Zdrada, która bolała najbardziej
Agnieszka Radwańska przez lata była przekonana, że ma przy sobie osobę absolutnie godną zaufania. Przyjaciółka była niemal częścią rodziny bywała w domu Radwańskich tak często, że nikt nie traktował jej jak „gościa”. Nocowała u nich, spędzała czas z Agnieszką i Ulą, a nawet zostawała sama w mieszkaniu, gdy siostry wychodziły na treningi lub wyjazdy turniejowe. Wszystko odbywało się w atmosferze pełnej swobody i bliskości.
Nic więc dziwnego, że przez długi czas nikt nie podejrzewał niczego złego. Znikające rzeczy tłumaczono zwykłym bałaganem, roztargnieniem albo pośpiechem, który towarzyszył intensywnemu życiu sportowemu. Dopiero po latach okazało się, że zaufanie zostało wykorzystane w najgorszy możliwy sposób.
Była traktowana niemal jak trzecia siostra – wspominała Agnieszka Radwańska.
Jeden szczegół zmienił wszystko
Prawda wyszła na jaw zupełnie przypadkiem i to w najbardziej prozaicznej sytuacji. Podczas wspólnego wyjazdu na zakupy wydarzyło się coś, co sprawiło, że siostry zaczęły łączyć fakty, które wcześniej ignorowały. Jeden szczegół sprawił, że niewinne tłumaczenia przestały mieć sens.
Wydało się, kiedy pojechała z Ulą na zakupy. Zdjęła bluzkę, żeby przymierzyć nową, i wtedy siostra zobaczyła, że tamta ma na sobie jej ulubiony stanik, którego nawet mnie Ula by nie pożyczyła. Wtedy zapaliła się nam czerwona lampka i wreszcie połączyłyśmy wszystkie fakty w całość – zdradziła Agnieszka Radwańska.
Nagle wszystko zaczęło układać się w spójną, ale bardzo bolesną historię. Znikające ubrania, dodatki, drobiazgi, a nawet prezenty to wszystko nabrało nowego znaczenia.
Koniec przyjaźni z drugiej szansy
Po konfrontacji doszło do jednej z najtrudniejszych rozmów w życiu tenisistki. Kobieta przyznała się do kradzieży i oddała trzy duże worki rzeczy. Wśród nich znalazły się również prezenty, których sama nie potrafiła już odróżnić od przedmiotów zabranych bez wiedzy właścicielek.
Skala sytuacji była dla Radwańskiej wstrząsająca. Choć sprawa została formalnie „zamknięta” emocjonalnie była nie do naprawienia. Dla Agnieszki była to granica, której nie da się cofnąć ani usprawiedliwić.
Opowiadam tę historię jako przykład czegoś niewybaczalnego. Ta dziewczyna nawet nie ma po co do mnie podchodzić, bo dla mnie jest skreślona na wieki wieków – napisała bez ogródek.
I takie rzeczy w Krakowie???
Ciekawe która to?