Scott Disick zdradził, dlaczego nie ożeni się z Kourtney!
Choć spotykają się już kilka ładnych lat i właśnie spodziewają się trzeciego dziecka, wciąż nie stanęli na ślubnym kobiercu. Mowa o Kourtey Kardashian (33 l.) i Scottcie Disicku (31 l.). Plotki głoszą, że celebrytka najpierw nalegała na suknię ślubną, ale kiedy zobaczyła jak hulaszczy tryb życia prowadzi jej partner (alkohol, flirtowanie), odpuściła. Jaka jest wersja Lorda?
W najnowszym odcinku rodzinnego show pokazano kulisy ślubu Kim Kardashian i Kanye Westa. W pewnym momencie Scott pyta Kendall Jenner:
– Myślisz, że Kim się denerwuje? Denerwowałabyś się?
– Nie, myślę, że byłabym bardziej podekscytowana niż zdenerwowana. Jeśli stoisz tam z właściwą osobą… – brzmiała odpowiedź.
Scott uważał jednak coś innego:
– To taka ogromna presja, wszyscy patrzą. To jeden z powodów, dla którego ja i Kourtney nie zdecydujemy się na ślub. To dla mnie zbyt wiele.
Rozumiecie go?



Są fajna parą,ale widzę że ma problem ze sobą, coś mi w nim nie pasuje,psycholog mu potrzeby .
Bo placa in za pozowanie z bidonem
Glupi powod. 3 dzieci i bedzie burdel jakby tatusiowi cos sie stalo.
co to jest to MateFit?? czemu wszystkie sławy i celebryci z tym pozują?????
Są fajna parą,ale widzę że ma problem ze sobą, coś mi w nim nie pasuje,psycholog mu potrzeby .
Zniszczony jakby mial ze 40 lat
Mogą wziąść cichy ślub z 5 osób… Pfff
[b]gość, 04-09-14, 09:52 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 04-09-14, 09:46 napisał(a):[/b]Ja go rozumiem, dlatego nie biorę ślubu kościelnego bo dla mnie to szopka, a ja bym się czuła jak małpka w cyrku.Ślub jest przed Bogiem!!! To nie cyrk, tam nie ma małp. Przecież odczucia najłatwiej zmienić, powstają w głowie i tam sie je też zmienia. Za dużo dzieci udziela się na forach, stąd tyle niedojrzałych opinii.[/quote]Dla kogoś kto nie wierzy w Boga ślub w kościele to cyrk. Dla Ciebie to jest duchowe przeżycie i ja to bardzo szanuje, ale nie wkładaj wszystkich do jednego wora. Wiara w Boga nie równa sie dojrzałości.
[b]gość, 04-09-14, 14:26 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 04-09-14, 12:20 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 04-09-14, 09:52 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 04-09-14, 09:46 napisał(a):[/b]Ja go rozumiem, dlatego nie biorę ślubu kościelnego bo dla mnie to szopka, a ja bym się czuła jak małpka w cyrku.Ślub jest przed Bogiem!!! To nie cyrk, tam nie ma małp. Przecież odczucia najłatwiej zmienić, powstają w głowie i tam sie je też zmienia. Za dużo dzieci udziela się na forach, stąd tyle niedojrzałych opinii.[/quote]Niektorzy ludzie biora slub cywilny. Nie potrzebuja wierzyc, zeby poznawac.[/quote]Do pierwszego komentarza- uważam dokładnie tak samo. Do drugiego- ja nie jestem wierząca i dla mnie ślub nie będzie przed Bogiem. A niestety wydaje mi się, że bardzo wielu ludzi, którzy biorą ślub w kościele, biorą go nie po to, żeby był przed Bogiem, a żeby właśnie zrobić tą szopkę, z suknią a la beza i całą tą otoczką.[/quote]Taa wszystkie tak piszą że niby ich to nie obchodzi i im nie zależy na “weselichu” ale z jadem piszą o tym że to “szopka” bo same chciałyby tą “szopkę” zrobić ale ich nie stać. Taka prawda. Ja biorę ślub w przyszłym roku i chcemy zorganizować tą jak to nazywacie “szopkę” dla rodziny i znajomych bo są to dla nas ważni ludzie. Kochamy naszych bliskich i chcemy żeby cieszyli się tą chwilą razem z nami. To nie jest szopka. To jest przyjęcie na którym spotykają się najważniejsi dla nas ludzie i cieszą się naszym szczęściem. To dzień w którym wszyscy bawimy się razem, rozmawiamy i cieszymy się chwilą. To okazja do spotkania się z bliskimi którzy na codzien mieszkają za granicą i z którymi widujemy się bardzo rzadko. To że Was nie obchodzą Wasi bliscy (albo żyjecie z nimi jak pies z kotem ) to nie znaczy że inni mają swoich bliskich w du*ie. Ja mam wspaniałą rodzinę i chcę żeby byli ze mną w tym ważnym dla mnie dniu.
Scott boi się, że Kris będzie chciała to sprzedać 😉 Jak wszystko zresztą.
WZIĄĆ !!!!!!!
[b]gość, 04-09-14, 12:20 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 04-09-14, 09:52 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 04-09-14, 09:46 napisał(a):[/b]Ja go rozumiem, dlatego nie biorę ślubu kościelnego bo dla mnie to szopka, a ja bym się czuła jak małpka w cyrku.Ślub jest przed Bogiem!!! To nie cyrk, tam nie ma małp. Przecież odczucia najłatwiej zmienić, powstają w głowie i tam sie je też zmienia. Za dużo dzieci udziela się na forach, stąd tyle niedojrzałych opinii.[/quote]Niektorzy ludzie biora slub cywilny. Nie potrzebuja wierzyc, zeby poznawac.[/quote]Do pierwszego komentarza- uważam dokładnie tak samo. Do drugiego- ja nie jestem wierząca i dla mnie ślub nie będzie przed Bogiem. A niestety wydaje mi się, że bardzo wielu ludzi, którzy biorą ślub w kościele, biorą go nie po to, żeby był przed Bogiem, a żeby właśnie zrobić tą szopkę, z suknią a la beza i całą tą otoczką.
bujda, on chciał ślubu tylko Kourt nie chce bo nie ufa mu do końca..ona jest perfekcjonistką a kocha kogoś kto jest niebieskim ptakiem 🙂 stad te nieporozumienia
Kourtney najładniejsza z sióstr, bardzo dziewczęca.
[b]gość, 04-09-14, 12:39 napisał(a):[/b]“No to skoro dla Ciebie dopiero ślub był zielonym światłem do zamieszkania razem, to nic dziwnego, że wiele się zmieniło ;] Ja mieszkam ze swoim partnerem od wieeelu lat, więc dla mnie ślub NICZEGO nie zmieni (może poza nazwiskiem). Od lat razem zasypiamy, razem się budzimy, razem jemy, razem urządzamy mieszkanie… Nic nowego. Co za bzdury, że bez ślubu nie można być rodziną…”nie wiem jak u Ciebie jest, jak odczuwasz to ale w moim przypadku zmieniło się podejście całej rodziny męża do mnie po ślubie, lubili/nie lubili – różnie- zlewali mnie przed ślubem, byłam na dokladkę nikim ważnym, teraz Jego rodzina z dnia na dzień zmieniła swoje podejście – liczą się ze słowami, może nawet trochę boją się, teraz nie jestem “nikim” tylko “częścią rodziny” a Nasz związek od początku był poważny i wieloletni, powinni się dawno oswoić z moją obecnością ale nie czuli się zobowiązani natomiast teraz jestem osobą istotną. Zakładanie rodziny , czy Nam się podoba czy nie (mi się nie podoba) to również akceptacja całej watahy spokrewnionej z Naszym ukochanym, naprawdę podejście tej watahy się zmienia diametralnie PO ślubiewspółczuje ci takiej rodziny, naprawde chcialas byc jej czescia?!
a jak sie cały swiat gapi na to durne show z jego udziałem , to nie jest za wiele? hahha… załosne
[b]gość, 04-09-14, 12:39 napisał(a):[/b]nie wiem jak u Ciebie jest, jak odczuwasz to ale w moim przypadku zmieniło się podejście całej rodziny męża do mnie po ślubie, lubili/nie lubili – różnie- zlewali mnie przed ślubem, byłam na dokladkę nikim ważnym, teraz Jego rodzina z dnia na dzień zmieniła swoje podejście – liczą się ze słowami, może nawet trochę boją się, teraz nie jestem “nikim” tylko “częścią rodziny” a Nasz związek od początku był poważny i wieloletni, powinni się dawno oswoić z moją obecnością ale nie czuli się zobowiązani natomiast teraz jestem osobą istotną. Zakładanie rodziny , czy Nam się podoba czy nie (mi się nie podoba) to również akceptacja całej watahy spokrewnionej z Naszym ukochanym, naprawdę podejście tej watahy się zmienia diametralnie PO ślubieNo może faktycznie trochę zależy od rodziny. Moja rodzina akceptuje sytuację i nie ma żadnego problemu z ich strony. Rodzina mojego faceta jest nieliczna, i może czasem zdarzy się z ich strony jakaś akcja w stylu “Serdecznie zapraszamy na nasz ślub R. R. wraz z osobą towarzyszącą” (a mieszkamy razem już od wielu lat ;]), ale to w sumie nieistotne drobiazgi. Inna sprawa, że nie mamy z tymi ludźmi kontaktu na co dzień, więc co sobie jednak ciotka z drugą pomyślą, to już nie nasza sprawa, bo i tak się o tym nie dowiemy ;] . Ja mam watahę na spory dystans, tak że nie muszę się tym przejmować. Natomiast nasze wzajemne relacje naprawdę nie różnią się od przeciętnego małżeństwa. Czasem przebiega mi przez głowę myśl o ślubie, ale to tylko ze względów formalnych (dziedziczenie, wspólne rozliczenia itd.), bo na sam związek nie będzie miało to wpływu. Na pewno nie poczujemy się przez to “bardziej” rodziną ;]
On kilka razy sie jej oświadczał
“No to skoro dla Ciebie dopiero ślub był zielonym światłem do zamieszkania razem, to nic dziwnego, że wiele się zmieniło ;] Ja mieszkam ze swoim partnerem od wieeelu lat, więc dla mnie ślub NICZEGO nie zmieni (może poza nazwiskiem). Od lat razem zasypiamy, razem się budzimy, razem jemy, razem urządzamy mieszkanie… Nic nowego. Co za bzdury, że bez ślubu nie można być rodziną…”nie wiem jak u Ciebie jest, jak odczuwasz to ale w moim przypadku zmieniło się podejście całej rodziny męża do mnie po ślubie, lubili/nie lubili – różnie- zlewali mnie przed ślubem, byłam na dokladkę nikim ważnym, teraz Jego rodzina z dnia na dzień zmieniła swoje podejście – liczą się ze słowami, może nawet trochę boją się, teraz nie jestem “nikim” tylko “częścią rodziny” a Nasz związek od początku był poważny i wieloletni, powinni się dawno oswoić z moją obecnością ale nie czuli się zobowiązani natomiast teraz jestem osobą istotną. Zakładanie rodziny , czy Nam się podoba czy nie (mi się nie podoba) to również akceptacja całej watahy spokrewnionej z Naszym ukochanym, naprawdę podejście tej watahy się zmienia diametralnie PO ślubie
[b]gość, 04-09-14, 09:26 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 04-09-14, 09:13 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 04-09-14, 08:39 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 04-09-14, 07:14 napisał(a):[/b]ja tam go rozumiem, też chce byc z moim facetem do konca zycia ale zenic sie nie chce.. przynajmniej na razie.. a sluby moich znajomych te moje zdanie potwierdzaja, to tylko szopka, slub niczego nie zmieniaSzanuję decyzję tych, którzy pobierać się nie chcą. Ty też mogłabyś, zamiast nazywać ceremonie swoich (chyba) przyjaciół szopką. Dla Ciebie nie zmienia nic – oczywiście w pewnym sensie tak. Facet ten sam i baba ta sama, to co się ma zmienić? Ale dla mnie np. to zmienia wszystko, bo nie jesteśmy już tylko parą, jesteśmy rodziną.[/quote]rodziną mozna być bez slubu. Ja tam ich rozumiem, mają kase nie spinają się, że muszą cos zmienić. Kredytu wspolnie brać nie musza (i go spłacać). Wezmą ślub po x latach pewnie tak jak Brad i Angelina – bez pospiechu, na luzie.[/quote]jak można twierdzić że nic się nie zmienia? Po ślubie zamieszkaliśmy razem, razem jemy śpimy budzimy się……………..zmienia się wszystko. Nasłuchałam się właśnie takich gderaczy jak Wy i odwlekałam ślub a teraz widzę że zmienił on wiele i to na LEPSZE, jest cudownie ciekawie i zawsze razem, kocham to, kocham Jego obecność, wspólne posiłki, wspólne obowiązki, kocham Jego widok jaki mam rano……………………kocham Jego i ślub zmienił dużo i to dużo na lepsze[/quote]No to skoro dla Ciebie dopiero ślub był zielonym światłem do zamieszkania razem, to nic dziwnego, że wiele się zmieniło ;] Ja mieszkam ze swoim partnerem od wieeelu lat, więc dla mnie ślub NICZEGO nie zmieni (może poza nazwiskiem). Od lat razem zasypiamy, razem się budzimy, razem jemy, razem urządzamy mieszkanie… Nic nowego. Co za bzdury, że bez ślubu nie można być rodziną…
[b]gość, 04-09-14, 09:52 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 04-09-14, 09:46 napisał(a):[/b]Ja go rozumiem, dlatego nie biorę ślubu kościelnego bo dla mnie to szopka, a ja bym się czuła jak małpka w cyrku.Ślub jest przed Bogiem!!! To nie cyrk, tam nie ma małp. Przecież odczucia najłatwiej zmienić, powstają w głowie i tam sie je też zmienia. Za dużo dzieci udziela się na forach, stąd tyle niedojrzałych opinii.[/quote]Niektorzy ludzie biora slub cywilny. Nie potrzebuja wierzyc, zeby poznawac.
mam fobię – jakoś przeżyłam 12 lat temu swój ślub… dziwne że na rozwodzie 8 lat później fobia się nie objawiła 😀 więc to chyba kwestia odpowiedniej osoby jednak 🙂
[b]gość, 04-09-14, 09:46 napisał(a):[/b]Ja go rozumiem, dlatego nie biorę ślubu kościelnego bo dla mnie to szopka, a ja bym się czuła jak małpka w cyrku.Ślub jest przed Bogiem!!! To nie cyrk, tam nie ma małp. Przecież odczucia najłatwiej zmienić, powstają w głowie i tam sie je też zmienia. Za dużo dzieci udziela się na forach, stąd tyle niedojrzałych opinii.
Ja go rozumiem, dlatego nie biorę ślubu kościelnego bo dla mnie to szopka, a ja bym się czuła jak małpka w cyrku.
“wszyscy”, czyli kamery itd. zepsułyby w ogóle całe wesele. Widocznie Scott nie ma w tej kwestii nic do powiedzenia, więc może tylko nie wyrazić zgody.
Przed laty gdy była w 2 ciązy mon bardzo nalegał na ślub ona nie chciała. Za jakiś czas pewnie się rozstaną, ponieważ nawet 5 dzieci nie scementuje związku, i jeżeli on w końcu przestał naciska to przestało mu zależeć proste
[b]gość, 04-09-14, 09:26 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 04-09-14, 09:13 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 04-09-14, 08:39 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 04-09-14, 07:14 napisał(a):[/b]ja tam go rozumiem, też chce byc z moim facetem do konca zycia ale zenic sie nie chce.. przynajmniej na razie.. a sluby moich znajomych te moje zdanie potwierdzaja, to tylko szopka, slub niczego nie zmieniaSzanuję decyzję tych, którzy pobierać się nie chcą. Ty też mogłabyś, zamiast nazywać ceremonie swoich (chyba) przyjaciół szopką. Dla Ciebie nie zmienia nic – oczywiście w pewnym sensie tak. Facet ten sam i baba ta sama, to co się ma zmienić? Ale dla mnie np. to zmienia wszystko, bo nie jesteśmy już tylko parą, jesteśmy rodziną.[/quote]rodziną mozna być bez slubu. Ja tam ich rozumiem, mają kase nie spinają się, że muszą cos zmienić. Kredytu wspolnie brać nie musza (i go spłacać). Wezmą ślub po x latach pewnie tak jak Brad i Angelina – bez pospiechu, na luzie.[/quote]jak można twierdzić że nic się nie zmienia? Po ślubie zamieszkaliśmy razem, razem jemy śpimy budzimy się……………..zmienia się wszystko. Nasłuchałam się właśnie takich gderaczy jak Wy i odwlekałam ślub a teraz widzę że zmienił on wiele i to na LEPSZE, jest cudownie ciekawie i zawsze razem, kocham to, kocham Jego obecność, wspólne posiłki, wspólne obowiązki, kocham Jego widok jaki mam rano……………………kocham Jego i ślub zmienił dużo i to dużo na lepsze[/quote];) powodzenia!
Najładniejsza z sióstr!
[b]gość, 04-09-14, 09:36 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 04-09-14, 09:26 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 04-09-14, 09:13 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 04-09-14, 08:39 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 04-09-14, 07:14 napisał(a):[/b]ja tam go rozumiem, też chce byc z moim facetem do konca zycia ale zenic sie nie chce.. przynajmniej na razie.. a sluby moich znajomych te moje zdanie potwierdzaja, to tylko szopka, slub niczego nie zmieniaSzanuję decyzję tych, którzy pobierać się nie chcą. Ty też mogłabyś, zamiast nazywać ceremonie swoich (chyba) przyjaciół szopką. Dla Ciebie nie zmienia nic – oczywiście w pewnym sensie tak. Facet ten sam i baba ta sama, to co się ma zmienić? Ale dla mnie np. to zmienia wszystko, bo nie jesteśmy już tylko parą, jesteśmy rodziną.[/quote]rodziną mozna być bez slubu. Ja tam ich rozumiem, mają kase nie spinają się, że muszą cos zmienić. Kredytu wspolnie brać nie musza (i go spłacać). Wezmą ślub po x latach pewnie tak jak Brad i Angelina – bez pospiechu, na luzie.[/quote]jak można twierdzić że nic się nie zmienia? Po ślubie zamieszkaliśmy razem, razem jemy śpimy budzimy się……………..zmienia się wszystko. Nasłuchałam się właśnie takich gderaczy jak Wy i odwlekałam ślub a teraz widzę że zmienił on wiele i to na LEPSZE, jest cudownie ciekawie i zawsze razem, kocham to, kocham Jego obecność, wspólne posiłki, wspólne obowiązki, kocham Jego widok jaki mam rano……………………kocham Jego i ślub zmienił dużo i to dużo na lepsze[/quote]Po ślubie zamieszkaliście razem? Brałaś ślub 100 lat temu czy mieszkasz na wsi?[/quote]jaka zazdrosna żmija, żal 🙂
[b]gość, 04-09-14, 09:29 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 04-09-14, 09:05 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 04-09-14, 08:39 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 04-09-14, 07:14 napisał(a):[/b]ja tam go rozumiem, też chce byc z moim facetem do konca zycia ale zenic sie nie chce.. przynajmniej na razie.. a sluby moich znajomych te moje zdanie potwierdzaja, to tylko szopka, slub niczego nie zmieniaSzanuję decyzję tych, którzy pobierać się nie chcą. Ty też mogłabyś, zamiast nazywać ceremonie swoich (chyba) przyjaciół szopką. Dla Ciebie nie zmienia nic – oczywiście w pewnym sensie tak. Facet ten sam i baba ta sama, to co się ma zmienić? Ale dla mnie np. to zmienia wszystko, bo nie jesteśmy już tylko parą, jesteśmy rodziną.[/quote]prawda jest taka, że jak facet naprawdę wie, że to ta jedyna to chce żeby została jego żoną, może mówić, że kocha i faktycznie tak może być, ale oświadczy się tylko tej, z którą to “coś” poczuje, trudno to wytłumaczyć ale życie pokazuje wiele takich przypadków, był z kimś, kochał ale pozał inną dziewczynę i zaraz ślub; nie bądźcie naiwne dziewczyny[/quote]nie wypowiadaj sie za wszystkich facetów a przede wszystkim nie wmawiaj innym dziewczynom bredni to ze tobie chłop dał pierścionek bo pewnie go o to latami męczyłaś nie znaczy że tylko ślub oznacza prawdziwą miłość na co jest wiele przykładów[/quote]widać,że jesteś sfrustrowana, skoro sobie zinterpretowałaś słowa przedmówczyni na swój użytek
[b]gość, 04-09-14, 08:39 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 04-09-14, 07:14 napisał(a):[/b]ja tam go rozumiem, też chce byc z moim facetem do konca zycia ale zenic sie nie chce.. przynajmniej na razie.. a sluby moich znajomych te moje zdanie potwierdzaja, to tylko szopka, slub niczego nie zmieniaSzanuję decyzję tych, którzy pobierać się nie chcą. Ty też mogłabyś, zamiast nazywać ceremonie swoich (chyba) przyjaciół szopką. Dla Ciebie nie zmienia nic – oczywiście w pewnym sensie tak. Facet ten sam i baba ta sama, to co się ma zmienić? Ale dla mnie np. to zmienia wszystko, bo nie jesteśmy już tylko parą, jesteśmy rodziną.[/quote]prawda jest taka, że jak facet naprawdę wie, że to ta jedyna to chce żeby została jego żoną, może mówić, że kocha i faktycznie tak może być, ale oświadczy się tylko tej, z którą to “coś” poczuje, trudno to wytłumaczyć ale życie pokazuje wiele takich przypadków, był z kimś, kochał ale pozał inną dziewczynę i zaraz ślub; nie bądźcie naiwne dziewczyny
[b]gość, 04-09-14, 07:14 napisał(a):[/b]ja tam go rozumiem, też chce byc z moim facetem do konca zycia ale zenic sie nie chce.. przynajmniej na razie.. a sluby moich znajomych te moje zdanie potwierdzaja, to tylko szopka, slub niczego nie zmieniaSzanuję decyzję tych, którzy pobierać się nie chcą. Ty też mogłabyś, zamiast nazywać ceremonie swoich (chyba) przyjaciół szopką. Dla Ciebie nie zmienia nic – oczywiście w pewnym sensie tak. Facet ten sam i baba ta sama, to co się ma zmienić? Ale dla mnie np. to zmienia wszystko, bo nie jesteśmy już tylko parą, jesteśmy rodziną.
To dla niego zbyyt wiele do poswiecenia. Woli prostytutki i narkotyki
w razie czego będzie mógł odejść od kourtney bez większych problemów. cwany jest
[b]gość, 04-09-14, 09:26 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 04-09-14, 09:13 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 04-09-14, 08:39 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 04-09-14, 07:14 napisał(a):[/b]ja tam go rozumiem, też chce byc z moim facetem do konca zycia ale zenic sie nie chce.. przynajmniej na razie.. a sluby moich znajomych te moje zdanie potwierdzaja, to tylko szopka, slub niczego nie zmieniaSzanuję decyzję tych, którzy pobierać się nie chcą. Ty też mogłabyś, zamiast nazywać ceremonie swoich (chyba) przyjaciół szopką. Dla Ciebie nie zmienia nic – oczywiście w pewnym sensie tak. Facet ten sam i baba ta sama, to co się ma zmienić? Ale dla mnie np. to zmienia wszystko, bo nie jesteśmy już tylko parą, jesteśmy rodziną.[/quote]rodziną mozna być bez slubu. Ja tam ich rozumiem, mają kase nie spinają się, że muszą cos zmienić. Kredytu wspolnie brać nie musza (i go spłacać). Wezmą ślub po x latach pewnie tak jak Brad i Angelina – bez pospiechu, na luzie.[/quote]jak można twierdzić że nic się nie zmienia? Po ślubie zamieszkaliśmy razem, razem jemy śpimy budzimy się……………..zmienia się wszystko. Nasłuchałam się właśnie takich gderaczy jak Wy i odwlekałam ślub a teraz widzę że zmienił on wiele i to na LEPSZE, jest cudownie ciekawie i zawsze razem, kocham to, kocham Jego obecność, wspólne posiłki, wspólne obowiązki, kocham Jego widok jaki mam rano……………………kocham Jego i ślub zmienił dużo i to dużo na lepsze[/quote]Po ślubie zamieszkaliście razem? Brałaś ślub 100 lat temu czy mieszkasz na wsi?
[b]gość, 04-09-14, 09:05 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 04-09-14, 08:39 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 04-09-14, 07:14 napisał(a):[/b]ja tam go rozumiem, też chce byc z moim facetem do konca zycia ale zenic sie nie chce.. przynajmniej na razie.. a sluby moich znajomych te moje zdanie potwierdzaja, to tylko szopka, slub niczego nie zmieniaSzanuję decyzję tych, którzy pobierać się nie chcą. Ty też mogłabyś, zamiast nazywać ceremonie swoich (chyba) przyjaciół szopką. Dla Ciebie nie zmienia nic – oczywiście w pewnym sensie tak. Facet ten sam i baba ta sama, to co się ma zmienić? Ale dla mnie np. to zmienia wszystko, bo nie jesteśmy już tylko parą, jesteśmy rodziną.[/quote]prawda jest taka, że jak facet naprawdę wie, że to ta jedyna to chce żeby została jego żoną, może mówić, że kocha i faktycznie tak może być, ale oświadczy się tylko tej, z którą to “coś” poczuje, trudno to wytłumaczyć ale życie pokazuje wiele takich przypadków, był z kimś, kochał ale pozał inną dziewczynę i zaraz ślub; nie bądźcie naiwne dziewczyny[/quote]nie wypowiadaj sie za wszystkich facetów a przede wszystkim nie wmawiaj innym dziewczynom bredni to ze tobie chłop dał pierścionek bo pewnie go o to latami męczyłaś nie znaczy że tylko ślub oznacza prawdziwą miłość na co jest wiele przykładów
[b]gość, 04-09-14, 09:13 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 04-09-14, 08:39 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 04-09-14, 07:14 napisał(a):[/b]ja tam go rozumiem, też chce byc z moim facetem do konca zycia ale zenic sie nie chce.. przynajmniej na razie.. a sluby moich znajomych te moje zdanie potwierdzaja, to tylko szopka, slub niczego nie zmieniaSzanuję decyzję tych, którzy pobierać się nie chcą. Ty też mogłabyś, zamiast nazywać ceremonie swoich (chyba) przyjaciół szopką. Dla Ciebie nie zmienia nic – oczywiście w pewnym sensie tak. Facet ten sam i baba ta sama, to co się ma zmienić? Ale dla mnie np. to zmienia wszystko, bo nie jesteśmy już tylko parą, jesteśmy rodziną.[/quote]rodziną mozna być bez slubu. Ja tam ich rozumiem, mają kase nie spinają się, że muszą cos zmienić. Kredytu wspolnie brać nie musza (i go spłacać). Wezmą ślub po x latach pewnie tak jak Brad i Angelina – bez pospiechu, na luzie.[/quote]jak można twierdzić że nic się nie zmienia? Po ślubie zamieszkaliśmy razem, razem jemy śpimy budzimy się……………..zmienia się wszystko. Nasłuchałam się właśnie takich gderaczy jak Wy i odwlekałam ślub a teraz widzę że zmienił on wiele i to na LEPSZE, jest cudownie ciekawie i zawsze razem, kocham to, kocham Jego obecność, wspólne posiłki, wspólne obowiązki, kocham Jego widok jaki mam rano……………………kocham Jego i ślub zmienił dużo i to dużo na lepsze
[b]gość, 04-09-14, 07:14 napisał(a):[/b]ja tam go rozumiem, też chce byc z moim facetem do konca zycia ale zenic sie nie chce.. przynajmniej na razie.. a sluby moich znajomych te moje zdanie potwierdzaja, to tylko szopka, slub niczego nie zmieniaz facetem to możesz jedynie “wyjść za mąż” 😛
głupi beznadziejny facet już wszystko pokazali a ślub go przeraż dobre hahahahahaha
[b]gość, 04-09-14, 08:39 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 04-09-14, 07:14 napisał(a):[/b]ja tam go rozumiem, też chce byc z moim facetem do konca zycia ale zenic sie nie chce.. przynajmniej na razie.. a sluby moich znajomych te moje zdanie potwierdzaja, to tylko szopka, slub niczego nie zmieniaSzanuję decyzję tych, którzy pobierać się nie chcą. Ty też mogłabyś, zamiast nazywać ceremonie swoich (chyba) przyjaciół szopką. Dla Ciebie nie zmienia nic – oczywiście w pewnym sensie tak. Facet ten sam i baba ta sama, to co się ma zmienić? Ale dla mnie np. to zmienia wszystko, bo nie jesteśmy już tylko parą, jesteśmy rodziną.[/quote]rodziną mozna być bez slubu. Ja tam ich rozumiem, mają kase nie spinają się, że muszą cos zmienić. Kredytu wspolnie brać nie musza (i go spłacać). Wezmą ślub po x latach pewnie tak jak Brad i Angelina – bez pospiechu, na luzie.
A jemu patrzenie innych osób przeszkadza? Od kiedy? 😀 Poza tym on w programie chciał jej się oświadczyć ale zanim to zrobił ona takim komentarzem go zbyła, że gość nawet nie miał po co się wygłupiać. Ja uważam (choć nie mam dzieci), że to raczej spłodzenie dziecka, a nawet TRÓJKI dzieci świadczy o tym, że znalazło się odpowiedniego partnera, a nie sam ślub. Poza tym oni już na terapie chodzili – kto normalny ratuje taki związek terapią? Ślubu nie chcą ale na terapię chodzili – to ja nie rozumiem. Rozumiem, że można być w związku dla seksu, z braku laku, bo się nie poznało nikogo lepszego (choć to okropne i egoistyczne powody) ale oni to mają coś bardzo dziwnego. A na 3 dziecku pewnie się nie skończy i ta kretynka będzie go wykorzystywać jako zapładniacza, bo jak na to patrzę to tak to wygląda.
Kourt w tych uszkach wygląda mega pięknie!
Niezle z niego ciasteczko 😉
ja tam go rozumiem, też chce byc z moim facetem do konca zycia ale zenic sie nie chce.. przynajmniej na razie.. a sluby moich znajomych te moje zdanie potwierdzaja, to tylko szopka, slub niczego nie zmienia
Ale on chcial sie zenic- tylko ze Kourtney wciaz odrzuca oswiadczyny.
Każdy inny facet zachowal by sie na jego miejscu tak samo. On wie ze ona z nim bedzie na dobre czy na złe to po co ma sie pakować w legalizacji związku i dać kardaszanom kolejny powód do zabicia hajsu. U nich mała kameralną impreza bez fleszy nie wchodzi w w rachubę. Więc poco mu to?
oni są specyficzni ale się kochają i pewnie wezmą ślub, ale za jakiś czas, jak dzieci podrosną, i bez obecności kamer
Między nimi są bodajże 4 lata różnicy a Kourtney ma 35 lat a nie 33.
Kourt ma 35 lat
Smieszne