Wypadek syna Sylwii Peretti: Pasażerowie nie mieli szans na przeżycie?! Szokujące odkrycie w aucie
Sylwia Peretti w nocy z 14 na 15 lipca straciła 24-letniego syna Patryka, który zginął w wypadku samochodowym. Mężczyzna jadąc z ekstremalną prędkością w terenie zabudowanym stracił panowanie nad kierownicą, dachował i uderzył w betonowy murek okalający ścieżkę dla pieszych. Jak wykazało śledztwo, to właśnie syn celebrytki był za kierownicą, a razem z nim zginęła trójka jego kolegów. Jakiś czas później media obiegła informacja, że u Patryka wykryto 2,3 promila alkoholu we krwi oraz 2,6 promila w moczu.
Nie żyje syn Sylwii Peretti! Zginął w wypadku samochodowym
Przez długi czas poszukiwano również głównego świadka wypadku, który na zabezpieczonym przez policję nagraniu próbował przejść przez ulicę i w ostatniej chwili zdążył uskoczyć przed pędzącym samochodem z Patrykiem Peretti w środku. Rozważano też, czy to właśnie z jego winy auto wpadło w poślizg, po którym dachowało. Ostatecznie ogromna tragedia dla rodzin bardzo szybko stała się polem do dyskusji wśród internautów, a na Sylwię i jej zmarłego syna spadł ogromny hejt i wiele słów krytyki za wsiadanie za kółko w stanie nietrzeźwości oraz pociągnięcie za sobą trzech dodatkowych ofiar.
Od śmierci syna Sylwia Peretti niemal całkowicie zniknęła z mediów, ograniczając się do sporadycznych wpisów na Instagramie, w których podkreśla, że nie może pogodzić się ze śmiercią Patryka i wspomina jego dobre uczynki oraz wspólnie spędzone chwile.
Wzruszający wpis pogrążonej w żałobie Sylwii Peretti… „Jestem tak strasznie zmęczona brakiem Ciebie”
Auto Patryka Peretti przeszło modyfikacje. Te zmiany zaważyły na losach współpasażerów?
Teraz w sieci pojawiły się nowe doniesienia związane z wypadkiem, w którym zginął Patryk oraz trójka jego kolegów. Samochód Perettiego miał przejść modyfikacje, które mogły zaważyć na losach współpasażerów. Żółte Renault Megane 3 RS nazywane przez Patryka “Dominatorem” było mocno stuningowane, by samochód mógł osiągać prędkość większą niż 250 km/h. Jak informował sam Patryk Peretti w sieci, samochód po modyfikacjach dysponował mocą około 400 KM i 570 Nm momentu obrotowego.
Jak jednak przekazali dziennikarze RMF FM na tym zmiany się nie skończyły, a auto nie miało tylnych siedzeń – pasażerowie siedzieli na tzw. pływaku. Prócz tego zdemontowana miała zostać również klatka bezpieczeństwa, która w momencie wypadku chroni pasażerów przed konsekwencjami dachowania. Prokuratura nigdy nie odniosła się jednak do doniesień dziennikarzy RMF FM.
W Dniu Dziecka Sylwia Peretti wspomina swojego syna… „Dzieli nas tylko czas”
ja widze,że ona wcale się nie wycofała z mediow,a wręcz odwrotnie pełno jej teraz lansuje się na tragicznej śmierci syna
Przestańcie bez przerwy pie…y o tym.
Morderca a robią z niego niewiniątko.Kobieto to co robisz to totalna żenada.