Torbicka spędza Święta w obliczu straty. Właśnie ogłosiła żałobę
Grażyna Torbicka od lat uchodzi za symbol klasy, profesjonalizmu i spokoju w polskich mediach. Choć przez dekady była obecna na ekranie to jednak zawsze konsekwentnie oddzielała życie zawodowe od prywatnego. Tym większe poruszenie wywołują jej nieliczne, ale bardzo szczere wypowiedzi dotyczące rodziny, świąt i pustego miejsca przy wigilijnym stole, które dla niej ma wyjątkowo osobiste znaczenie.
Torbicka nie potrzebuje rozgłosu
Przez lata Grażyna Torbicka była jedną z najważniejszych postaci Telewizji Polskiej i prawdziwą ambasadorką kina w mediach. Programy takie jak „Kocham kino” ukształtowały filmową wrażliwość wielu widzów, a jej styl prowadzenia rozmów do dziś uznawany jest za wzór kultury i merytoryki. Dziennikarka nigdy nie zabiegała o sensację, a zamiast tego budowała swoją pozycję konsekwencją, wiedzą i szacunkiem do odbiorcy.
Choć Grażyna Torbicka strzeże swojej prywatności to nie ukrywa, jak ważne są dla niej rodzinne wartości i świąteczne rytuały. Jako córka legendarnej Krystyny Loski wielokrotnie podkreślała, że to właśnie dom rodzinny ukształtował jej podejście do życia, pracy i relacji z ludźmi. Boże Narodzenie w jej domu nadal jest czasem bliskości, ale od lat towarzyszy mu również refleksja i pamięć o tych, których już nie ma.
Najważniejsze jest dodatkowe nakrycie
W rozmowie ze „Światem Kobiety” Grażyna Torbicka opowiedziała o symbolicznym znaczeniu pustego miejsca przy wigilijnym stole. Jak przyznała, od dziewięciu lat święta odbywają się bez jej ojca, a w tym roku po raz pierwszy od trzynastu lat zabraknie także ukochanego psa. To sprawia, że wigilijny zwyczaj nabiera dla niej głęboko osobistego wymiaru:
Dodatkowe nakrycie przy stole nie tylko czeka na zbłąkanego wędrowca, ale przypomina o tych, których już nie ma, o moim kochanym tacie, teściach. W tym roku będzie to też pierwsza od trzynastu lat Wigilia bez naszego psa Toryska — opowiadała w rozmowie ze „Światem Kobiety”.
Do końca była przy ojcu
Po ciężkiej chorobie w 2016 roku zmarł jej tata, Henryk Loska, znany działacz sportowy. Ostatnie dni życia spędził w szpitalu w warszawskim Instytucie Hematologii i Transfuzjologii, otoczony najbliższymi.
Grażyna Torbicka miała być przy nim do samego końca. Jak podkreślały osoby z jej otoczenia każdą wolną chwilę po pracy poświęcała ojcu. W środę, tuż po zakończeniu imprezy sklepu meblowego, którą prowadziła pobiegła prosto do szpitala. Została przy ojcu aż do północy. Niestety, mimo walki lekarzy i wsparcia rodziny 4 czerwca 2016 roku Henryk Loska zmarł.

