Afera po koncercie Taco Hemingwaya. Stadion Narodowy wydał oświadczenie
Wciąż nie milkną echa koncertu Taco Hemingwaya w Warszawie. W mediach społecznościowych zawrzało, fala oskarżeń o hipokryzję padła pod adresem organizatorów. Po burzy w sieci, głos zabrali przedstawiciele Stadionu Narodowego.
Koncert Taco Hemingwaya w Warszawie
22 i 23 maja na Stadionie Narodowym w Warszawie odbyły się koncerty Taco Hemingwaya w ramach trasy koncertowej rapera, promującej najnowszy album “Latarnie wszędzie dawno zgasły”. Pierwotnie w planach był tylko jeden koncert, jednak z powodu gigantycznego zainteresowania organizatorzy zaproponowali drugi termin dzień wcześniej. Oba wieczory zgromadziły rzesze fanów.
Wydarzenie miało charakter mrocznego spektaklu podzielonego na dwa akty i suplement. Scenografia i chłodne światła nawiązywały do klimatu albumu “Latarnie wszędzie dawno zgasły”. W pierwszej części koncertu raper zmieszał nowe utwory z klasykami z “Trójkąta warszawskiego”, a w finale cały stadion zamienił się w wielkie karaoke przy hitach takich jak “Deszcz na betonie”, “Fiji” czy “Następna stacja”, która została wzbogacona o nową zwrotkę o drugiej linii metra.
Ogromnym zaskoczeniem dla publiczności był występ Bedoesa 2115, który dołączył do Taco na scenie, by wspólnie wykonać utwory “Europa” oraz “Chłopaki nie płaczą”. Nie zabrakło również wyemitowania na telebimie relację na żywo Łatwoganga, który po tym, jak jego zbiórkę dla Fundacji Cancer Fighters śledziła cała Polska, zorganizował kolejną. Tym razem youtuber jechał z Zakopanego do Gdańska na rowerze.

Przesłanie Taco Hemingwaya na koncercie
W trakcie koncertu Taco Hemingway odniósł się do reakcji na decyzję Głównego Inspektoratu Farmaceutycznego, który dopatrzył się niedozwolonej reklamy leków w tekście piosenki „Zakochałem się pod apteką” i wymusił na nim cenzurę utworu. W związku z tym artysta postanowił wystosować apel do swoich fanów.
Główne przesłanie Taco Hemingwaya z koncertu na PGE Narodowym to apel o dbanie o zdrowie psychiczne i fizyczne, rezygnacja z używek, ograniczenie social mediów, skupienie na twórczości, czytaniu książek oraz nawadnianie organizmu – pokazywane na telebimie hasło “pijcie wodę”.
Z racji, że drugi koncert Taco Hemingwaya odbył się podczas bardzo ciepłego dnia, wydawać by się mogło, że apel tego rodzaju nie wywoła kontrowersji. Nic bardziej mylnego. Właśnie trwa przerzucanie odpowiedzialności.
Spór o wodę podczas koncertu na Stadionie Narodowym
Oczywisty apel dotyczący nawadniania się rozjuszył obecnych na miejscu fanów rapera. W mediach społecznościowych wytykali, że butelkowana woda na PGE Narodowym kosztowała aż 14 zł za pół litra, a na teren stadionu nie można było wnosić własnych butelek z płynami.
To czemu z wodą nie wpuszczacie?
Pij wodę, ale z wodą nie wpuszczają
To jej, k***a, nie sprzedawajcie po 14 złotych za pół litra – mogliśmy przeczytać.
W tej sprawie głos zabrała rzeczniczka prasowa Stadionu Narodowego:
Uprzejmie informujemy, że organizatorem koncertów Taco Hemingway (…) była firma Revolume Sp. z o.o. To podmiot organizujący wydarzenie odpowiadał za regulamin obowiązujący uczestników, w tym m.in. za wprowadzenie zakazu wnoszenia napojów na teren imprezy masowej oraz za treść komunikatów wyświetlanych na telebimach – czytamy.
Operator PGE Narodowego udostępnia przestrzeń na realizację imprezy na warunkach określonych w umowie – wyjaśniono.
Głos w sprawie zabrała też firma organizująca koncerty:
Ze względów bezpieczeństwa podczas koncertów organizowanych przez Revolume obowiązuje zakaz wnoszenia wszelkich napojów. Nawet niewielka półlitrowa butelka, którą można rzucić, stanowi realne zagrożenie dla pozostałych uczestników wydarzenia – zauważyli.
