść do głosu innym.
Szczególnie Lilla i Bożena próbowały dowiedzieć się więcej o Ewie, uczestniczce, która dotarła na miejsce jako ostatnia. W rozmowach jednak często dominował głos Barbary.
Szybkie randki i bardzo bezpośrednie pytania
Jeszcze więcej emocji pojawiło się podczas tzw. szybkich randek. To moment programu, w którym uczestnicy mają okazję lepiej się poznać i sprawdzić, czy między nimi pojawi się chemia. Barbara postanowiła podejść do tego zadania bardzo konkretnie. Bez zbędnych wstępów zaczęła zadawać mężczyznom serię pytań. Jak się okazało, były one dość szczegółowe i momentami bardzo osobiste.
Kuracjuszka ze Szczecina pytała swoich rozmówców m.in. o to, gdzie mieszkają, jakim samochodem jeżdżą, jakie mają wykształcenie czy gdzie najczęściej wyjeżdżają na wakacje. W pewnym momencie padło nawet pytanie o… czyste paznokcie. Niektórzy uczestnicy byli wyraźnie zaskoczeni tak bezpośrednim stylem rozmowy. Jeden z nich, Mike, w pewnym momencie nie wytrzymał.
Czy jeszcze mam powiedzieć, ile mam emerytury? — zapytał z ironią.
Napięcie między uczestniczkami pojawiło się także w momencie przydzielania pokoi. Lilla otwarcie przyznała, że nie chciałaby mieszkać razem z Barbarą.
Basia jest ekstrawertyczką, a poza tym potrzebuje ciągle zainteresowania i bardzo ciężko jest mi to znieść — powiedziała wprost.
Ostatecznie jednak obie kobiety trafiły do jednego pokoju. Szybko okazało się, że różnice charakterów są bardzo widoczne.
Do akcji wkroczyła Marta Manowska
Sytuacja zrobiła się na tyle napięta, że do rozmowy musiała włączyć się prowadząca program Marta Manowska. Dziennikarka próbowała uspokoić atmosferę i załagodzić konflikt.
Basia po prostu zagaduje wszystko i wszystkich — zauważyła prowadząca.
Po chwili dodała również żartobliwie:
Jak tak dalej będzie, to masz przerąbane.
Lilla nie kryła jednak swojego zmęczenia sytuacją.
Basia mnie męczy — przyznała szczerze.
Barbara nie wydawała się jednak przejmować krytyką. Wprost stwierdziła, że każda z nich ma po prostu inny temperament. Jej śpiew słychać było podobno jeszcze długo po ciszy nocnej. Głos Barbary niósł się po całym sanatorium, co tylko potwierdziło opinię innych uczestników, że jest osobą niezwykle ekspresyjną.
Nieprawda. Ja nadaję na innych falach, ona na innych falach. A ja mogę zaśpiewać „O sole mio” — odpowiedziała.
Choć to dopiero początek nowego sezonu „Sanatorium miłości”, wiele wskazuje na to, że Barbara może być jedną z najbardziej wyrazistych bohaterek tej edycji. W zapowiedzi kolejnego odcinka zasugerowano, że kuracjuszka może popaść w konflikt także z innymi uczestniczkami programu.




Pani jest ponadnormatywnie ekspresywna i gra spokojniejszym na nerwach. Chyba sie nie uderzą?