Sarah Jessica Parker zdradziła przepis na spokój w związku
Pamiętamy jeszcze czas, gdy małżeństwo Sarah Jessica Parker z Matthew Broderickiem przeżywało kryzys.
Związek ocalał – być może dzięki temu, że na świat przyszła dwójka dzieci i rodzice zaczęli mieć pełne ręce roboty. Przestali dyskutować, zaczęli współpracować.
Dziś SJP zdradza swój sekret na trwałość związku:
Nie rozmawiamy zbyt dużo o naszym małżeństwie. To prawdopodobnie jest dobry wybór – oświadczyła aktorka w rozmowie z Marie Claire.
Jest tak wiele innych rzeczy w naszym życiu, które są znacznie ważniejsze od roztrząsania każdego drobiazgu w związku – stwierdziła Sarah.

podziwiam ją, ja bym nie wybaczyła.
nie mogę na nią patrzeć z tym kolesiem…ona i Big to jest para 🙂 szkoda, że poza serialem nie jest z przystojniakiem…
Claudis004, 05-08-11, 17:15 napisał(a):Uwielbiam SJP. Myślałam,że będzie nas czekał kolejny dramatyczny rozwód rodem z Mody na Sukces. Okazało się inaczej. Lubię Sarah jako serialową Carrie,a prywatnie jeszcze bardzieja ja bym wolała, żeby za tą zdradę kopnęła go w dupe.
gość, 05-08-11, 11:15 napisał(a):no i tak powinno byc! po prostu zyja razem , sa druzynabrzmi raczej jakby żyli osobno i bali się ze sobą porozmawiać, bo jakby pogadali okazałoby się, że już lepiej się rozejść….
gość, 05-08-11, 10:22 napisał(a):gość, 05-08-11, 10:03 napisał(a):ja jestem w związku 5 lat i uważam, że nie można lekceważyć problemów i czasem warto przedyskutować problemyona jest jego zona 14 lat, czyli pewnie sa ze soba jeszcze dluzej, w sumie sporo dluzej niz 5 lat, wiec moze daj szanse temu co mowi ;)tylko bez wpadania w skrajnosci, nie mowic o kazdym duperelu to jedno, ale to nie znaczy, ze nie warto czasem porozmawiac o wiekszych problemach :)znam dużo małżeństw które są ze sobą 50 lat, też nie gadali i nie były to szczęśliwe życia. jakby pogadali to z korzyścią dla wszystkich rozeszliby sie gdzieś w okolicach studiów, liceum.
Ale ona brzydka
to co mówi jest sprzeczne ze wszystkimi obecnie modnymi trendami “przegadywania ” problemów, bardzo dojrzałe i niezależne jest jej pdejscie, szacun…
no i tak powinno byc! po prostu zyja razem , sa druzyna
gość, 05-08-11, 10:17 napisał(a):Trochę się zgodzę, ale nie do końca. Ja jestem w ponad 5 letnim związku, planujemy wspólną przyszłość i myślę, że to jest właśnie ten facet. Nie można gadać cały czas o związku, ale jednak czasem trzeba. My ogólnie nie rozmawiamy o tym, żyjemy “chwilą” jest nam ze sobą dobrze, ale nie wyobrażam sobie, CZASAMI jak jestem na niego za coś bardzo zła, żebyśmy tego nie omówili! Bo inaczej dalej będzie robił to samo! A tak, ja mu zwracam uwagę, rozmawiamy o tym a potem jakiś żart na rozluźnienie i żyjemy dalej. Jedyna rzecz, której chyba nigdy nie zrozumiem, to to, dlaczego faceci tak wstydzą się mówić kocham i dlatego mówią to rzadko. Wszyscy faceci, których znam mówią kocham może raz na tydzień. Co jest z nimi nie tak ;)?ja z moim jestem ponad pięc lat i mówi mi to codziennie:)
Uwielbiam SJP. Myślałam,że będzie nas czekał kolejny dramatyczny rozwód rodem z Mody na Sukces. Okazało się inaczej. Lubię Sarah jako serialową Carrie,a prywatnie jeszcze bardziej
czyli się nie znają…
gość, 05-08-11, 10:41 napisał(a):gość, 05-08-11, 09:10 napisał(a):gość, 05-08-11, 08:33 napisał(a):trochę słaby ten “przepis”nie zgodzę się, jestem w 6letnim związku i to co mówi SJP to prawda, wpadliśmy w kryzys, ciągle gadaliśmy o tym co jest złe, jak poprawić zwiazek, jak być razem by było lepiej, prawie codziennie sie kłociliśmy, w końcu padła decyzja, żadnego psychologicznego paprania się się – nie gadamy melodramatycznie jak amerykanie w filmach o związku, nie ma w rozstrząsania ani dyskutowania i…kurde podziałałąo jak ręką odjął, każde mówi co chce i koniec, i jest dobrzeNie, to tylko wniosek, że nie potraficie/nie nauczyliście się jeszcze ze sobą rozmawiać. A ta umiejętność potrafi wyciągnąć związek z każdej czarnej dziury. Nie chodzi o roztrząsania czy melodramatyczne gadki. Raczej o umiejętność przegadania problemu, bez emocjonalnej gry czy wyciągania starych brudów. Dokładnie, nie trzeba robić histerii a umieć usiąść i porozmawiać co jest nie tak. Co z tego ze SJP jest ze swoim mezem 14 lat, skoro on ja zdradza a ona uważa ze to norma malzenska
no sorry, ale zdrada to nie jest taki drobiazg
Ona chyba powiedziala w tym wywiadzie ze nie opowiada o swoim malzenstwie w mediach.
o proszę, to zupełnie nowa rada, kompletnie sprzeczna z tym co się do tej pory słyszało… uważam, że nie jest to dobre, bo jak się w związku coś psuje to chyba lepiej to wyjaśnić niż szukać szczęscia gdzie indziej, hm?
Zabawny pomysł, kocham ją:)
z jej bredni wynika jedno – trwałość malzenstwa zapewnia zamiatanie problemow po dyuwan, wybaczanie sobie zdrad itd, ZALOSNE!!
gość, 05-08-11, 09:10 napisał(a):gość, 05-08-11, 08:33 napisał(a):trochę słaby ten “przepis”nie zgodzę się, jestem w 6letnim związku i to co mówi SJP to prawda, wpadliśmy w kryzys, ciągle gadaliśmy o tym co jest złe, jak poprawić zwiazek, jak być razem by było lepiej, prawie codziennie sie kłociliśmy, w końcu padła decyzja, żadnego psychologicznego paprania się się – nie gadamy melodramatycznie jak amerykanie w filmach o związku, nie ma w rozstrząsania ani dyskutowania i…kurde podziałałąo jak ręką odjął, każde mówi co chce i koniec, i jest dobrzeNie, to tylko wniosek, że nie potraficie/nie nauczyliście się jeszcze ze sobą rozmawiać. A ta umiejętność potrafi wyciągnąć związek z każdej czarnej dziury. Nie chodzi o roztrząsania czy melodramatyczne gadki. Raczej o umiejętność przegadania problemu, bez emocjonalnej gry czy wyciągania starych brudów.
gość, 05-08-11, 10:03 napisał(a):ja jestem w związku 5 lat i uważam, że nie można lekceważyć problemów i czasem warto przedyskutować problemyona jest jego zona 14 lat, czyli pewnie sa ze soba jeszcze dluzej, w sumie sporo dluzej niz 5 lat, wiec moze daj szanse temu co mowi ;)tylko bez wpadania w skrajnosci, nie mowic o kazdym duperelu to jedno, ale to nie znaczy, ze nie warto czasem porozmawiac o wiekszych problemach 🙂
Trochę się zgodzę, ale nie do końca. Ja jestem w ponad 5 letnim związku, planujemy wspólną przyszłość i myślę, że to jest właśnie ten facet. Nie można gadać cały czas o związku, ale jednak czasem trzeba. My ogólnie nie rozmawiamy o tym, żyjemy “chwilą” jest nam ze sobą dobrze, ale nie wyobrażam sobie, CZASAMI jak jestem na niego za coś bardzo zła, żebyśmy tego nie omówili! Bo inaczej dalej będzie robił to samo! A tak, ja mu zwracam uwagę, rozmawiamy o tym a potem jakiś żart na rozluźnienie i żyjemy dalej. Jedyna rzecz, której chyba nigdy nie zrozumiem, to to, dlaczego faceci tak wstydzą się mówić kocham i dlatego mówią to rzadko. Wszyscy faceci, których znam mówią kocham może raz na tydzień. Co jest z nimi nie tak ;)?
ja jestem w związku 5 lat i uważam, że nie można lekceważyć problemów i czasem warto przedyskutować problemy
przeciez ten koles ja zdradzil jak na swiecie byly juz te male dziewczynki!! niescislosc i tym slabym newsie
gość, 05-08-11, 08:33 napisał(a):trochę słaby ten “przepis”nie zgodzę się, jestem w 6letnim związku i to co mówi SJP to prawda, wpadliśmy w kryzys, ciągle gadaliśmy o tym co jest złe, jak poprawić zwiazek, jak być razem by było lepiej, prawie codziennie sie kłociliśmy, w końcu padła decyzja, żadnego psychologicznego paprania się się – nie gadamy melodramatycznie jak amerykanie w filmach o związku, nie ma w rozstrząsania ani dyskutowania i…kurde podziałałąo jak ręką odjął, każde mówi co chce i koniec, i jest dobrze
trochę słaby ten “przepis”