Stanisław Sojka jeszcze dziś był na próbach przed występem w Sopocie!
Nie żyje Stanisław Sojka, który jeszcze w czwartek miał wystąpić na festiwalu w Sopocie – Top of The Top Sopot Festival. W pewnym momencie transmisja wydarzenia niespodziewanie została przerwana, a chwilę później wydano komunikat o śmierci artysty.
Stanisław Sojka nie żyje. Miał wystąpić na koncercie w Sopocie. Nie zdążył!
Nie żyje Stanisław Sojka
Nikt się tego nie spodziewał! Sieć zalała fala informacji o śmierci legendy sceny muzycznej. Druzgocącą informację przekazali na antenie TVN24 i resort kultury i dziedzictwa narodowego:
Stanisław Soyka miał dziś wystąpić w Sopocie. Nie wystąpi – skomentował ze smutkiem dziennikarz TVN24 Tomasz Sianecki.
Ministerstwo kultury wyraziło głęboki żal:
“Z głębokim żalem przyjęliśmy informację o śmierci Stanisława Soyki. Jego odejście to wielka strata dla polskiej sceny muzycznej. Soyka łączył jazzową finezję z popową wrażliwością, był multiinstrumentalistą i twórcą, który inspirował. Charyzmatyczny, pełen ciepła i bliski publiczności. Dziękujemy za wszystkie dźwięki, które pozostaną z nami na zawsze” – czytamy.
Nie żyje Tomira Kowalik. Tajemnicza śmierć gwiazdy ,,Stawki większej niż życie”
Jak nieoficjalnie dowiedziało się Radio ZET, jeszcze w czwartek brał udział w próbie przed występem na Top of The Top Sopot Festival. Podobno żartował i nic nie wskazywało na to, aby zaraz miała wydarzyć się tragedia.
Z kolei Fakt podaje, że muzyk zmarł tuż przed wyjściem z hotelu. Już czekał na niego transport, aby zawieźć go do Opery Leśnej. Miał wejść na scenę o 20:55.
Problemy ze zdrowiem
Niewielu fanów zdawało sobie sprawę, że muzyk przez wiele lat zmagał się z poważnym uzależnieniem od papierosów. Sam artysta mówił otwarcie, że potrafił wypalać nawet kilka paczek dziennie, co w połączeniu z intensywnym trybem życia i koncertami wyniszczało jego organizm.
Siostra Jakubiaka zabrała głos! Ujawnia, w jakich okolicznościach zmarł jej brat
Nałóg doprowadził do poważnych problemów zdrowotnych, w tym do kłopotów z układem oddechowym i diagnozy cukrzycy. Soyka przyznał, że zrozumiał skalę zagrożenia, gdy lekarze ostrzegli go, że może to kosztować go życie.
Na ten moment nie wiadomo, co było przyczyną śmierci.




